– W Chorzowie gra się ciężko, ale wygraliśmy tam po raz drugi z rzędu – mówił po meczu z Ruchem kapitan Polonii Warszawa, Łukasz Trałka. Komplementował też Michała Gliwę za interwencje w sytuacji sam na sam z Arkadiuszem Piechem.
– Przed poniedziałkowym spotkaniem najważniejsze były trzy punkty, a nie to, jak je zdobędziemy. Na wyjazdach do tej pory nie wygraliśmy i w końcu się przełamaliśmy – cieszył się Trałka.
– Jadąc na mecz wiedzieliśmy, że napastnicy Ruchu, Maciej Jankowski i Piech, są bardzo groźni i ciężko ich upilnować. Duży błąd popełniliśmy przy sytuacji sam na sam Piecha. Duże słowa uznania należą się Michałowi Gliwie, który uratował nas w tej sytuacji – zauważył piłkarz „Czarnych Koszul”.
– Chwilę później strzeliliśmy bramkę. Zawsze, gdy wygrywa się na wyjeździe, nie przeprowadza się szaleńczych ataków, aby nie stracić gola. Wszyscy mieliśmy w głowach to, że w końcu wygrywamy. Chcieliśmy dowieźć ten wynik do końca. Zresztą Ruch od momentu straty gola nie stworzył sobie klarownych sytuacji – podsumował Łukasz Trałka.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.