Przejdź do treści
Transferowa zima po polsku

Polska Ekstraklasa

Transferowa zima po polsku

Mimo raczej zgodnej opinii agentów, że zima poprzedzająca duży turniej bywa niemrawa, trochę się działo – pobity został wewnętrzny rekord transferowy polskiej Ekstraklasy, dokonano również najwyższego w dziejach transferu eksportowego, a oba rekordy ustanowiła Legia.


PAWEŁ GOŁASZEWSKI, ZBIGNIEW MUCHA

Przy okazji ożywiony został nieco rynek wewnętrzny, tradycyjnie sprowadzono co prawda znów wielu obcokrajowców, lecz kilku z nich akurat rokuje całkiem nieźle. Zimowe okno transferowe w Polsce trwało od 1 lutego do 2 marca. Siłą rzeczy najgłośniej w kontekście kupieckiego zimowiska było oczywiście o Legii, bo też tradycyjnie to stołeczny klub znów bił kolejne rekordy. Transfery sięgające kilkuset tysięcy euro, a nawet zbliżające się do miliona, w przypadku Legii już dawno przestały szokować, jednak 1,5 miliona euro (z podatkiem około 1,8) warszawianie nie wydali nigdy wcześniej. W dodatku uczynili to na rynku wewnętrznym. 

Proporcja 1:4

Monaco zdecydowało się wyłożyć 7 milionów euro (plus milion w bonusach oraz 10 procent od kwoty kolejnego transferu) za Radosława Majeckiego. Tym samym niespełna 21-letni golkiper pobił dotychczasowy rekord Ekstraklasy należący do Jana Bednarka. Wydaje się, że wbrew niektórym opiniom (np. Kamil Kosowski zauważył, że to nie jest wysoka cena, bo Majecki, ewentualny przyszły kadrowicz na Euro 2020 kosztowałby latem więcej) transfer legionisty to majstersztyk. Mowa przecież o zawodniku choć utalentowanym i może przyszłym polskim golkiperze numer 1, to jednakowoż takim, który nie miał dotąd wielkiego wpływu na wyniki swojego zespołu, nieogranym w poważnej piłce, bramkarzu, który nie robił różnicy, nie trzymał Legii przy życiu, jak to wielokrotnie bywało choćby w przypadku Arkadiusza Malarza.

Legia w tym sezonie zarobiła na transferach ponad 20 milionów euro (ponad połowę tej sumy – zimą), nic zatem dziwnego, że mogła pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa w przypadku zakupu Bartosza Slisza. Było to jednak szaleństwo kontrolowane. Nie ma wątpliwości, że transfer młodego pomocnika Zagłębia Lubin właściciel Legii nie traktuje jako lokatę kapitału, lecz inwestycję, która musi przynieść kilkukrotne przebicie. Warunek podstawowy – Slisz musi grać, najlepiej w rozgrywkach europejskich. Na razie jest tylko dublerem na poziomie ligowym, bo życiową formę uzyskał Domagoj Antolić, zwyżkę dyspozycji notuje Walerian Gwilia, z reguły zaś niepodważalną pozycję ma Andre Martins (niedawno klub przedłużył z Portugalczykiem umowę), a jeszcze „z tyłu głowy” należy mieć Michała Karbownika, zawodnika o charakterystyce ósemki, którego zresztą pod tym kątem oglądają skauci klubów zagranicznych. Inna rzecz, że parametry Slisza upoważniają go do wygryzienia ze składu któregoś z doświadczonych pomocników, tym bardziej że w nie tak dawnej, bo grudniowej konfrontacji w Lubinie, to pomocnik Zagłębia błyszczał na tle pary Antolić – Martins.

Slisz to nie jedyny wysoki i wewnątrzligowy transfer – szukając następcy Darko Jevticia Lech Poznań pozyskał bowiem z ŁKS Daniego Ramireza, płacąc pół miliona euro, a więc około jednej czwartej (podobna proporcja jak w przypadku pary Majecki – Slisz) kwoty uzyskanej ze sprzedaży Szwajcara do Rubina Kazań. Oddzielną kategorię stanowią młodzi, polscy napastnicy, wytransferowani zimą za sumy oscylujące wokół 4 milionów euro. O ile Jarosława Niezgodę w Legii z powodzeniem zastępuje Jose Kante (a wkrótce być może odciąży go w tym dziele Czech Tomas Pekhart), o tym zaś, żeby kibice w Szczecinie szybko zapomnieli o Adamie Buksie stara się sprawić Paweł Cibicki (i nawet by mu się udało, gdyby nie generalnie marne wyniki Pogoni), to już w Białymstoku dziury po Patryku Klimali nie udało się dotąd zasypać. 

Zimowa desperacja

Nieformalne rozmowy transferowe pomiędzy dyrektorami sportowymi, prezesami, trenerami, zawodnikami, agentami piłkarskimi trwają tak naprawdę cały rok. Kiedy piłkarz chce zmienić zespół i ma zielone światło z klubu, to badanie gruntu u nowego pracodawcy trwa kilka tygodni przed otwarciem okna. 

– Trzeba być przygotowanym na wiele scenariuszy, bo sytuacja w klubach jest bardzo dynamiczna – mówi Kamil Burzec, przedstawiciel m.in. Filipa Starzyńskiego czy Damiana Kądziora. – Profesjonalnie zarządzane kluby mają przygotowaną strategię na długo przed oknem. Praca trwa cały czas, a w trakcie letniej czy zimowej przerwy jest po prostu bardziej intensywna i dochodzi do finalizacji tematów. Obserwacje zawodników, których reprezentuję, kluby często prowadzą na długo przed okresem transferowym, ale generalnie zimą ruch jest nieco mniejszy. W naszym systemie rozgrywek jesień-wiosna, zawodnicy podpisują umowy do końca czerwca, a kontrakty do końca grudnia są wyjątkami. Naturalnym jest więc że latem jest większy ruch, ponieważ jest większa liczba piłkarzy z kartą na ręku, dochodzi do większych zmian w klubach, a co za tym idzie otwiera się więcej możliwości dla reprezentowanych piłkarzy. Często nie trzeba płacić kwot transferowych, a to często jest silny argument przy rozmowach z klubami, które nie mogą sobie pozwolić na płacenie dużych pieniędzy z tytułu transferu.

Zimą 2020 na brak ofert nie narzekał chociażby wspomniany Kądzior, który mógł wyjechać do MLS czy Turcji, ale wolał zostać w Dinamie Zagrzeb. Jak widać po starcie rundy wiosennej, skrzydłowy reprezentacji Polski podjął bardzo dobrą decyzję, bo strzela gole i asystuje jak na zawołanie. – W zmianie klubu liczy się timing, trzeba podejmować przemyślane decyzje, tym bardziej na pół roku przed Euro. Jeśli widać, że zawodnik w danym klubie nie powiedział ostatniego słowa, wciąż podnosi poziom i zwiększa swoją wartość to często warto poczekać, tym bardziej jeśli kolejnym okresem transferowym jest lato, wtedy otwiera się więcej możliwości, a samo wejście do nowego zespołu przed sezonem ma wiele plusów. Zaczyna się z czystą kartą, zawodnik ma większy wpływ na wynik zespołu na koniec sezonu, bo pracuje na to od samego początku rozgrywek – zaznacza Burzec.

Marszałek rządzi

Wróćmy do naszej ligi. Fantastyczny początek nowego roku jest udziałem Wisły Kraków. Artur Skowronek zaczynał niemrawo, ale kilka miesięcy pracy, a właściwie kilkanaście tygodni, zaowocowało diametralną odmianą – od 13 grudnia Biała Gwiazda rozegrała osiem meczów – wygrała sześć, dwukrotnie podzieliła się punktami z przeciwnikami, w efekcie – wykaraskała się ze strefy spadkowej. Wciąż borykająca się z problemami natury finansowo-organizacyjnej zimą Wisła poczyniła kilka ciekawych ruchów na rynku transferowym. Hebert, Mateusz Hołownia, wcześniej szerzej nieznani Lubomir Tupta i Alon Turgeman mogą okazać się cennym uzupełnieniem kadry, natomiast Gieorgij Żukow – absolutnym wzmocnieniem. Pomocnik wykonując tytaniczną pracę w środku pola, dający większy komfort Vullnetowi Bashy, jednocześnie broni się piłkarsko, znakomicie łącząc cechy pracusia z zawodnikiem potrafiącym włączyć się do natarcia. Pozyskany za darmo podpisał roczną umowę, świadom nawet znacznego obniżenia gaży w porównaniu z kazachskimi standardami. Trudno jednak spodziewać się, że zostanie w Wiśle dłużej niż do końca roku.

Druga Wisła – z Płocka, mimo straty Ricardinho, nie wydaje się personalnie słabsza. Na tę opinię wpływa przede wszystkim pozyskanie norweskiego skrzydłowego Torgila Owre Gjertsena, bramkarza Krzysztofa Kamińskiego i pomocnika Rafała Wolskiego, choć dwóch ostatnich oceniamy głównie przez potencjał poznany przed laty. Wolski trafił do Płocka po rozwiązaniu kontraktu z Lechią. Pisma o kasację umów z winy klubu złożyli również w Gdańsku m.in. Sławomir Peszko i Błażej Augustyn. Wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy dostał Artur Sobiech i wybrał kierunek turecki. Ubytki w Lechii są zatem spore, ale nowi – Conrado, Łukasz Zwoliński, Rafał Pietrzak czy wyróżniający się w I lidze Omran Haydary powinni braki zrównoważyć.

Aktywne doły

Od kilku lat w Polsce możemy zaobserwować pewną tendencję – zimą najaktywniejsze na rynku są kluby, które są na dole ligowej tabeli. Scenariusz powtarza się ten sam: ostatnie miejsce w lidze, kilka transferów zagranicznych zawodników, do tego doświadczony Polak, który stracił miejsce w pierwszym składzie w innej ekstraklasowej drużynie, kadrowa rewolucja i można przystępować do wiosennej bitwy o utrzymanie. Tak było rok temu z Zagłębiem Sosnowiec, tak działo się i tej zimy w ŁKS.

– Prezesi i dyrektorzy sportowi często działają pod wpływem impulsu i są wręcz zdesperowani, aby ściągnąć zawodników, którzy zapewnią im utrzymanie. Kluby potrzebują szybkich ruchów, nie ma czasu na myślenie i analizowanie, bo konkurencja nie śpi. Wszystko dzieje się dynamiczniej – mówi Mariusz Piekarski, który reprezentuje interesy m.in. Karbownika. – Zimowe okienko jest wbrew pozorom nieco krótsze niż letnie. Nasza liga gra prawie do świąt, zespoły wracają do przygotowań na początku roku, a już w drugim tygodniu lutego startuje runda wiosenna. Wiadomo, że sztab szkoleniowy zawsze chciałby mieć zamkniętą kadrę już na obozie przygotowawczym, ale o to jest bardzo trudno. Latem tego czasu jest więcej, działacze dłużej się zastanawiają, obserwują, czekają na inne rozwiązania. Lista życzeń trenerów i dyrektorów sportowych jest długa, a zazwyczaj na pierwszych miejscach są napastnicy. Zobaczmy, ilu snajperów z ligi polskiej wyjechało w ostatnim oknie. To mówi samo za siebie. Napastnicy są w cenie, a skuteczni napastnicy tym bardziej. W końcu ich gole mogą przesądzić o sukcesie, choćby o utrzymaniu w lidze. Wystarczy spojrzeć, ile zmian w podstawowej jedenastce dokonały kluby z dołu tabeli, a ile z góry. Legia zrobiła tak naprawdę tylko kosmetyczne zmiany, a w ŁKS doszło do prawdziwej rewolucji.

Kiedy zatem jest łatwiej wynegocjować dobry kontrakt dla zawodnika? – Zimą, bo jest większa desperacja ze strony klubów, które mają skonretyzowane swoje potrzeby, szukają piłkarzy pod konkretny profil, nie są tak twarde w negocjacjach i łatwiej idą na ustępstwa – mówią zgodnie obaj agenci. – Dlatego zimą czasami może dojść do bardzo nieoczywistej transakcji jak chociażby kilka tygodni temu, kiedy Grzegorz Sandomierski zamienił Jagiellonię na mistrza Rumunii CFR 1907 Cluj – mówi Burzec. Przy transferach z Polski do innych europejskich lig nie ma jednak reguły. 

Trend niezmienny 

Jak zwykle i tej zimy do Polski trafiło sporo obcokrajowców – zawodników szerzej lub w ogóle nieznanych kibicom. Już po kilku pierwszych meczach da się zauważyć, że wśród nich jest grono graczy poważnych. Dobre wrażenie w Rakowie robi Fran Tudor, ożywienie w Arce wprowadził Nemanja Mihajlović, być może choć w części problem środkowych napastników w Śląsku rozwiąże Filip Raicević, niemal cała nadzieja Korony na zdobycze bramkowe zaczyna opierać się na doskonale znanym już od dawna w Ekstraklasie Petterim Forsellu. To pojedyncze przypadki, natomiast nowy zaciąg obcokrajowców może znacząco odmienić oblicze Górnika. Wypożyczony Erik Jirka jest graczem kompletnie nieobliczalnym i niebezpiecznym. Na razie nieco na zaciągniętym ręcznym hamulcu gra doświadczony Słowak Roman Prohazka, lecz w Zabrzu nie ukrywają, że to on, i to na dłużej, ma zostać liderem zespołu. Nawet jeśli z dwójki wypożyczonych z AEK Ateny Greków „odpalić” miałby tylko jeden, to jednak to, co pokazał w debiucie prawy obrońca Stavros Vasilantonopoulos każe upatrywać w nim kandydata na czołowego prawego beka rundy wiosennej.

Komentując zimowe zmiany w Zabrzu Artur Płatek podkreślał (gol24. pl): – Każdy z tych ruchów był przemyślany. Każdy ma drugie podłoże, drugie dno. Oczywiście, że ja bym sobie życzył, żeby to nie byli ani Słowacy ani Grecy, tylko Polacy, bo dużą pracę wykonujemy w grupach młodzieżowych. Po okresie jesiennym były uwagi, także medialne, na temat źle zbudowanej kadry, ze względu na problemy na środku boiska. Może faktycznie odsetek młodych zawodników był za duży w stosunku do zawodników bardziej ukształtowanych, albo ci drudzy nie dawali takiej jakości jakbyśmy sobie życzyli – mówił doradca zarządu Górnika do spraw transferowych, zapewniając, że w przypadku dwójki Greków nie były to transfery last minute, na zasadzie, że ktoś coś sobie przypomniał: – Cały czas mieliśmy z tyłu głowy, że musimy wypełnić lukę, jaką zostawił Boris Sekulić. Dawał nam jakość, ale takie oferty rzadko się zdarzają, gdy zawodnik ma jeszcze tylko trzy-cztery miesiące ważnego kontraktu. 

Z kolei kibice Zagłębia mogą być zadowoleni z kilku aspektów zimowego okna transferowego. Po pierwsze – z wysokości transferu Slisza, po drugie – z dobrze rokującej dwójki nowych: Jewgienija Baszkirowa i Dejana Drażicia, a po trzecie – z kresu sagi związanej z ewentualnym transferem Filipa Starzyńskiego. O odejściu lidera Miedziowych spekulowano od dawna, tymczasem Figo w Lubinie czuje się na tyle dobrze, że zgodził się przedłużyć umowę. Dotychczasowa wygasała z końcem czerwca, zawodnikiem zainteresowana była Lechia, ostatecznie środkowy pomocnik, który na ligowych boiskach zdobył już 55 bramek i zanotował ponad 60 asyst związał się z klubem do końca sezonu 2022-23, przy okazji winszując odpowiednią podwyżkę uposażenia, które zgodnie z nową umową sięgać ma 100 tysięcy złotych miesięcznie, i to ze znacznym hakiem… 

Nawiasem mówiąc kilka innych klubów wykorzystało zimowy czas, by zabezpieczyć tyły. I tak Pogoń, Arka oraz Śląsk przedłużyły umowy ze swoimi bramkarzami – odpowiednio z Dante Stipicą, Pavelsem Steinborsem i Matusem Putnockim, patrząc obiektywnie czołowymi fachowcami w lidze. Dodajmy, że Lechia z Dusanem Kuciakiem i Cracovia z Michalem Peskoviciem podpisały odpowiednie dokumenty już jesienią.

Szukanie opcji

Agenci uważają, że zimowe okno jest łatwiejsze do wynegocjowania dobrych warunków kontraktowych dla swoich klientów. A jak wygląda sytuacja z drugiej strony?
– Dla polskich klubów każde okno jest trudne – mówi Dariusz Adamczuk, dyrektor sportowy Pogoni. – Dla dobrych zawodników Ekstraklasa nigdy nie jest pierwszym wyborem. Sprowadzenie wartościowego piłkarza, którego jesteśmy w stanie utrzymać, jest zdecydowanie łatwiejsze latem niż zimą. W ostatnim oknie zrobiliśmy tak naprawdę tylko jeden ruch z klubu i jeden do klubu. Odszedł napastnik, przyszedł napastnik, ale obaj mają nieco inne profile. Nie chcemy brać piłkarzy, którzy nic nie wniosą do drużyny i nie podniosą jakości. Lepiej w takim przypadku postawić na młodego Polaka, aby się ogrywał w końcówkach. W dodatku nie wszyscy wartościowi zawodnicy chcą się ruszać ze swoich klubów, co można zaobserwować w całej Europie. CV piłkarzy, które trafiają do nas zimą, zawsze są nieco słabsze niż latem, kiedy w tych samych pieniądzach możesz sprowadzić lepszego zawodnika. Zimą najłatwiej ściągnąć piłkarzy ze Skandynawii, gdzie ligi są rozgrywane systemem wiosna-jesień, kończą się im kontrakty, więc ceny są najatrakcyjniejsze. Fakt, że okienko u nas trwa o miesiąc dłużej niż w większości innych krajów, nieco nam pomaga jako klubom. 

Podobnego zdania jest dyrektor sportowy Wisły Płock, Marek Jóźwiak: – Zimowe okno jest trudniejsze niż letnie, bo mamy mniej dostępnych zawodników do sprowadzenia. – Oczywiście, dziesiątki CV trafiają na stół jak zawsze, ale takich realnych wzmocnień jest o wiele mniej. Zdarzały się sytuacje, że w styczniu zawodnik był dla nas nieosiągalny finansowo i temat upadał. Później w lutym sam agent się odzywał i pytał, czy oferta jest aktualna. W naszym przypadku mamy stworzoną listę i dyskutujemy w wąskim gronie nad piłkarzami, których możemy ściągnąć. Jeśli odpadają pierwsze dwie-trzy opcje to sięgamy po kolejne, ale ta praktyka jest stosowana w wielu klubach, to normalne. Jeśli transfer nie jest palący, to można spokojnie negocjować dobrą cenę. Czasami, jak w przypadku Rafała Wolskiego, warto było poczekać do zamknięcia okna. Rafał stał się wolnym zawodnikiem i nie narzekał na brak zainteresowania, ale cieszymy się, że wybrał nas. Z kolei sprowadzenie napastnika było priorytetem po odejściu Ricardinho. Sięgnęliśmy po Cilliana Sheridana, ale nie był on pierwszą opcją na naszej liście.

40 tysięcy? Mało

A zatem zimą kluby kupowały, sprzedawały, wypożyczały, zamieniały się, ale starały się również zatrzymywać swoje gwiazdy. W Poznaniu wyszli ze słusznego skądinąd założenia, że najbardziej chodliwym „towarem” są młodzi polscy piłkarze. Ekonomia po prostu nie kłamie. Tę statystykę już przywoływaliśmy, podajmy jeszcze raz – na 15 najwyższych transferów tzw. wychodzących w historii Ekstraklasy, bohaterami 14 byli Polacy w wieku 18-24 lata. Skoro więc tak, to błyskawicznie na Bułgarskiej postanowiono umocować dłuższymi kontraktami swoje gwiazdki – Filipa Marchwińskiego, Roberta Gumnego, Kamila Jóźwiaka i Tymoteusza Puchacza. Wymieniony kwartet ma w przyszłości zapewnić wielkopolskiemu klubowi poważne zyski. Takie, jakich nie zapewni już raczej Christian Gytkjaer. Najlepszy snajper Lecha i jeden z najlepszych w PKO BP Ekstraklasie nie przedłużył wygasającej z końcem czerwca umowy. Lech bardzo chciał, Duńczyk jednak widzi siebie w mocniejszym towarzystwie. Jeśli warunkiem jego pozostania w Poznaniu miałaby być przede wszystkim podwyżka, to dla Lecha może okazać się to przeszkodą nie do przeskoczenia. Zbliżający się do pół setki ligowych goli strzelonych dla Kolejorza Gytkjaer już jest najlepiej nagradzanym piłkarzem w Poznaniu, z miesięczną pensją sięgającą ponoć 40 tysięcy euro.

Podobny problem mają w Zabrzu. Tam za kilka miesięcy wygaśnie kontrakt Igora Angulo, który dla Górnika zdobył około 80 goli i który choć bardzo szanuje KSG, to jednak myśli o przyszłości i lepszym zarobkowaniu. Górnik złożył mu dwie oferty prolongaty umowy – na dwa lata oraz na rok, ale z rocznym przedłużeniem (warunkiem odpowiednia liczba spędzonych na boisku minut) plus podwyżka. Obie zostały odrzucone. Maksimum finansowe, które mógł zaoferować klub najprawdopodobniej było niższe od minimum, jakie Bask może otrzymać gdzie indziej. Uwielbiany przez fanów na Roosevelta Angulo zarabia ponoć około 10 tysięcy euro miesięcznie, czyli ponad 40 tysięcy złotych. Doszło do sytuacji, w której zniecierpliwieni przedłużającym się impasem w sprawie nowej umowy dla króla strzelców PKO BP Ekstraklasy fani zrzeszeni w stowarzyszeniu Socios Górnik postanowili zebrać pieniądze i wesprzeć klub kwotą ponad 100 tysięcy złotych, która – w skali całego 2020 roku – przełożyłaby się na solidną podwyżkę dla Angulo.

Sytuacja z najlepszym napastnikiem jasna jest natomiast w Gdańsku. Mniej więcej w połowie lutego umowę z Lechią parafował Flavio Paixao, który zostanie w klubie do końca czerwca 2021 roku. Mimo że Portugalczyk w tym roku skończy 36 lat, to klub nie miał wątpliwości co do sensowności takiego ruchu. Paixao regularnie zdobywa przynajmniej 10 bramek w każdym pełnym sezonie dla Lechii, w sumie zdobył ich już ponad 50, a wliczając trafienia w barwach Śląska ma na koncie ponad 70 goli, co czyni go najskuteczniejszym obcokrajowcem w historii polskiej ligi. Z kolei Legia przedłużyła kontrakt z Jose Kante. To również logiczny wybór – urodzony w Hiszpanii reprezentant Gwinei rozgrywa być może najlepszy sezon na polskich boiskach, poza tym wicemistrzowie Polski pozbywając się Niezgody, a wcześniej Carlitosa i Sandro Kulenovicia, musieli zabezpieczyć odpowiednią siłę ognia.

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej