Trener Jagiellonii docenia pracę drużyny. „Wierzyliśmy do końca i to zaważyło”
Adrian Siemieniec na konferencji prasowej nie ukrywał dumy z postawy swoich zawodników po meczu z Rakowem Częstochowa (2:1).
Po trudnych ostatnich spotkaniach i nieumiejętności zamykania meczu przy jednobramkowym prowadzeniu, białostoczan skazywano na porażkę i w Częstochowie, gdzie Raków nie zwykł przegrywać. Drużyna Marka Papszuna chciała zrobić pierwszy milowy krok w stronę mistrzostwa Polski.
Finalnie na boisku lepsza okazała się Jagiellonia, co nie można ukrywać, jest sporą niespodzianką. Zwycięstwo ekipy z Podlasia sprawia, że dzisiejsze starcie Legii z Lechem ma jeszcze większą wagę niż wcześniej. Natomiast trzy punkty dla drużyny z Białegostoku są o tyle ważne, że pozwalają myśleć coraz mocniej o kolejnej kampanii w Europie w nowym sezonie. Radości i dumy po meczu w Częstochowie nie ukrywał szkoleniowiec mistrzów Polski – Adrian Siemieniec.
– Różne względy sprawiły, że dzisiejsza wygrana smakuje jeszcze bardziej. Głównie przez ostatni nie najlepszy okres. Na szczęście ciężka praca się opłaciła i zachowanie dla nas wartości, które są fundamentalne. Wierzyliśmy, że los w końcu nam odda i to było kluczowe. Mam nadzieję, że dzięki temu spotkaniu będziemy w stanie pójść za ciosem. A co za tym idzie, udanie zakończyć sezon – mówił trener Mistrzów Polski.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.