Słoweński szkoleniowiec nie ukrywał rozczarowania po przegranym spotkaniu ze Stalą Rzeszów 1:2. Na konferencji prasowej przyznał, że sfera mentalna jego piłkarzy jest do poprawy.
Pierwszy wyjazd Śląska Wrocław po spadku do Betclic 1. ligi nie zakończył się pomyślnie dla drużyny z Dolnego Śląska. Piłkarze Ante Simundzy przegrali ze Stalą Rzeszów 1:2, grając od 22. minuty jednego zawodnika mniej. Czerwoną kartkę obejrzał nowy nabytek WKS-u – Marko Dijaković.
Mimo niezłej gry i stwarzaniu większej liczby sytuacji bramkowych, Śląsk nie podołał i do Wrocławia wrócił bez punktów. Zatem po dwóch kolejach sezonu, spadkowicze z Ekstraklasy mają na koncie jeden punkt. Na konferencji prasowej olbrzymiego rozczarowania nie krył szkoleniowiec Śląska – Ante Simundza.
– Do czasu, gdy Dijaković otrzymał czerwoną kartę, byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną. Natomiast takie rzeczy w piłce się zdarzają i musimy być na nie lepiej przygotowani mentalnie. Uważam, że mimo straty zawodnika wciąż potrafiliśmy grać z rywalem na równym poziomie. Dzisiaj wszystko było przeciwko nam i trzeba się z tego podnieść. Chciałbym przeprosić również kibiców za wynik, bo dali nam dużo wsparcia.To ciężkie przywitanie z ligą. Nie może być tak, że jedna dłuższa piłka zrobiła nam tyle problemów – mówił trener wrocławian.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.