Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało na własnym stadionie 0:0 z Widzewem Łódź. – Cały czas czekamy na zwycięstwo – skwitował Radosław Mroczkowski, trener Widzewa.W trzech pierwszych spotkaniach tego sezonu Widzew wywalczył remisy. – Dzisiejszy mecz miał taki przebieg, jakiego się spodziewaliśmy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że czeka nas mecz walki. Do przerwy Podbeskidzie wykonywało dużo stałych fragmentów gry, a my mieliśmy ich bardzo mało. Źle rozpoczęliśmy spotkanie. Przez pierwsze piętnaście minut gospodarze mieli przewagę. Z czasem gra stała się wyrównana. W drugiej połowie mecz wyglądał inaczej. Oczywiście cieszymy się, że nie przegraliśmy kolejnego spotkania, ale cały czas czekamy na zwycięstwo. To jest nasz główny cel. Liczymy na przełamanie w tym temacie w kolejnym spotkaniu. Tym razem gramy na własnym stadionie – powiedział Mroczkowski.
Z remisu w miarę zadowolony był szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała. – Po wysokiej porażce w Bełchatowie mecz z Widzewem rozpoczęliśmy w zupełnie innym składzie. Przystąpiliśmy do niedzielnego spotkania z dużą agresją. Chcieliśmy szybko zdobyć gola, ale niestety nie udało nam się to. Z czasem Widzew uspokoił grę i świetnie kontratakował. Obawialiśmy się gry Niki Dzalamidze, który pokazał dziś, że jest bardzo dobrym graczem. Zupełnie sobie z nim nie radziliśmy. Kilku moich graczy będzie miało do siebie pretensje, bowiem pozwalali Widzewowi na stwarzanie groźnych sytuacji. Jeżeli nie uda się wygrać, to trzeba zremisować – przyznał Robert Kasperczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.