Przejdź do treści
Treningi odbywają się na dachu

Polska Ekstraklasa

Treningi odbywają się na dachu

Dziewięć miesięcy temu Emilia Zdunek przeniosła się do wymarzonej Hiszpanii. Przygoda życia jednak mocno doświadczyła reprezentantkę Polski – najpierw kontuzja i utrudniona aklimatyzacja, a od kilku tygodni strach przed koronawirusem.



Jak obecnie wygląda życie w Hiszpanii?
Jestem trochę odcięta od świata, wiem tyle, co przeczytam w internecie czy usłyszę w telewizji – mówi reprezentantka Polski. – Siedzę w domu, w ogóle się nie ruszam. Na szczęście w mojej okolicy nie było tylu przypadków zachorowań, co w innych regionach. Próbuję codziennie znaleźć sobie zajęcia, wbrew pozorom w miarę szybko mijają kolejne doby. To nie jest tak, że budzę się i zastanawiam się, co zrobić. Mamy przygotowaną rozpiskę z klubu. Codziennie trenujemy indywidualnie, trzy razy w tygodniu łączymy się na wideokonferencji. Mam lekcje języka hiszpańskiego online zapewnione przez Sevillę, do tego dochodzą prywatne korepetycje, które prowadzi znajoma z Polski. Poza tym czytam książki, pracuję nad pewnym projektem, staram się zajmować każdą chwilę by nie myśleć o tym co się dzieje.

W zespole mieliście przypadek zakażenia?
Nic mi na ten temat nie wiadomo. Kiedy wróciłam z marcowego zgrupowania reprezentacji, miałam spore obawy, bo wiedziałam co dzieje się w Hiszpanii. Ale w zespole jest spokojnie, choć dziewczyny, które pochodzą spoza Hiszpanii mają obawy, to normalne. W tym gronie jestem również ja, przecież mieszkamy w obcym kraju, gdzie liczba zakażonych jest olbrzymia. W dodatku jestem jedyną Polką w drużynie, nie mam bratniej duszy, z którą mogłabym porozmawiać w języku ojczystym. Mamy w zespole kilka dziewczyn ze Stanów Zjednoczonych, im jest trochę łatwiej, bo są razem. Zresztą ja też mieszkam z Amerykanką, do której kilka dni temu przyjechała siostra, która gra w Walencji i z nami została. Mam jednak wsparcie w najbliższych – rozmawiamy codziennie, martwią się o mnie. Klub też nam się opiekuje, mamy kontakt z ludźmi ze sztabu, pytają czy czegokolwiek nam potrzeba, jak się czujemy. Proste gesty, ale bardzo ważne.

Wychodzicie z mieszkań?
Tylko do sklepu. Klub narzucił zakaz jakichkolwiek wyjść. Nie możemy opuszczać mieszkań, trenujemy wewnątrz. Mieszkam jednak w takim bloku, gdzie można wyjść na dach, ludzie tam rozwieszają pranie. Tam możemy poćwiczyć i łapiemy świeże powietrze.

Co można zrobić na tak małej powierzchni? W Polsce zawodnicy wychodzą chociażby do lasu, aby pobiegać.
My nie możemy. Robimy treningi siłowe oparte na ciężarze własnego ciała. Nie mamy zbyt wiele narzędzi do trenowania, trzeba być kreatywnym. Nemanja Gudelj, piłkarz Sevilli, zna się z dziewczyną, z którą mieszkam i pożyczył nam rower stacjonarny. W ogóle gdy dowiedział się, że spędzi kilka tygodni w domu, zadzwonił do sklepu i kupił mnóstwo sprzętu, stworzył domową siłownię. My na to sobie pozwolić nie mogłyśmy (śmiech).

Wychodzisz tylko do sklepu – jak przebiega zrobienie zakupów w Hiszpanii?
Sklepy funkcjonują już w miarę normalnie, ale w pierwszych dniach była wielka panika, ludzie robili olbrzymie zapasy. Do supermarketów wpuszczanych jest po kilka osób. Na wejściu ochroniarz pilnuje, aby nie przekroczyć określonej liczby w środku. Trzeba też zdezynfekować ręce i założyć rękawiczki jednorazowe. W środku należy zachowywać wszystkie środki ostrożności, jeśli czegoś nie przestrzegasz, zostanie ci zwrócona uwaga. U starszych osób widać strach. Ostatnio przede mną stała starsza kobieta, a trzy osoby dalej za mną młody mężczyzna zaczął głośno kaszleć. Ja nie zareagowałam, ale ta pani była cała przerażona, przesunęła się znacznie do przodu, mimo że ten chłopak stał od niej 15 metrów.

Młodzież lekceważy tę sytuację?
Na początku zlekceważyła. Rząd wprowadził ograniczenia, a młodzi ludzie nic sobie z tego nie robili. W Madrycie był jeden wielki dramat – życie nocne toczyło się normalnie. Dopiero po kilku, a może kilkunastu dniach młodzież pochowała się do domów. Hiszpanie i Włosi uwielbiają się spotykać, bawić się, spędzać czas na powietrzu.

(fot. Marcin Szymczyk/400mm.pl)

A co piłkarze i piłkarki w Hiszpanii myślą o scenariuszach dokończenia sezonu?
Szefowie La Liga oraz hiszpańskiej federacji nie mogą się dogadać… Jeden wpada na pomysł, drugi na to się nie zgadza, później jest odwrotnie. Krajowy związek chce ruszyć z meczami w czerwcu, ale nie zgadzają się na to władze ligi. Dopóki nie dogadają się między sobą, podjęcie jakiejkolwiek decyzji nie będzie możliwe. Niemniej dogranie sezonu do końca będzie bardzo trudne. Mówi się, że może uda się dokończyć tylko Puchar Króla i Puchar Królowej, ale też jest konflikt. U kobiet do rozegrania zostały jeszcze półfinały i finał, więc w sumie trzy mecze. U mężczyzn pozostał tylko finał… Gdybyśmy wiedzieli cokolwiek więcej, zdecydowanie łatwiej byłoby funkcjonować. A tak nie wiesz, co przyniesie następny dzień. Może będziemy grać, a może mamy już wolne i trzeba będzie czekać pół roku na kolejny mecz? Niepewność. Swoją drogą naprawdę nie jestem w stanie wyobrazić sobie powrotu do tego sezonu, myślę, że potrzebny byłby mały preseason, a na to nie ma czasu, więc nie wiem jak to rozwiążą.

Włączasz telewizor i widzisz, że przybyło kolejnych 5 tysięcy zakażonych – co wtedy myślisz?
Jestem przerażona. Nie mam jednak szans, aby się wyrwać z Hiszpanii. Pozostaje tylko dbać o siebie. Mieszkam w kraju, w którym tempo rozwoju koronawirusa jest bardzo wysokie. Wolałabym być w Polsce, z najbliższymi, rodziną, przyjaciółmi – zdecydowanie łatwiej byłoby znieść całą sytuację, czułabym się bezpieczniej. 

Ty w Hiszpanii jesteś od ośmiu miesięcy i trzeba uczciwie przyznać, że nie jest to łatwy czas dla ciebie.
Najpierw aklimatyzacja, teraz koronawirus – lekko nie jest.

Ile czasu przestawiałaś się z życia polskiego na hiszpańskie?
Początki były bardzo ciężkie, zmieniłam życie o 180 stopni. W Polsce miałam mnóstwo obowiązków poza treningami i meczami. Studiowałam, prowadziłam zajęcia dla dzieci, a w Hiszpanii tego nie ma. Wyjechałam, jest tylko piłka i nic więcej. Wiem, że może zabrzmi to paradoksalnie, bo w Polsce wiele zawodniczek narzeka, że nie mogą skupić się tylko na grze w piłkę, ale kiedy dostałam to, czego całe życie chciałam to nagle stwierdziłam, że mi się to nie podoba.

Naprawdę?
Teraz już mi się podoba, ale na początku nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Zawsze miałam tak dzień zorganizowany, że wychodziłam rano z domu, wracałam wieczorem, każda godzina była wypełniona. Nagle musiałam się przestawić, że w domu jestem pięć godzin wcześniej i trzeba sobie wypełniać czas – książka, nauka języka, seriale.

Czyli idziesz do klubu tylko na trening i masz czas wolny?
Nie do końca. Na początku wyglądało to tak, że trzeba było stawić się rano w klubie, zjeść śniadanie wspólne przed treningiem, później wychodziłyśmy na boisko i po zajęciach można było już iść do domu. Ja akurat miałam kontuzję, więc nie szłam z dziewczynami na trening drużynowy, tylko miałam indywidualny. Nie było dnia, że się nudziłam i nic nie robiłam, więc czas do 16-17 miałam wypełniony. Wracałam do domu i padałam. Początek był tragiczny. Teraz jest trochę inaczej, natomiast czas spędzony w klubie się nie zmienił, zwykle po treningu zostaje albo u fizjoterapeutów, albo w siłowni. 


Dzwoniłaś do rodziców, żeby cię zabierali do Polski?
Aż tak to nie, ale było bardzo ciężko. Pierwsze dni w Hiszpanii spędzili ze mną przyjaciele z Polski, ale po chwili zostałam sama. Tu masz metro, tak dojedziesz do klubu i sobie radź. Kiedyś policzyłam, że dopiero po 24 dniach poczułam się w końcu pewnie. Pojawiały się łzy, pytałam sama siebie „po co mi to wszystko?”. Może gdybym nie miała kontuzji, byłabym cały czas z drużyną i miałabym łatwiej wejść do zespołu. A tak ciągle byłam z boku, pracowałam z fizjoterapeutą i trenerem, który zajmuje się zawodniczkami wracającymi po kontuzji. Po ośmiu miesiącach trochę jednak zmieniłam zdanie, bo przez pierwsze tygodnie byłam ciągle w centrum uwagi, więc każdy się o mnie trochę bardziej martwił, zagadywał. Zresztą w Hiszpanii wszyscy są bardzo życzliwi, więc inaczej do tego podchodzą. W końcu wróciłam do żywych, zaczęłam grać i wszystko nabrało zupełnie innych kolorów.

Hiszpania od lat cię fascynowała…
To prawda, ale całe moje życie zostało przewrócone do góry nogami. Latem pogodziłam się już, że zostanę w Łęcznej na kolejny sezon, choć o wyjeździe z Polski myślałam od dawna. Nieoczekiwanie pojawiła się propozycja z Sevilli, miałam 24 godziny na podjęcie decyzji i postanowiłam, że chcę się spróbować. Języka się w ogóle nie uczyłam… Gdyby to był inny kraj czy nawet klub, to nie wiem, czy bym się zdecydowała na transfer.

Chyba z wyjątkiem Barcelony?
Do tego interesu mogłabym nawet dołożyć parę groszy (śmiech).

Akurat przeciwko Barcelonie nie jest dane ci zagrać…
W dwóch meczach ligowych byłam na ławce, a teraz mecz pucharowy został przełożony z powodu koronawirusa.

Jak podobają ci się Hiszpanie pod względem mentalności?
Bardzo mi imponuje ich otwartość i życzliwość na wszystkich. Nie mają z niczym problemu. Tam możesz na wszystkich liczyć w każdej sytuacji. Na początku – jak to Polka – byłam bardzo podejrzliwa w stosunku do wszystkich. Teraz już do tego przywykłam. U nas jest tak, że jak ktoś się ciebie pyta dziesięć razy o zdrowie czy problemy, to masz wrażenie, że coś od ciebie chce i niekoniecznie ci dobrze życzy. W Hiszpanii jest kompletnie inaczej. Najbardziej utkwiła mi w pamięci sytuacja, kiedy już zaczęłam trenować, wracać do pełni formy i dowiedziałam się, że w następnym meczu po raz pierwszy wyjdę w podstawowym składzie. Dostałam wiadomość od jednej z koleżanek, a w zasadzie głównej rywalki o miejsce w składzie, że się bardzo cieszy z mojej formy, drużyna mnie potrzebuje w takiej dyspozycji i życzy mi powodzenia. W pierwszym momencie nawet się uśmiechnęłam, ale po chwili zapaliła mi się „polska” lampka, że coś jest nie tak i czego ona ode mnie chce. Już nawet szukałam w tym jakiejś gierki, że chce mnie podpuścić czy coś w tym stylu. Jak się okazało nie miała nic złego na myśli, a takie sytuacje są na porządku dziennym i Hiszpanie są zupełnie inni niż Polacy. Mówią wszystko prosto z serca. Byłam tym pozytywnie zaskoczona.

Kobieca Sevilla ma swój fanklub?
Tak, mamy grupę kibiców, która nas zawsze wspiera. Napisał do mnie chłopak, że zbiera koszulki zagranicznych zawodniczek i że któregoś dnia na mnie poczeka, ale mam się nie martwić, bo on zdobędzie polską koszulkę. Odpisałam, że w porządku, nie ma problemu. Po kolejnym meczu, kiedy wychodziłam ze stadionu podbiegł do mnie, przedstawił się i poprosił o zdjęcie. Faktycznie miał koszulkę reprezentacji Polski. Po chwili wychodziła koleżanka, z którą mieszkam i też ją zaczepił z prośbą o foto, ale musiał zajrzeć do plecaka. Patrzymy, a gość miał tam kilka koszulek różnych krajów, więc wyjął amerykańską, ubrał się i zrobił kolejne zdjęcie. Po chwili wyjął jeszcze meksykańską, bo ta dziewczyna ma meksykańskie korzenie i poprosił o jeszcze jedno foto.

Jak z językiem?
Coraz lepiej, uczę się systematycznie. Najważniejsze dla mnie było to, aby zrozumieć trenera, ponieważ on w ogóle nie rozmawia po angielsku. Odprawy były tłumaczone przez asystenta lub trenera przygotowania motorycznego, ale prawie nikt w zespole nie potrzebuje już tłumacza oprócz mnie. Mamy sporo dziewczyn z Ameryki Łacińskiej, gdzie mówi się po hiszpańsku. Jest Rosjanka, ale ona w Hiszpanii mieszka już trzy lata, więc rozumie. Są trzy piłkarki ze Stanów Zjednoczonych – dwie są w Hiszpanii od dwóch lat, a jedna ma korzenie meksykańskie i wszystko rozumie. W całej drużynie byłam jedyną osobą, która nic nie rozumiała po hiszpańsku. Zależało mi na tym, aby jak najszybciej to nadrobić i teraz nie mam problemów, aby kogoś zrozumieć. Gorzej z mówieniem. Tak jak wspomniałam wcześniej, lekcje językowe zapewnił mi klub, ale ja też sama o to zadbałam. Mam znajomą, z którą łączymy się na wideo i prowadzi ze mną korepetycje. Na szczęście w pewnym stopniu związana jest z piłką nożną, więc jest znacznie łatwiej.

Jak futbol kobiet jest postrzegany w Hiszpanii?
Niedawno był strajk drużyn kobiecych. Prezes hiszpańskiego związku nie do końca chciał przystanąć na postulaty, ale z skończyło się tak, że zaakceptował żądania, więc chyba nie jest tak źle.

O co dokładnie chodzi?
Wiadomo, że o pieniądze. Urlopy po zajściu w ciąże, ogólne zwiększenie ochrony socjalnej. Sytuacja dość skomplikowana. 

Jak wyglądał protest?
Drużyny ustaliły między sobą, że na jedną kolejkę nie wyjdziemy na boiska i nie odbył się żaden mecz w La Lidze. My miałyśmy grać derby z Realem Betis i dogadałyśmy się tak, że nie wyjedziemy na mecz, a rywalki nie przyjadą na stadion. Później odbył się drugi strajk, ale już wyszłyśmy na boiska tylko przez pierwszych 30 sekund stałyśmy nieruchomo. Oczywiście ja zaliczyłam wpadkę, bo zrobiłam trzy kroki i dopiero przypomniałam sobie o co chodzi.


Jakie są relacje w Sevilli drużyny męskiej z kobiecą?
Normalne. Piłkarze czasami zagadują, często trenujemy w podobnych porach. Wiem, że śledzą nasze wyniki, bo potrafią na początku tygodnia pogratulować świetnego meczu czy zdobytych 3 punktów. Śmieszny jest Nolito, bardzo życzliwy jest Jesus Navas, Reguillon też zrobił dobre wrażenie.

A jak ludzie w Sewilli podchodzą do derbów z Betisem?
Wszyscy podkreślają, że to trzeba przeżyć, bo trudno opisać te mecze. Czekam zatem na to spotkanie. Mogę tylko przytoczyć taką sytuację: spotkałam w sklepie na osiedlu Nabila Fekira z Betisu, zrobiłam sobie z nim zdjęcie i wrzuciłam na Twittera. Po pięciu minutach już miałam wysyp komentarzy od kibiców Sevilli FC, że co to ma być, jak mogłam sobie zrobić z nim zdjęcie. Na moje nieszczęście na drugi dzień miałyśmy szkolenie z korzystania z social media i lekko mi zasugerowano bym takich rzeczy nie robiła.

Ale w zielonych koszulkach możecie chodzić?
Możemy, ale na mecz chłopaków lepiej ubrać coś innego.

Serio?
Pojechałam na pierwszy mecz i miałam na sobie zielonkawe ubranie, całkiem nieświadomie. Koleżanka całą drogę się śmiała, że mnie nie wpuszczą na stadion, a jeśli wejdę to ludzie nie będą się na mnie miło patrzeć. Na szczęście nic się nie stało, ale kibice Sevilli często podkreślają, że co zielone to złe i brzydkie. Bezpieczniej założyć coś biało-czerwonego.

W Polsce kobiece kluby ruszają w dalekie podróże autobusami. W Hiszpanii jest ponoć inaczej?
Polskę zjeździłam autokarem wzdłuż i wszerz. W Hiszpanii na większość meczów latamy samolotami, hotele mamy też z wyższej półki. Wszystko jest o poziom, a może nawet o dwa wyżej. Bardzo mi się też podoba sposób podejścia do pracy. Początek sezonu miałyśmy bardzo słaby, nie umiałyśmy wygrywać. Po jednym z treningów przyszedł do nas Monchi – dyrektor, którego chciałby mieć u siebie praktycznie każdy klub w Europie, a który mógłby się nami kompletnie nie interesować, bo myślę, że ma poważniejsze sprawy na głowie, niż zła passa piłkarek. Przyszedł tylko po to, aby nas podbudować, wytłumaczyć, że jesteśmy nowym projektem, potrzebujemy czasu i cierpliwości, aby to ruszyło. Każda z nas czuje się bardzo potrzebna w klubie. Ostatnio miałam nawet taką śmieszną sytuację, że wychodziłam z klubu i zaczepił mnie jeden z wyżej postawionych działaczy. Pyta mnie, czy wiem, jaka jest jego ulubiona polska piłkarka. Pomyślałam, że zna tylko mnie, ale się nie odzywałam, więc grzecznie odpowiedziałam, że nie mam pojęcia. A on do mnie mówi, że Ewa Pajor i dopytuje, ile ona ma jeszcze kontraktu w Wolfsburgu. No to ja odpowiadam, że nie wiem dokładnie, ale ostatnio chyba przedłużyła umowę. A on na to: „dowiedz się do kiedy ma kontrakt i powiedz, że Sevilla na nią czeka”. Wtrąciłam półżartem, półserio, że rozumiem, ale nie wiem, czy ona czeka na Sevillę, a on do mnie, że spokojnie, dajmy sobie trzy-cztery lata i wrócimy do tematu. Ewie oczywiście to opowiedziałam, śmiałyśmy się, ale to pokazuje, jak w klubie poważnie myślą o budowie silnego kobiecego zespołu. To nie jest na zasadzie, że klub daje nam pieniądze i mamy sobie spokojnie funkcjonować. Plany są ambitne. Chcą iść do przodu. Jeśli takie myślenie się utrzyma, to w niedalekiej przyszłości Sevilla będzie czołowym zespołem La Liga.

PAWEŁ GOŁASZEWSKI

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 14/2020)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej