Sobotnie
zmagania w drugiej kolejce PKO Bank Polski Ekstraklasy zainaugurował mecz w Gdańsku. Lechia nieudanie przywitała się z własną publicznością: drużyna trenera Piotra Stokowca przegrała 1:3 z Rakowem Częstochowa.
Podobnie jak w ubiegłym sezonie, Raków odniósł efektowne zwycięstwo w Gdańsku (foto: 400mm.pl)
Potyczka
Lechii z Rakowem od początku była bardzo wyrównana. Obie drużyny
miały swoje sytuacje, widać było, że jedni i drudzy chcą grać o
pełną pulę. Najwięcej działo się w końcówce pierwszej połowy.
Gospodarze od 39. minuty musieli radzić sobie w dziesiątkę. Stoper
Michał Nalepa przed polem karnym sfaulował wychodzącego na czystą
pozycję Vladislavsa
Gutkovskisa,
za co zobaczył drugą żółtą kartkę.
Pomimo
tak dużego osłabienia, drużyna trenera Piotra Stokowcazdołała
wyjść na prowadzenie. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry
Karol Fila wykonał długie podanie na połowę gości. Omran Haydary
uciekł obrońcom, po czym zaskoczył Jakuba Szumskiego uderzeniem z
powietrza sprzed pola karnego.
Na
przerwę Lechia schodziła z korzystnym dla siebie wynikiem.
Raków
jednak piorunująco zaczął drugą połowę. Minęło zaledwie
kilkadziesiąt sekund po przerwie, a Marcin Cebula doprowadził do
remisu. Nowy pomocnik częstochowskiego zespołu w polu karnym popisał się efektownymi nożycami po dośrodkowaniu Daniela Bartla.
Drużyna
prowadzona przez trenera Marka Papszuna poszła za ciosem. Dziesięć
minut później Petr Schwarz precyzyjnie dośrodkował z rzutu
rożnego, a łotewski napastnik Gutkovskis głową skierował piłkę
do bramki strzeżonej przez Dusana Kuciaka.
Gutkovskis nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Niespełna kwadrans przed końcem zawodów Łotysz posłał Lechię na deski. Schwarz zacentrował w pole karne, tam Patryk Kun podał do Davida Tijanicia. Słoweniec oddał strzał, który zdołał obronić Kuciak. Z dobitką autorstwa Gutkovskisa słowacki bramkarz już jednak sobie nie poradził.
Zespół trenera Papszuna potwierdził, że bardzo dobrze czuje się w Gdańsku. Raków pokonał Lechię na jej stadionie po raz drugi z rzędu. W grudniu ubiegłego roku ówczesny beniaminek zwyciężył w Trójmieście aż 3:0.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.