Franciszek Smuda nie pozwala zapomnieć o sobie polskim kibicom. Nie byłby również sobą, gdyby stając przed kamerą nie zachwycił publiczności oryginalną wypowiedzią. Niedawno na pytanie jednego z dziennikarzy popularnej stacji telewizyjnej – czy prowadzi negocjacje w kwestii podjęcia pracy w zagranicznym klubie, Franz przyjmując minę Bustera Keatona (przedwojenny filmowy komik, który nigdy się nie uśmiechał) wycedził przez zęby: – Nie będę rozmawiał na ten temat, ale powiem, że tak.
Niby wszystko jasne, a jednak nie do końca, bo na przykład według Jacka Kmiecika (szybko wracaj do zdrowia byku) były selekcjoner reprezentacji Polski jest coraz bliżej przeprowadzki nad Zatokę Perską. Wprawdzie trudno w to uwierzyć, ale podobno aż dwie federacje piłkarskie z Półwyspu Arabskiego rozważają pomysł zatrudnienia Smudy. Inne źródła podają, że ulubieniec szejków obiecał już Bogusławowi Cupiałowi właścicielowi krakowskiej Wisły, że w grudniu zajmie się rozbrykanymi piłkarzami Białej Gwiazdy.
Cóż, komuś wyraźnie zależy, żeby wokół byłego selekcjonera cudotwórcy powstało ponownie dużo szumu. Mniej zorientowany w tematyce piłkarskiej czytelnik internetowych stron może nawet odnieść wrażenie, że mimo blamażu biało-czerwonych w turnieju Euro 2012 polski szkoleniowiec nadal okupuje szczyty trenerskich rankingów i, że prezesi największych i najbogatszych klubów biją się o skromnego Polaka. Najlepszy dowód, że w Arabii Saudyjskiej uzdolniony i urodzony pod szczęśliwą gwiazdą Smuda miałby jakoby zastąpić mało ogarniętego i pechowego Franka Rijkaarda.
Jak mówi stare żydowskie przysłowie – gdzie dwóch się bije, tam interes się kręci. Pan Franciszek też się kręci i przebiera nogami, bo bez piłki żyć nie potrafi. Miodem na jego serce była natomiast kolejna porażka Zagłębia Lubin, którego działacze (prezesi, dyrektorzy, menadżerowie, kierownicy i magazynier) już rozważają angaż Smudy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.