Trwa znakomita passa Legii. Wojskowi lepsi od Lechii!
W pierwszym niedzielnym meczu T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała na wyjeździe Lechię Gdańsk 2:1. Było to już dziesiąte spotkanie z rzędu w tym sezonie, w którym Wojskowi nie zaznali smaku porażki.
Legia wciąż bez porażki w tym sezonie
Spotkanie w Gdańsku było zapowiadane jako hit 10.
kolejki T-Mobile Ekstraklasy i trzeba jasno powiedzieć, że poziom
zawodów stał na zadowalającym poziomie. Legia mogła wyjść na prowadzenie już w 12. minucie, kiedy to sędzia Daniel Stefański podyktował rzut karny za faul na Jakubie Koseckim. Do piłki podszedł Daniel Ljuboja, jednak uderzył zbyt słabo i sygnalizowanie. Michał Buchalik wyczuł jego intencje i zdołał obronić.
Oba zespoły miały w pierwszej połowie swoje szanse, jednak kibice na PGE Arenie zobaczyli tylko jednego gola. W 39. minucie Ivica Vrdoljak wrzucił piłkę w pole karne Lechii, a na uderzenie głową zdecydował się Jakub Rzeźniczak. Futbolówka odbiła się od poprzeczki, jednak bardzo czujnie zachował się Miroslav Radović, który dobił ją do pustej już bramki.
Gospodarze nie złożyli broni i w drugiej połowie doprowadzili do remisu. Traore dostał piłkę przed polem karnym Legii, ładnie się obrócił, z dziecinną łatwością ograł Astiza i Jędrzejczyka i pewnym strzałem pokonał Dusana Kuciaka. 1:1 i wynik meczu ponownie był sprawą otwartą.
Podopieczni Bogusława Kaczmarka nie
zdołali się jeszcze nacieszyć remisem, a już ponownie przegrywali.
Kosecki znalazł się w sytuacji sam na sam z Buchalikiem i przegrał ten
pojedynek. Piłka wróciła jednak do gości, a dobitka Ljuboji znalazła
drogę do bramki Lechii. Ależ odpowiedź Wojskowych!
Tuż przed końcem zawodów sędzia wyrzucił z boiska Artura Jędrzejczyka, jednak bardzo szybko się zreflektował i odwołał swoją decyzję. Powód? Arbiter Stefański był przekonany, że pokazał obrońcy Legii już drugą żółtą kartę, podczas gdy w rzeczywistości było to jego pierwsze upomnienie.
Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i Legia dopisała na swoje konto kolejne trzy punkty i utrzymała bezpieczną, bo czteropunktową przewagę nad Górnikiem Zabrze i Lechem Poznań. Lechia zajmuje siódme miejsce w ligowej tabeli.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.