Trzech piłkarzy nie uczestniczyło w poniedziałkowych zajęciach Śląska Wrocław
Bez Mariana Kelemena, Antoniego Łukasiewicza i Mariusza Pawelca ćwiczyli w poniedziałek piłkarze wrocławskiego Śląska. Cała trójka, która doznała urazów podczas piątkowego pojedynku z Górnikiem Zabrze, stawiła się jednak w klubie i ćwiczyła indywidualnie pod okiem dr Ewy Bieć i Jarosława Szandrocho.
W tym czasie pozostali piłkarze wyszli na boczne boisko. Po rozgrzewce, w której tym razem używano specjalistycznych gum, przyszła kolej na zajęcia czysto piłkarskie. Najpierw drużyna została podzielona na trzy grupy, które rywalizowały ze sobą w treningu na utrzymanie piłki.
Następnie miał miejsce kolejny podział – tym razem na dwa zespoły, które usiłowały strzelić sobie nawzajem gole. Nie było to jednak łatwe, gdyż na boisku ustawiono aż cztery bramki – dwie o normalnych wymiarach, strzeżone przez golkiperów, oraz dwie mniejsze. Zanim jedna z drużyn mogła oddać strzał na większą, musiała trafić do mniejszej bramki. W innej wersji zajęć piłkarze mieli traktować mniejszą bramkę jak bandę, o którą należało odbić piłkę wykonując crossowe podanie z przeciwnego skrzydła. Dopiero wtedy dozwolona była akcja na większą bramkę.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.