Warta Poznań rzutem na taśmę minimalnie ograła Wisłę Kraków w meczu dwudziestej piątej kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Zwycięski gol padł dopiero na minutę przed końcem spotkania.
(fot. 400mm.pl)
Na przestrzeni dziewięćdziesięciu minut na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana w Krakowie byliśmy świadkami festiwalu nieskuteczności. Obie drużyny oddały łącznie aż dwadzieścia osiem (!) strzałów, z czego tylko jeden z nich zakończył swój lot w siatce.
Pod względem strzeleckiej efektywności szczególnie źle było w pierwszej połowie, kiedy to choćby jedno uderzenie nie zmierzało w światło bramki. Koniec końców jednak w drugiej odsłonie po jednym ze strzałów futbolówka znalazła drogę do bramki.
Gola na wagę zwycięstwa i trzech punktów padł w osiemdziesiątej dziewiątej minucie. Wówczas Mateusz Czyżycki obsłużył prostopadłym podaniem wychodzącego na wolne pole Mateusza Kuzimskiego, który w sytuacji sam na sam pokonał strzegącego dostępu do bramki Mateusza Lisa.
To oznacza dalszy ciąg pięknego snu w wykonaniu beniaminka z Poznania. Warta z trzydziestoma sześcioma punktami na koncie awansowała bowiem na szóste miejsce w tabeli. Daje to podopiecznym Piotra Tworka duże szanse nawet na kwalifikację do europejskich pucharów.
Jeśli zaś chodzi o Wisłę, to wciąż jest ona pogrążona w dość głębokim kryzysie. Po dwóch porażkach z rzędu nastąpiła trzecia. Dlatego też „Biała Gwiazda” pod wodzą Petera Hyballi jeszcze nie może być w pełni spokojna w sprawie swojego ligowego bytu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.