Przejdź do treści
Trzy zmiany załatwią sprawę #RetroPN

Polska Ekstraklasa

Trzy zmiany załatwią sprawę #RetroPN

– Proces zmieniania przyzwyczajeń zawodników trwa niestety długo. Mentalności piłkarzy, kształtowanej latami, nie można zmienić jednym poleceniem. Do Legii przychodzą gwiazdy innych zespołów i nadal chcą być w centrum uwagi, jak najdłużej utrzymywać się przy piłce. To bardzo widoczne w naszej grze. Jest w niej zbyt mało pracy na partnera, na lidera wykreowanego danego dnia na boisku – mówił trener Jerzy Kopa w rozmowie z Leszkiem Orłowskim w 1998 roku.
Jerzy Kopa prowadził warszawską Legię w latach 1982–85 oraz w roku 1998 (FOT. WŁODZIMIERZ SIERAKOWSKI/400mm.pl)

Rozmawiał Leszek ORŁOWSKI

Gdyby mecz z Wisłą miał odbyć się jutro, jak zestawiłby pan drużynę?

Niewątpliwie tak samo jak w sobotę, 19 września. Ustawienie zespołu na ten mecz było głęboko przemyślane. Decyzja zapadła po analizie naszych możliwości oraz silnych i słabych stron Wisły. 

Czereszewski od dawna nie grał w ataku, mówiło się, że gra bardziej skutecznie, gdy jest ustawiony w pomocy. Tymczasem przeciw Wiśle wystąpił w pierwszej linii… 

A to nieprawda – Czereszewski u mnie zawsze grał w ataku. 


Nie zauważyłem.

Nasz atak tworzą: Mięciel, Karwan i Czereszewski. Oczywiście Czereszewski jako napastnik cofnięty. W meczu z Wisłą był po prostu słabo dysponowany. Wracając do ustawienia na to spotkanie – czasami, niestety, stoi się przed koniecznością dokonania wyboru mniejszego zła. Uznałem, że niezbędne jest wzmocnienie drugiej linii, która piłkarsko i fizycznie jest u nas słabsza niż w Wiśle. Zdanie się na łaskawość losu w tej części boiska mogło nas wiele kosztować. I kosztowało, kiedy w drugiej połowie, po stracie drugiej bramki, zaczęliśmy grać trzema napastnikami. Sami gola nie strzeliliśmy, a straciliśmy dwa dalsze. Nie można – niestety – zawsze grać „swego”, trzeba wziąć pod uwagę, czy przeciwnik na to pozwoli.

Klasowe drużyny charakteryzują się tym, że to rywale muszą się do nich dostosowywać. Wniosek więc taki z tej historii, że Legia klasową drużyną jeszcze nie jest!

O, z całą pewnością nie. Braki tego zespołu są bardzo duże. Zresztą, w żadnej ankiecie Legia nie była typowana jako faworyt rozgrywek…

Czy Legia była zatem w stanie mecz z Wisłą wygrać?

Niewątpliwie tak. Szanse zostały zaprzepaszczone w pierwszej minucie drugiej połowy. Po stracie drugiego gola musieliśmy, chcąc wyrównać, grać bardziej spontanicznie. Obróciło się to przeciwko nam.


Wspomniał pan o brakach, które – co tu kryć – są wynikiem nieudanej letniej sesji transferowej… Jej analizę zacznijmy od ubytków. Czy Ryszard Staniek, Dariusz Czykier i Jacek Kacprzak to były rzeczywiście najbardziej „przerdzewiałe ogniwa” zespołu, które należało wymienić?

Uważam, że najsłabszych zawodników w wewnętrznym rankingu, obejmującym osiemnastu piłkarzy, należy obligatoryjnie po sezonie wymienić. W tym przypadku niekoniecznie akurat ci byli najsłabsi. Wręcz przeciwnie – to zawodnicy o wysokim stopniu wyszkolenia. Rysia Stańka skończyła publiczność. Czy aktor, który byłby permanentnie wygwizdywany, nie zmieniłby teatru? Rysiek wrócił do swojego środowiska i gra lepiej. Czykier i Kacprzak nosili się z zamiarem wyjazdu za granicę i zrobiliśmy wszystko, by im w tym pomóc. Jackowi się udało, jest w Larisie, Darkowi nie – pozostał w Warszawie i gra w drugim zespole.

Dopuszcza pan możliwość włączenia go do swej kadry?

Nie. Przewidując wejście Czykiera do zespołu trzeba by było znaleźć dla niego miejsce. To środkowy pomocnik i chcąc go zmieścić musiałbym się pozbyć albo Czereszewskiego, albo Wiechowskiego, albo Magiery. Murawskiego już przecież przesunąłem do obrony, a jest jeszcze Skrzypek. Czykier gra dobrze, ale dosyć specyficznie, z racji wieku nieco za wolno. Konfrontowanie go z rozwijającym się talentem Magiery, czy żywiołowością Wiechowskiego nie miałaby większego sensu.

Odszedł też bramkarz Zbigniew Robakiewicz. W wywiadach prasowych narzekał na formę rozstania. Zarzucał panu, że pozbył się pan go z dnia na dzień, nie podając przyczyn.

Nieprawda. Mocno nakłaniałem go po poprzednim sezonie, żeby został. To, że nie bronił w ostatnich meczach było spowodowane tym, że przepuścił łatwy strzał przy trzeciej bramce dla ŁKS-u. Uznałem, że na następny mecz nie powinien wyjść z takim balastem. Zagrał Szamotulski, który wcześniej przegrał rywalizację z Robakiewiczem i cierpliwie czekał. Po sezonie dałem Zbyszkowi propozycję, żeby wydłużył sobie o tydzień, w stosunku do reszty zespołu, przerwę wakacyjną. Jest zawodnikiem starszym, potrzebuje więcej odpoczynku. Po nocy rozmów ze samym sobą Zbyszek stwierdził, że nie jest już w stanie rywalizować o miejsce w bramce, a jeżeli nie jest pierwszym, to chce odejść. Pytałem go, jakie ma zamiary, czy mógłbym pomóc mu w jakimś wyjeździe, ale odpowiadał, że to go nie interesuje. Miał wolną kartę, mógł sobą dysponować, ale bardzo ciężko zawodnikowi w tym wieku znaleźć mocny klub, gdzie zarabiałby dobre pieniądze. Czekaliśmy na jego powrót, czego dowodem jest fakt, że nie pozyskaliśmy trzeciego bramkarza, a taka sytuacja w takim klubie jak Legia jest nieprawidłowością. Zbyszek kilkakrotnie próbował się dogadać z dyrektorem Stachurskim, ale nic z tego nie wynikło i mamy sytuację niekorzystną dla żadnej ze stron. 

Widocznie źle zinterpretował pańskie polecenie przedłużenia urlopu…

Być może. Jestem człowiekiem prostolinijnym i jeśli powiedziałem mu, że powinien ten urlop mieć dłuższy, to w trosce o niego i bez żadnych podtekstów. Gdybym uważał, że zawiódł, że się nie nadaje, wprost bym mu powiedział.

Murawskiego kupiono jako czołowego defensywnego pomocnika ligi, a dziś jest miernym, popełniającym masę błędów obrońcą. Dobrze gra dopiero wtedy, gdy bierze się za konstruowanie akcji!

Stawiam go wysoko w klubowym rankingu. Wspomniałem o trzech innych środkowych pomocnikach… Uznałem, że najmniejszym złem będzie przesunięcie do obrony Murawskiego. Ale zgadzam się z panem, że największymi jego zaletami są: asekuracja, czytanie gry, konstrukcja i w związku z tym pozycja defensywnego pomocnika jest dlań optymalna. Zobaczymy, jak się będzie rozwijała sytuacja w drugiej linii, czy Czereszewski będzie oscylował bardziej do przodu, gdzie w końcu zakotwiczy Wiechowski. Magiera z kolei bardzo szybko się przemieszcza, potrafi strzelać gole… Nie sądzę więc, że popełniłem błąd wycofując Murawskiego, tym bardziej, że próby z innymi obrońcami, którzy mogliby uzupełnić duet Zieliński – Mosór nie wypadły najlepiej. Nie są oni jeszcze gotowi do gry na oczekiwanym poziomie.

Czy Sebastian Nowak, Kozioł i Wojnecki, bo o nich mowa, kiedykolwiek będą do niej gotowi?

Okaże się po przerwie zimowej. Jeżeli wtedy skorygują niedostatki to tak, jeżeli zaś nie poczynią postępów…

…to trafią na osiemnaste miejsce pańskiego rankingu! Kolejne nazwisko – Maciej Janiak. Wiele nieżyczliwych panu osób jest przekonanych, że o jego przyjściu do Legii nie zadecydowały kwestie sportowe. I boiskowa rzeczywistość jakby to potwierdza – Janiak, gdy gra, jest chyba najsłabszym punktem zespołu… 

Dementuję pogłoski, które był pan łaskaw przytoczyć. Jedyne co łączy mnie z Janiakiem to to, że jego rodzina mieszka tam gdzie ja, czyli w Poznaniu. Zresztą, on został wypatrzony już w przerwie zimowej, kiedy mnie tu nie było. Latem przyszedł jako alternatywa dla Karwana. Zwolniło to Bartka z konieczności gry na pozycji prawego pomocnika i, w efekcie, spowodowało eksplozję talentu Karwana.

Na prawej pomocy mogli też grać Solnica i Skrzypek.

Solnica widzi się w środku ataku i rzeczywiście takie ma predyspozycje, a Skrzypek ze swymi zdolnościami czytania gry może być wykorzystany w innym miejscu. Skrajna pomoc to specyficzna pozycja – trzeba mieć końskie zdrowie. Janiak je ma, a prócz tego posiada duże walory defensywne.

Które w konfrontacji z Kaliciakiem okazały się niewystarczające!

Janiak przegrał z nim jeden pojedynek o górną piłkę i na skutek tego straciliśmy bramkę. Jednak Kaliciak jest od niego o kilkanaście centymetrów wyższy, a rzecz się działa w polu karnym i nie było możliwości powstrzymania wiślaka niezgodnie z przepisami. W pozostałych sytuacjach Janiak dobrze przeciwstawiał się Kaliciakowi, czasami przy pomocy rąk. Maciek dobrze gra wślizgiem, jest odpowiedzialny, inteligentnie konstruuje akcje. Dziwi mnie tylko, że szwankuje u niego, po grze na tej pozycji od kilku już lat, wrzutka na pole karne. Oczywiście, nie jest gwiazdą, ale zespół nie może składać się z samych gwiazd.


Po zakończeniu poprzedniego sezonu powiedział pan: „Legia to klub piłkarzy indywidualistów, z których każdy patrzy tylko na siebie. Każdy chce z piłką zrobić wszystko, ale żaden na boisku nie dostrzega partnera”. Czy jest tak nadal?

Sądzę, że mógłbym powtórzyć dziś te słowa. Proces zmieniania przyzwyczajeń zawodników trwa niestety długo. Mentalności piłkarzy, kształtowanej latami, nie można zmienić jednym poleceniem. Do Legii przychodzą gwiazdy innych zespołów i nadal chcą być w centrum uwagi, jak najdłużej utrzymywać się przy piłce. To bardzo widoczne w naszej grze. Jest w niej zbyt mało pracy na partnera, na lidera wykreowanego danego dnia na boisku.

Z którymi zawodnikami ma pan największe kłopoty?

Niewątpliwie z Marcinem Mięcielem, który jest zawodnikiem tak ukształtowanym jak mówiłem. Ale w jego przypadku najmniej uwagi poświęcam na to, żeby to zmienić. Udała mi się ta sztuka w dużym stopniu z Bartkiem Karwanem, który jeszcze niedawno gotów był zadryblować się na śmierć, kiedy dostał piłkę. Dzisiaj gra zupełnie inaczej. Jest jeszcze Sylwek Czereszewski, ale jego siła tkwi właśnie w indywidualności…

Wiosną, objąwszy zespół, mówił pan, że pańską „autorską” piłkę Legia będzie grała dopiero jesienią. Mamy jesień w pełni…

Nie, to nie jest jeszcze ta Legia. Zespół przede wszystkim musi mieć lidera, rozgrywającego pełną gębą. Brakuje zawodnika, który bezbłędnie wybrałby w danym momencie optymalną koncepcję rozegrania akcji. Z żadnego z piłkarzy, których mam w kadrze, takiego kogoś nie da się zrobić, bo to kwestia predyspozycji, czegoś, z czym trzeba się urodzić. Co gorsza, nie ma w klubach polskiej ligi, tych dla nas “dostępnych”, takiego zawodnika, którego moglibyśmy kupić.

A Krzysztof Piskuła z Lecha Poznań?

Powtarzam – w klubach nam dostępnych. Był do wzięcia Rafał Kaczmarczyk, ale, niestety, nie udało się. Szukaliśmy za granicą, lecz wszyscy warci zainteresowania kosztowali zbyt dużo. Gramy więc bez lidera, choć to gra trochę kulawa… Poza tym w klasowym zespole przynajmniej dwóch zawodników powinno perfekcyjnie operować lewą nogą. My takich nie mamy. Cóż więc z tego, że wypracujemy pozycję po lewej stronie, skoro nie jesteśmy w stanie dokładnie stamtąd zagrać, czy strzelić. 

Ilu zawodników z dzisiejszego składu trzeba by wymienić, by Legia grała tak, jak chciałby pan?

Myślę, że trzy zmiany załatwiłyby sprawę. 

Mistrzostwa świata we Francji udowodniły, że skuteczniejszym ustawieniem jest system z czwórką obrońców i rozłożeniem ciężaru gry przy kresce na dwóch zawodników. Czy zamierza pan, w dalszej perspektywie, dokonać takiej radykalnej zmiany w grze swego zespołu?

Jest taka potrzeba. Zaczęliśmy pracować nad grą z czterema obrońcami wymiennie kryjącymi i wymiennie podłączającymi się do akcji ofensywnych od pierwszego dnia przedsezonowego zgrupowania w Austrii. Ciągle ćwiczyliśmy rozegranie ataku pozycyjnego w tym ustawieniu, aż zawodnicy skarżyli się na nadmiar zajęć taktycznych. Ale prawdziwy jest wniosek wypływający z wypowiedzi Adama Ledwonia, który stwierdził, że przez pierwsze pół roku w Bayerze Leverkusen uczył się taktyki… Jednak ta gra po prostu była za bardzo defensywna. U nas czteroosobowa obrona ustawiała się za głęboko. Ten system może być bardzo ofensywny, ale na połowie przeciwnika. My tego nie potrafiliśmy zrobić. Gdy przyszła liga nie chciałem nudzić widzów tym, że będziemy tak świetnie zabezpieczali sobie tyły, ale atakowali mniejszą liczbą zawodników. A w polskiej lidze doprawdy niewiele jest zespołów, które zmuszałyby nas do gry z czwórką tylko defensywnie zorientowanych obrońców. Nie znaczy to jednak, że takie ustawienie nie jest docelowym wobec perspektywy naszych występów w europejskich pucharach.

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 39/1998)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej