Przejdź do treści
Trzylecie kadencji Zbigniewa Bońka: Apel o rozsądek

Polska Ekstraklasa

Trzylecie kadencji Zbigniewa Bońka: Apel o rozsądek

Awans reprezentacji Polski prowadzonej przez Adama Nawałkę do finałów mistrzostw Europy nie przeszedł w kraju, bo oczywiście nie mógł, bez echa. Szkoda tylko, że zamiast stanowić nowy początek, albo przynajmniej początek…. początku, z miejsca stał się powodem do kolejnych podziałów. Przedstawiciele mediów znów zostali zaszeregowani w zdecydowanej do siebie opozycji. Jako klakierzy PZPN, albo… chór wujów. Sytuacja wygląda tak, jakby w tym dobrym dla naszego futbolu momencie najbardziej brakowało zdrowego rozsądku.

Obiektywna prawda jest taka, że selekcjonerowi i jego sztabowcom, a przede wszystkim Robertowi Lewandowskiemu i pozostałym kadrowiczom, należą się brawa i gratulacje. Przecież dwie edycje poprzednich kwalifikacji kończyły się sromotnymi porażkami reprezentacji i wielkim rozczarowaniem kibiców. Dla przypomnienia – batalię o udział w World Cup 2010 drużyna Leo Beenhakkera zakończyła (ale już bez Holendra, za to ze Stefanem Majewskim na ławce) za takimi potęgami jak Słowacja, Słowenia, Czechy i Irlandia Północna. Na piątym miejscu w grupie, z dorobkiem zaledwie 11 punktów. W eliminacjach MŚ ’14 w Brazylii było tylko nieznacznie lepiej. 13 oczek zapewniło czwartą pozycję w grupie, za Anglią, Ukrainą i Czarnogórą. Jeśli zatem przedmundialowe przedbiegi przyjmiemy jako punkt odniesienia – nikt nie powinien mieć wątpliwości, że obecna reprezentacja zrobiła postęp. I to znaczący. 21 punktów, drugie miejsce w grupie, dodatni bilans w dwumeczu z Irlandczykami, lepszy bramkowo od Niemców, równy ze Szkotami. A przecież statystyki nie oddają w pełni miary progresu, jaki nastąpił w grze drużyny. Dzięki wizji i taktycznym wysiłkom Nawałki, Lewandowski nie tylko ma z kim pograć na boisku – bo Roberta nie dzieli od partnerów 20 metrów – ale i jest dobrze obsługiwany pod bramką przeciwnika. OK, spotkanie z Irlandią kończące zmagania było nerwowe do końcowego gwizdka, ale nie sposób nie oddać naszym reprezentantom, że mieli pełną kontrolę nad przebiegiem meczu. I górowali nad ambitnymi Wyspiarzami nie tylko wyszkoleniem, ale i organizacją gry.

Złota drużyna, czy tylko ozłocona przez konfetti?
Dlatego nie przyłączę się do grona krytyków głoszących, że pomeczowa feta na Stadionie Narodowym przerosła skalę sukcesu. Co prawda zgadzam się z argumentami, że forma świętowania było mocno wyśrubowana, ale przy obecnych władzach PZPN, to już standard. Przecież poziom organizacji finału Pucharu Polski także mocno przewyższał ten sportowy, nawet jeśli w decydującym meczu spotkały się Legia i Lech, czyli najmocniejsze sportowo zespoły poprzedniego sezonu. Zresztą w maju dysproporcja w jakości show oraz meczu była zdecydowanie większa; to znaczy złote konfetti i pokaźnych rozmiarów szampany, które strzeliły po zwycięskim spotkaniu z Irlandią, nie raziły wcale aż tak bardzo, żeby robić z tego zagadnienie. Tyle że problem pojawił się później, którym jest bez wątpienia tani związkowy triumfalizm. Na platformie ŁączyNasPiłka można było na przykład przeczytać: „To oni awansowali do Francji. Złota drużyna Adama Nawałki”. Niezależnie od, zapewne dobrych, intencji autorów, jest to już robienie krzywdy selekcjonerowi i zawodnikom. Rzeczywiście złota była przecież kiedyś na przykład jedenastka Kazimierza Górskiego, która przywiozła medale takiego koloru po triumfie w IO 1972 w Monachium. Już cztery lata później okazała się jednak „zaledwie” srebrna w Montrealu i polski trener wszech czasów zapłacił za takie potknięcie utratą posady. Chodzi zatem o to, żeby nawet ministerstwo propagandy PZPN staranniej dobierało epitety i przykładało właściwe proporcje do osiągnięcia reprezentacji, której filarem jest Lewy. Na razie bowiem ten zespół, niewątpliwie obiecujący, rosnący w siłę, a zdaniem niektórych wręcz skazany na sukces we France 2016 został co najwyżej ozłocony pokaźną porcją konfetti w niedzielny późny wieczór 11 października.

Do wpisu prezesa Zbigniewa Bońka na twitterze: „Pani Szydło mówi: obywatele czekają, by ktoś w końcu zaczął rządzić naszym krajem… Sorry, ale na razie nie zostawię PZPN”, trzeba oczywiście podejść z dystansem, trudno bowiem nawet sobie wyobrazić, żeby mógł zamieścić taką myśl bez puszczenia oczka. Już jednak teza wygłoszona w TVN 24 przez Jana Tomaszewskiego, a zatem legendę z meczu z Wembley, że dzień wyboru Bońka na szefa PZPN już okazał się ważniejszy w naszym związku od daty 17 października 1973, a zatem wspomnianego spotkania z Anglikami, które dla Orłów Górskiego stało się przepustką do historii światowego futbolu, musi wzbudzać pewien niepokój. A przynajmniej powinna. Może bowiem świadczyć o stanie bliskim totalnemu odlotowi w środowiskach blisko związanych ze związkiem. Zwłaszcza że popularny Tomek, którego nie sposób nie lubić, chwilę później wspomniał jeszcze, że Narodowe Modele Szkolenia i Gry, które już są wprowadzane na Orlikach, za cztery lata dostarczą do kadry Nawałki niezliczone rzesze świetnie przygotowanych następców Lewandowskiego. Tymczasem tak oczywiście wcale – niestety – nie będzie.

Dobre wspomnienia? Tylko z eliminacji…
I to nie tylko z tego powodu, że za cztery lata z reprezentacją Polski nie będzie już zapewne pracował obecny selekcjoner. Tak różowo w polskim futbolu po prostu jeszcze się nie dzieje. I pewnie długo nie zacznie. Profesjonalne szkolenie dopiero raczkuje, zwłaszcza to centralne, zaś siła klubów jest brutalnie weryfikowana nawet w Lidze Europy. Ostatni medal w ME juniorów biało-czerwoni wywalczyli w 2012 roku, czyli jeszcze podczas kadencji poprzednich władz związku (a wcześniejsze krążki na początku stulecia, kiedy nastolatkiem był zbliżający się obecnie do końca kariery Sebastian Mila). W eliminacjach MME U-21 z grupy jako ostatnie wychodziły zespoły Pawła Janasa, Lesława Ćmikiewicza i Edwarda Klejndinsta, ale miało to miejsce na przełomie wieków. A awans do turnieju finałowego w tej kategorii wiekowej – jak utrzymuje UEFA, choć po prawdzie był to ćwierćfinałowy dwumecz rozgrywany w Polsce i Portugalii – zdarzył się ostatnio ponad dwie dekady temu. Dlatego nie ma sensu się oszukiwać – znaczący wynik osiągnięty przez reprezentację Nawałki w eliminacjach Euro ‘16 jest ponad stan, jeśli pod uwagę weźmiemy kondycję całego naszego futbolu.

Dopiero na bazie tego rezultatu, oby popartego więcej niż trzema meczami na francuskich boiskach, i Robertomanii ogarniającej wcale nie tylko Polskę po ostatnich strzeleckich wyczynach Lewandowskiego, można – a wręcz jest to obowiązek obecnych władz PZPN – starać się budować podstawy trwałego wzrostu w polskim futbolu. Tani triumfalizm i krótkotrwałe euforie już przecież przerabialiśmy. W 2001 roku, w 2005, 2007, a zwłaszcza przed finałami Euro 2012 na naszych boiskach. Po kadrze Jerzego Engela pozostało wspomnienie drużyny, która jako pierwsza z Europy awansowała do World Cup 2002 i przełamała klątwę Bońka z Meksyku z 1986 roku. Drużyna Janasa wygrała 8 meczów eliminacyjnych i awansowała na 17 miejsce na świecie. Beenhakker doprowadził biało-czerwonych pozycję wyżej i przełamał niemoc w kwalifikacjach ME. Po zorganizowanych wspólnie z Ukrainą finałach ME zostały w kraju stadiony. Tyle zachowaliśmy w pozytywnej pamięci. Zaś udział w docelowych turniejach – lepiej pominąć milczeniem. Dlatego tak ważne jest, aby teraz – a jesteśmy, co podkreślają zwłaszcza piłkarze na czele z Lewym i Grzegorzem Krychowiakiem, w połowie drogi – nikt w PZPN nie odleciał, przedwcześnie nie liczył szabel, nie dzielił po raz kolejny dziennikarzy. Na przychylnych, czyli reżimowych i tych z chóru wujów. Na porządku dziennym powinien być zdrowy rozsądek, zaś celem – pierwszy od 30 lat awans biało-czerwonych z grupy w poważnym turnieju.

Przed Nawałką mnóstwo pracy
Zresztą, sugerując się nie tylko wynikami eliminacji nietrudno o wcale niepopulistyczny wniosek, że Lewandowski i spółka mają obowiązek wyjść z grupy. Skład uczestników turnieju we Francji został przecież po raz pierwszy rozszerzony do 24 zespołów. Zatem tym razem łatwiej, skoro do rozdzielania UEFA dała 23 przepustki, było zapewnić sobie udział niż podczas kadencji Engela (14 miejsc z kwalifikacji dla Europy), Janasa (13) i Beenhakkera (14). I łatwiej będzie awansować do fazy pucharowej, ponieważ stanie się to udziałem 4 z 6 zespołów z trzecich miejsc w grupach. Ze statystyk jasno jednak wynika i to, że co najmniej 8 zespołów – licząc wszystkich uczestników kwalifikacji – miało lepszy dorobek w przedbiegach o finały Euro 2016 od biało-czerwonych. Większym potencjałem i mocniejszym zespołem dysponują także Francuzi. Zatem w ciemno można zakładać, że jeśli kadra Nawałki nie zrobi kolejnych postępów, o awansie do ćwierćfinału, który powinien zaspokoić ambicje rodaków, będzie można jedynie pomarzyć. Co prawda łatwiej powinno być nie tylko o punkty, ale i zwycięstwa, których w czterech imprezach w obecnym stuleciu udało się odnieść tylko dwa (w 12 spotkaniach, na dodatek obydwa – już w meczach o honor), ale przecież nieprzypadkowo dotąd turniejowa rzeczywistość w XXI wieku nie potwierdzała, nieuzasadnionych jak się okazywało, polskich aspiracji. Teraz trudniej byłoby jednak wytłumaczyć ewentualne niepowodzenie. Zwłaszcza posiadając w składzie najlepszego napastnika świata, jak bez ogródek Lewego ocenia Nawałka. A tym bardziej że wokół Roberta także biegają w kadrze nie-gapy. Pewnie, światowy top osiągnął dotąd tylko RL 9, ale mityczny Beenhakkerowski international level można przyznać Krychowiakowi i Kamilowi Glikowi, ale również bramkarzom. Patrząc na dorobek z eliminacji – także Arkowi Milikowi. Umiejętności uprawniające do sklasyfikowania na tym poziomie prezentują bez wątpienia także Kuba Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, ale tych dwóch weteranów reprezentacji miało już sporo zdrowotnych awarii, co musiało odbić się na formie. Przebieg mają na tyle duży, że trudno dziś wyrokować w jakiej dyspozycji stawią się na zgrupowaniu przed Euro 2016. Jeśli jednak wiosną zdrowie będzie dopisywać, każdy z osobna, ale przede wszystkim w duecie, na prawej flance powinni podnosić możliwości kadry. Jeśli…

Pozostali zawodnicy regularnie powoływani przez Nawałkę (od rewanżowego meczu z Gruzją) z pewnością zasługują na przyznanie poziomu reprezentacyjnego. Problem w tym, że to może okazać się za mało, aby myśleć o rozegraniu we France 2016 piątego meczu. Tym bardziej że Jakub Wawrzyniak, Artur Jędrzejczyk i Maciej Rybus we trójkę zastępowali w minionych kwalifikacjach nieistniejącego klasowego lewego obrońcę. Ludzie odpowiadający za tropienie piłkarzy z polskim rodowodem, a nawet sztabowcy Nawałki, z selekcjonerem włącznie, starali się namawiać na grę dla ojczyzny przodków Amerykanina Matta Miazgę i Niemca Matthiasa Ostrzolka. Dotąd – bezskutecznie. Ewidentnie zatem lewego defensora z wymaganą jakością trzeba wyszukać. Albo stworzyć. Podobnie zresztą ma się sytuacja z rozgrywającym, choć nie można wykluczyć, że w środku pola – zważywszy również na deficyt kandydatów – na ME nasz trener będzie chciał grać trzema ósemkami. Taka strategia jest zresztą najbliższa jego trenerskiej filozofii. Nie bez kozery przecież z przekąsem podkreślał po przeprowadzce Krychowiaka do Hiszpanii: – W Sewilli już od pierwszych meczów Grzesiek coraz bardziej zbliża się do profilu ósemki.

Nie wolno jednak zapominać, że Krychowiak na dziś najlepiej nadaje się także do partnerowania Glikowi na środku obrony w imprezie rangi mistrzowskiej, skoro w Sewilli daje radę na tej pozycji. Niestety, pozostali objawieni dotąd stoperzy nadzieje na przyzwoity występ we Francji dają niezwykle mgliste. Bez dwóch zdań zatem – trenera Nawałkę czeka mnóstwo roboty przed wylotem na finały Euro. Nie tylko selekcyjnej, ale również dotyczącej żmudnej analizy przygotowań motorycznych, z którymi nie poradziło sobie podczas zgrupowań przed turniejami trzech wymienionych szkoleniowców-bohaterów udanych eliminacji i niewymieniony Franciszek Smuda. Zresztą prezes Boniek na brak pracy również nie powinien narzekać. Niejako na własnej skórze przerabiał bowiem błędy, jakie w 2002 roku popełniono w kadrze Engela, gdy jako wiceprezes PZPN był kierownikiem operacji zatytułowanej „Lecimy do Korei Południowej”. Do Japonii, która była współorganizatorem azjatyckiego mundialu, już przecież nie dolecieliśmy. Zatem również ma nad czym się pochylić, gdyż konstruktywne wnioski będą niezwykle mile widziane…

Adam Godlewski

Artykuł ukazał się także w 42 numerze tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej