– Myślę, że nie zasłużyliśmy na to, by odpaść z Ligi Mistrzów – powiedział po meczu z Manchesterem United Thomas Tuchel. Jego Paris Saint-Germain roztrwoniło przed własną publicznością zaliczkę z pierwszego spotkania i pożegnało się z rozgrywkami.
Drużyna Tuchela pożegnała się z Ligą Mistrzów (fot. Reuters)
Przed środowym meczem paryżanie byli zdecydowanymi faworytami do awansu. Po pierwsze mieli oni dwa gole zapasu, które wywalczyli na Old Trafford, a po drugie, rywal przyjechał do stolicy Francji bardzo poważnie osłabiony brakiem kilku ważnych zawodników. Wydawało się, że to scenariusz idealny dla PSG… no właśnie, wydawało się.
Manchester zdołał bowiem odrobić straty, a w końcówce – po rzucie karnym, który został podyktowany po interwencji systemu VAR – przechylił szalę na swoją korzyść. Zdaniem Tuchela, tak właśnie kończy się igraniem z ogniem, ale sędzia miał argumenty w dłoni, by karnego dla rywala podyktować.
– Byłem pewny, że kiedy do gry wkroczył VAR, sędzia podyktuje karnego. To oczywiście nie była jasna sytuacja, ponieważ trzeba było wziąć pod uwagę wiele czynników. Jaki był dystans. Czy był ruch piłkarza ręką etc. To wszystko sytuacje pół na pół. Jeden powie, że karny był, inny, że nie – stwierdził.
– Prawda jest jednak taka, że przez godzinę balansowaliśmy na krawędzi i wiedziałem, że to się może źle skończyć. Rywal dostał karnego… cóż, jakieś powody były, ale nie uważam, by chodziło o twarde argumenty – kontynuował.
W opinii Tuchela, patrząc przez pryzmat dwumeczu, jego drużyna nie zasłużyła sobie na los, który ja spotkał. – To dla nas wielkie rozczarowanie. Nie zasłużyliśmy na odpadniecie na przestrzeni tych 180 minut… – zakończył.
Paryżanie odpadli z Ligi Mistrzów na etapie 1/8 finału po raz trzeci z rzędu. Wcześniej czterokrotnie żegnali się z tymi rozgrywkami w ćwierćfinałach.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.