W minionym tygodniu zakończyła się runda jesienna w tureckich ligach. Jak spisywali się w nich nasi rodacy, którzy nad Bosfor trafili na przestrzeni kilkunastu ostatnich miesięcy?
Paweł Brożek (Trabzonspor) W styczniu tego roku został oficjalnie zawodnikiem Trabzonsporu. Wcześniej od kilku sezonów nieprzerwanie słyszał, że już najwyższy czas zmienić ligę na silniejszą, bo w Polsce jest dla niego po prostu za ciasno. Czy stał się w nowym otoczeniu lepszym piłkarzem? Przez rok w lidze tureckiej zdobył zaledwie trzy bramki. O jego przydatności do Trabzonsporu niech świadczy fakt, że Senol Gunes regularnie na łamach tureckich mediów informuje o potrzebie ściągnięcia klasowego napastnika. Widocznie za takiego nie uważa Brożka…
Piotr Brożek (Trabzonspor) Do Trabzonsporu trafił razem ze swoim bratem. Trochę jako dodatek do Pawła, z którym wiązano większe nadzieje. Jednak nieoczekiwanie w poprzednim sezonie wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie tureckiej ekipy. Grał regularnie i wszystko wskazywało na to, że wyjazd wyszedł mu na dobre. Niestety następnie nadeszło pasmo nieszczęść. Kontuzja goniła kontuzję i nieustanne kłopoty sprawiły, że drugi z Brożków prawdopodobnie pożegna się z Turcją może jeszcze zimą.
Arkadiusz Głowacki (Trabzonspor) Z wiślackiego zaciągu trafił najwcześniej do Trabzonsporu, bo latem 2010 roku. Gdy tylko jest zdrowy, gra w podstawowym składzie na środku bloku defensywnego. Był już jednak taki moment, gdy mówiło się o końcu Głowackiego w Trabzonie. W trakcie zimowego okna transferowego przed rokiem władze tureckiego klubu intensywnie myślały o sprzedaży Polaka. Doświadczony obrońca zagrał przez pół roku zaledwie trzy mecze. Przyczyna? Oczywiście kontuzje… Jednak od stycznia tego roku gra już regularnie, co często dziwi kibiców w Polsce. W barwach reprezentacji w końcu zazwyczaj zawodzi.
Kamil Grosicki (Sivasspor) Do mało znanego w Polsce klubu trafił w styczniu tego roku. Taktyka na dalszą karierę Grosickiego było dosyć prosta. Przez dobrą grę w broniącym się przed spadkiem Sivassporze młody piłkarz miał wywalczyć sobie kontrakt w zdecydowanie silniejszym klubie. Wszystko idzie po jego myśli. W tym sezonie strzelił już pięć goli, często również asystuje kolegom przy bramkach. O zaledwie 23-letnim piłkarzu można spokojnie napisać, że robi karierę w Turcji.
Maciej Iwański (Manisaspor) W Legii Warszawa trener Maciej Skorża nie był zbytnio zadowolony z gry tego zawodnika. Wojskowi zdecydowali się więc na sprzedaż Iwańskiego, który wcale nie zarabiał mało. W styczniu tego roku przeniósł się do przeciętniaka z Turcji – Manisasporu. W nowym klubie nie był kluczową postacią. Przed miesiącem postanowił wrócić do Polski. Powód? Puste konto bankowe, bo Turcy nie byli zbyt uczciwym płatnikiem…
Adrian Mierzejewski (Trabzonspor) Polonia Warszawa zarobiła na nim kokosy. Do Trabzonsporu odszedł za 5,25 miliona euro, co uczyniło go drugim najdroższym piłkarzem w historii naszego futbolu. W nowym klubie został przywitany jak król. Kibice byli zachwyceni, a na Mierzejewskim ciążyła duża presja. Cóż, rzeczywistość bywa brutalna. Po pół roku w tureckich mediach okrzyknięto go „najdroższym rozczarowaniem”. Jak na razie ten transfer nie jest korzystny ani dla zawodnika, ani dla Trabzonsporu, ani dla Polonii. Józef Wojciechowski nie otrzymał całej kwoty, którą wynegocjował za Polaka.
Mariusz Pawełek (Konyaspor) W Wiśle Kraków był bardzo często krytykowany za swoje często kuriozalne błędy. Odszedł do Konyasporu w styczniu tego roku w poszukiwaniu nowych wyzwań. Ze swoim nowym klubem po pół roku spadł do drugiej klasy rozgrywkowej. Gra regularnie, ale czasami zdarzają mu się błędy znane nam z wiślackich czasów. Dowód na to można zobaczyć tutaj – KLIKNIJ!
Marcin Robak (Konyaspor) Do Konyasporu odszedł w tym samym czasie, co Pawełek z Wisły. Oczywiście również musiał pogodzić się ze spadkiem z najwyższej klasy rozgrywkowej w Turcji. Do tej pory przez prawie rok rozegrał w Konyasporze 32 spotkania ligowe, w których zdobył dziewięć bramek. Drużyna Polaków zajmuje szóste miejsce ze stratą tylko trzech punktów do lidera. Być może za pół roku będzie okazja do świętowania awansu…
Sukces Ewy Pajor! Wygrana w El Clasico i kolejne trofeum do kolekcji
Barcelona Femeni sięgnęła po szósty tytuł Superpucharu Hiszpanii, odprawiając w sobotnim spotkaniu Real Madryt z kwitkiem. W podstawowym składzie Blaugrany wyszła napastniczka reprezentacji Polski, Ewa Pajor.
Michał Nalepa znalazł nowy klub! Opowiedział o życiu w Turcji
Był bez klubu od września, kiedy to rozwiązano z nim kontrakt ze względu na limit obcokrajowców, a po kilku miesiącach czekania wiemy, gdzie będzie kontynuował swoją karierę. Opowiedział nam o tym, jak żyje się w Kraju Półksiężyca.