Przejdź do treści
Tuszyńskiego droga do Turcji

Polska Ekstraklasa

Tuszyńskiego droga do Turcji

Patryk Tuszyński został bohaterem jednego z najgłośniejszych i najdroższych transferów lata w Polsce. Przypominamy wywiad z byłym już napastnikiem Jagiellonii Białystok z lutego 2014 roku (nr 10 „PN”), kiedy po raz pierwszy stało się o nim głośno w Ekstraklasie. Przeczytacie o trudnych podróżach na treningi, wspólnej grze z Arkadiuszem Piechem i Grzegorzem Kuświkiem, żartach Bogusława Kaczmarka, zapytaniach ze strony Lecha Poznań już kilka lat temu i wpływie osoby trenera Michał Probierza.
Tuszyńskiego droga do Turcji (foto: Ł.Skwiot)

Listkiewicz dla PN: Każdego dnia przybywa ludzi, którzy mogą mnie pocałować w dupę – KLIKNIJ!

– Marcin Robak po strzeleniu pięciu goli w meczu z Lechem Poznań od znajomego dostał SMS z dowcipem: O której Marcin Robak mówi, że wróci do domu po meczu? Przed szóstą. Co oryginalnego pan usłyszał w reakcji na dwie bramki z Pogonią Szczecin i hat tricka z Zawiszą Bydgoszcz?
– (śmiech) Dowcipu nikt nie wymyślił – mówi Tuszyński. – W szatni koledzy z drużyny powiesili na mojej szafce wycięty z gazety artykuł, w którym padło pytanie, czy po takiej serii selekcjoner Adam Nawałka nie powinien mnie powołać na mecz ze Szkocją.

– Powinien?
– Spokojnie, dopiero dwa tygodnie temu zdobyłem swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie. Sprawy mocno przyspieszyły, ale nie aż tak.

– Dlaczego tak długo czekał pan na prawdziwą szansę w Lechii?
– Już raz, na samym początku, byłem blisko pierwszego składu. Do Gdańska trafiłem z MKS Kluczbork zimą, na początku 2012 roku, kiedy trenerem był Paweł Janas. Dla mnie to duża postać, chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Do tego czasu moim największym sukcesem w karierze było szóste miejsce w pierwszej lidze i ten transfer do Lechii, ale na obozie przygotowawczym w Turcji grałem w sparingach naprawdę dużo i strzelałem sporo goli. Pamiętam, że podeszli do mnie Łukasz Surma oraz Paweł Nowak i powiedzieli: – W takiej formie zaczniesz rundę w pierwszym składzie.

– Może z pana żartowali?
– Na pewno nie, zawsze miałem bardzo dobry kontakt ze starszymi zawodnikami. Kiedy wystartowała liga, właściwie nie dostawałem szans. Z drugiej strony to rozumiem, bo sportowo Lechia nie była wtedy tak silna i walczyła o utrzymanie. To nie była łatwa sytuacja i przełożyła się jeszcze na kadencję trenera Bogusława Kaczmarka. U niego zacząłem pechowo, bo na koniec rundy skręciłem staw skokowy. W okresie przygotowawczym miałem przez to problemy z formą i wyleczyłem się dopiero na koniec sierpnia, kiedy liga się już rozkręciła.

– Z trenerem Kaczmarkiem było za to weselej.
– To prawda. Codziennie serwował takie teksty i w takiej ilości, że teraz aż trudno coś odtworzyć z pamięci. Kiedyś jeden z młodszych chłopaków – nieważne który, bo pewnie nie chciałby, żebym podawał nazwisko – sprawił sobie buty z wypisanym imieniem dziewczyny. Trener Kaczmarek na ich widok powiedział tylko: – Wiesz co? Na jednym powinieneś napisać sobie kołek, a na drugim drewno. Śmiała się cała szatnia i później każdy dwa razy zastanowił się przed takim numerem. Ale sportowo nie miałem powodów do śmiechu, grałem mało. Pomógł mi Paweł Nowak, namawiając na wypożyczenie do Sandecji Nowy Sącz, gdzie sam trafił. To poukładany klub i świetne miejsce, żeby się odbudować. Tam znowu grałem, strzelałem gole, miałem asysty i odżyłem po ławce w Lechii. Zrobiłem krok w tył, ale zyskałem bardzo, bardzo dużo.

– Teoretycznie dopiero w zimowym okienku transferowym powinien pan wrócić do Gdańska z wypożyczenia.
– Latem zadzwonił trener Michał Probierz. Powiedział, że w Lechii jest nowe rozdanie, że zna moją sytuację, statystyki i widzi mnie w kadrze na sezon. Bardzo mnie to podbudowało, bo rzeczywiście miałem już jak się obronić golami i asystami. Właśnie dlatego podkreślam, że wypożyczenie do Sandecji tak dużo mi dało. Sam też odpocząłem przez pół roku od Lechii i wróciłem z nowymi siłami do pracy, walki o skład.

– Jednak jest pan odkryciem drugiej części sezonu. W pierwszej grał pan mało.
– Pięć meczów w pierwszym składzie, kilka razy wchodziłem na zmianę. Trener Probierz jest bardzo fair – bez żadnych uprzedzeń ocenił mnie po zimowym okresie przygotowawczym, w którym dałem z siebie maksa. Trenowaliśmy ciężko, trzy razy dziennie, ale w takim gazie, w jakim jestem teraz, jeszcze w karierze nie byłem. Dużo rozmawiałem z trenerem przed startem ligi: usłyszałem, że mam jego pełne poparcie, mogę nie strzelić gola w jednym, dwóch meczach i nie usiądę na ławce, jeśli będę prezentował formę ze sparingów. Te słowa bardzo mnie podbudowały. Patrząc na nasz skład i średnią wieku pierwszej jedenastki w tym sezonie, to ważne, że trener Probierz potrafi trafić do zawodnika. Przecież Paweł Dawidowicz czy Przemysław Frankowski to jeszcze nastolatki, a odgrywają w zespole ważne role.

– Trener mówił otwarcie, że przez stawianie na młodych piłkarzy w przedłużonej jesieni straciliście kilka punktów.
– Budowa zespołu od nowa, w oparciu o wychowanków, zaczęła się jeszcze za kadencji trenera Kaczmarka. To nie jest łatwy proces, szczególnie w polskich warunkach, a i tak uważam, że radzimy sobie bardzo dobrze. Jesteśmy w grze o pierwszą ósemkę, czyli europejskie puchary, awansowaliśmy do ćwierćfinału Pucharu Polski. W przerwie zimowej zdecydowanie się wzmocniliśmy i uważam, że mamy szanse na sukces już w tym sezonie.

– W wieku 25 lat to mogła być dla pana jedna z ostatnich szans na zaistnienie w ekstraklasie.
– Tego nie wiem. Cieszę się, że jako napastnik mogę się obronić golami, co jest najważniejszym argumentem dla trenera, aby wystawiać mnie regularnie w pierwszym składzie. Mnie w Lechii podoba się bardzo. Klub ma świetnych kibiców, a Gdańsk to moim i żony zdaniem jedno z najładniejszych i najlepszych miast do życia. Gdy odchodziłem z Kluczborka, miałem kilka ofert z ekstraklasy i wybierałem świadomie.

– Które kluby pana chciały?
– GKS Bełchatów, Ruch Chorzów, Cracovia, było podobno zapytanie z Lecha Poznań.

– „Przegląd Sportowy” podał, że kulisy pana transferu miały miejsce w sejmowych korytarzach w Warszawie.
– Nie miałem o tym pojęcia, byłem i dalej jestem w dużym szoku. Historia jest związana z byłem prezesem MKS Andrzejem Bułą, później posłem Platformy Obywatelskiej. O prezesie mogę mówić tylko dobrze. W Kluczborku, gdzie budżet opierał się na dotacjach miasta i wsparciu lokalnego biznesu, nigdy niczego nam nie brakowało. Klub ma zaplecze – nowy stadion, trzy boiska treningowe, odnowę biologiczną – na poziomie ekstraklasy. Dużo rozmawiałem z prezesem na temat transferu, ale ani razu nie wspomniał, że sprawy były dogadywane w Sejmie.

– Dwaj piłkarze, z którymi grał pan w Kluczborku, są teraz reprezentantami Polski.
– Waldek Sobota i Maciek Wilusz. Z bardziej znanych zawodników był jeszcze Adam Deja, dziś z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Znamy się bardzo dobrze, ale nie mieliśmy bardzo bliskiego kontaktu. Nie byli z mojej ekipy dojazdowej.

– Co to znaczy?
– MKS był oparty na piłkarzach z regionu. W Kluczborku na stałe mieszkało kilku, w tym Waldek i Maciek, reszta codziennie dojeżdżała na treningi. Tak jak ja. Do pokonania miałem sześćdziesięciokilometrową trasę i grupę z Krzyśkiem Ulatowskim, Piotrem Stawowym oraz jeszcze dwoma kolegami. Auto każdego dnia brał inny, zgarniał resztę i tak na zmianę. Drogę znaliśmy tak świetnie na pamięć, że przez kilka lat żaden nie dostał mandatu. Nasza grupa funkcjonowała świetnie, chociaż na początku miałem przez nią spory ból głowy. Wiedziałem, że za pierwsze większe odłożone pieniądze będę musiał kupić auto i miałem już nawet jedno upatrzone, ale kiedy się dogadaliśmy, musiałem znaleźć koniecznie coś pięciodrzwiowego. Pomógł wujek, który pożyczył pieniądze na większe renault megane.

– W najlepszym sezonie, 2009-10, byliście nawet wymieniani jako kandydat do awansu do ekstraklasy.
– Ja, Waldek, Maciek, Adam też, wiele zawdzięczamy trenerowi Grzegorzowi Kowalskiemu. I chcę to wyraźnie podkreślić. Niestety losy trenera potoczyły się tak, że został zawieszony, co nie zmienia mojej opinii, że to świetny fachowiec. Pod jego kierunkiem poczyniliśmy kolosalne postępy. Nie oszukujmy się, że Kluczbork był gotowy na awans do ekstraklasy, ale na poziomie pierwszej ligi funkcjonował świetnie i wiele dawał rozgrywkom. Szkoda, bo po spadku w regionie nie ma już klubu, który na tym poziomie dawałby szansę młodym zawodnikom z okolic.

– Podobno zawsze w karierze miał pan szczęście do klubów z dobrą infrastrukturą.
– To prawda. W moim pierwszym poważnym klubie w piłce seniorskiej, Gawinie Królewska Wola, z wioski położonej 40 kilometrów od Wrocławia, mieliśmy dwa boiska treningowe ze sztuczną nawierzchnią i halę. Za klubem stał lokalny producent mebli i zrobił wizytówkę, której nie musiał się wstydzić w całym województwie. W pewnym momencie grałem tam z Arkadiuszem Piechem, Grzegorzem Kuświkiem i Mateuszem Piątkowskim. Konkurencja o miejsce w ataku była tak silna, że na pierwszym treningu przestawili mnie na skrzydło i grałem już tylko na tej pozycji. Prezes miał apetyt na kolejne awanse i szybko zostaliśmy liderem w II lidze, co było już chyba za dużym sukcesem. Szybko sprzedano licencję i miejsce w lidze Ślęzie Wrocław. Okres gry w Gawinie wspominam z uśmiechem na ustach, wzbudzaliśmy w lidze sporą sensację. Mimo że stadion był w środku wsi, wielu rywali miało problemy z trafieniem na miejsce, bo Królewska Wola nie była zaznaczona na wszystkich mapach. Często na meczach było pięćdziesięciu naszych kibiców i osiem-dziesięć razy więcej gości.

– Szydera była duża?
– Bardzo. A już najgłośniej śmiali się ci, którzy sami grali na klepisku i zazdrościli nam najlepszej murawy w lidze. Sportowo też zdominowaliśmy rozgrywki.

– Mieszkał pan na miejscu?
– Żaden z piłkarzy nie mieszkał w Królewskiej Woli. Prezes doskonale wiedział, gdzie nas ściągnął, i codziennie wynajęty przez niego bus kursował do i z Wrocławia. Jeździli nim między innymi Arek Piech i trener Janusz Kudyba. Sam miałem tam z rodzinnego Domasłowa kilkadziesiąt kilometrów i organizowałem się z innymi chłopkami z okolicy, na przykład Grzesiek Kuświk wychował się jakieś trzydzieści kilometrów ode mnie. Pobyt w Gawinie, treningi z Piechem, Kuświkiem, przecież trener Kudyba to też były napastnik, duża postać Zagłębia Lubin i Śląska Wrocław, nauczyły mnie bardzo dużo.

– Dlaczego zaczął pan trenować futbol?
– Pochodzę ze wsi i nie miałem tylu szans co rówieśnicy z miasta. Dwadzieścia kilometrów od Domasłowa, w Kępnie, założono szkółkę piłkarską o nazwie Marcinki, otwierając ogromną szansę dla wszystkich dzieciaków z bliższej i dalszej okolicy. To inicjatywa prawnika i biznesmena pochodzących z moich stron, którzy wyłożyli na boiska i funkcjonowanie klubu prywatne pieniądze. Mam za co być im wdzięczny. Byłem w pierwszym roczniku w akademii, w kolejnym trenował między innymi Kamil Drygas, wiem, że kilku kolejnych chłopaków, którzy wyszli z klubu, jest w kręgu zainteresowań zespołów ekstraklasy. Na przykład Rafał Kurzawa dobrze prezentował się w Energetyku ROW Rybnik i właśnie wrócił do Górnika Zabrze. Najlepiej o pracy trenerów w Marcinkach mówią podpisane umowy o współpracy z Lechem Poznań i Górnikiem, zaproszenia do udziału w klubach zagranicznych…

– …oraz pan i Kamil Drygas.
– Można tak powiedzieć.

– Jak długo trenował pan w Marcinkach?
– Ponad cztery lata. Trenerzy wypatrzyli mnie na jednym z turniejów jeszcze w szkole podstawowej. Do gimnazjum chodziłem już w Kępnie, ale i tak miałem problem, bo przed końcem wieczornego treningu uciekał mi ostatni PKS. Zimą najczęściej odbierali mnie rodzice, wiosną i latem wracałem na rowerze.

– Wróćmy do Lechii. Jak podchodzi pan do zmian właścicielskich w klubie?
– Wiem tyle, ile przeczytałem w gazetach. Organizacyjnie Lechia od kilku lat jest na bardzo dobrym poziomie, klub i drużyna cały czas się rozwijają i usłyszeliśmy, że teraz tym bardziej nie zrobi kroku w tył. Najlepszym dowodem są zimowe transfery. Nie mam czym się martwić.

Rozmawiał Michał CZECHOWICZ

 

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej