W pierwszym niedzielnym spotkaniu 11. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Wisła Płock skromnie pokonała 1:0 Pogoń Szczecin.
Przez 90 minut przebieg boiskowych wydarzeń miał wybitnie wyrównany charakter. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie, piłkarze obu drużyn rzadko gościli pod polem karnym przeciwników, a jeśli już to robili, to zazwyczaj nie potrafili wykreować sobie dogodnej okazji podbramkowej.
Nic zatem dziwnego, że o losach spotkania zadecydował jeden gol. Trafienie padło w 57. minucie, kiedy to Piotr Tomasik precyzyjnie dośrodkował w kierunku pola karnego, gdzie na piłkę czyhał Damian Warchoł, którego kontrujące uderzenie głową było nie do obrony dla strzegącego dostępu do bramki Dante Stipicy.
Tym samym Wisła kontynuuje serię meczów z rzędu bez porażki przez własną publicznością. Ostatni raz płocczanie byli zmuszeni uznać wyższość rywali na swoim terenie pod koniec kwietnia, gdy Lechia pokonała ich 3:1. Od tamtej jednak pory nikt nie jest w stanie ponownie wygrać na Stadionie im. Kazimierza Górskiego.
Twierdza Płock od blisko pół roku pozostaje niezdobyta. Szczególnie dobrze widać to w statystykach. Gdyby o kolejności zespołów w tabeli miały decydować wyniki meczów u siebie, „Nafciarze” zajmowaliby trzecie miejsce (!), ustępując tylko Lechowi i Pogoni.
Zupełnie inaczej podopieczni Macieja Bartoszka prezentują się na wyjeździe. Zero punktów w sześciu dotychczasowych delegacjach to bilans nad wyraz wstydliwy. Pod tym względem lepszy rezultat ma nawet ostatni w tabeli Górnik Łęczna. Jest nad czym pracować.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.