Szybko, łatwo i przyjemnie. Pogoń Szczecin bez większych problemów rozstrzelała przed własną publicznością aż 4:1 Jagiellonię Białystok w meczu 12. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy.
16 maja 2021 roku. Ostatni mecz sezonu. Raków Częstochowa pokonał w Szczecinie 3:1 tamtejszą Pogoń i tym samym zwyciężył rywalizację o tytuł wicemistrza Polski. Jak dotąd – a minęło już dokładnie 160 dni, czyli ponad pięć miesięcy – była to ostatnia porażka „Portowców” na własnym stadionie.
Podopieczni Kosty Runjaicia kontynuują blisko półroczną serię bez przegranej przed swoją publicznością. Tym razem szczecinianie w pełni zasłużenie okazali się lepsi od Jagielloni Białystok, dzięki czemu powiększyli swój dorobek punktowy, umocnili się na czwartym miejscu w tabeli i zbliży do strefy medalowej.
Spotkanie od początku układało się po myśli gospodarzy. W 24. minucie w zamieszaniu w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej odnalazł się Maciej Żurawski, który przez nikogo nie niepokojony z łatwością umieścił piłkę w siatce z bliskiej odległości.
Radość z prowadzenia nie trwała jednak długo. Już sześć minut później goście z Podlasia doprowadzili do wyrównania. Wszystko za sprawą duetu Jesus Imaz – Fiodor Cernych. Hiszpan obsłużył prostopadłym podaniem wychodzącego na wolne pole Litwina, a ten wpisał się na listę strzelców.
Stracony gol podziałał na szczecinian niczym czerwona płachta na rozwścieczonego byka. Motywująco. Jeszcze przed przerwą ponowne prowadzenie Pogoni dał Kamil Grosicki. Reprezentant Polski zanotował debiutanckie trafienie w rozgrywkach Ekstraklasy od powrotu na krajowe boiska.
Druga połowa należała już wyłącznie do Runjaicia i spółki. Rządzili na całej rozciągłości boiska. Zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Futbolówkę w siatce umieścili kolejno Sebastian Kowalczyk i Luka Zahović, a rzut karny egzekwowany przez Imaza obronił Dante Stipica.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.