Ostatnią porażką, którą na własnym stadionie mogli oglądać kibice Białej Gwiazdy, miała miejsce w maju, gdy w ramach półfinału baraży o awans do Ekstraklasy gospodarzy pokonała Miedź Legnica. Choć Polonia udała się do stolicy Małopolski będąc w niezłej formie, okraszonej odniesieniem dwóch ligowych zwycięstw z rzędu, faworyt starcia przy ulicy Reymonta mógł być tylko jeden.
Spotkanie jednak lepiej rozpoczęło się dla gości ze stolicy. Już po dziewięciu minutach zespół Czarnych Koszul prowadził w delegacji po świetnym, bezpośrednim uderzeniu na bramkę Roberta Dadoka z rzutu wolnego. Podopieczni Mariusza Jopa szybko jednak wyrównali, bramkę na 1:1 zdobył niezawodny i niezastąpiony Angel Rodado, egzekwując rzut karny.
Remis utrzymywał się aż do 79. minuty, kiedy to na ponowne prowadzenie zdołała wyjść Polonia. Po świetnej, kombinacyjnej akcji pod polem karnym Wiślaków piłka trafiła pod nogi Gnaase, a ten, po efektownym minięciu Biedrzyckiego dopiął swego, pokonując Letkiewicza.
Choć Wisła poległa na własnym terenie, wciąż jest niekwestionowanym liderem 1. Ligi ze sporym zapasem punktów na swoim koncie. Polonia podtrzymała dobrą dyspozycję, pokonując faworyzowanego rywala i wygrywając tym samym po raz 3. z rzędu.
Sensacja w 1. Lidze! Ostatni w tabeli Górnik urywa punkty zespołowi z podium
Walcząca o bezpośredni awans do Ekstraklasy Polonia potknęła się i straciła punkty w meczu, w którym nie powinno jej się to zdarzyć. Sprawdź, jak do tego doszło.