W niedzielę w wielkim finale turnieju Polish Masters ekipa PSV Eindvoven ograła Benfikę Lizbona 3:1. – W pierwszej połowie nic nie wskazywało na to, że będzie łatwo, trochę nas przycisnęli – powiedział po ostatnim gwizdku Przemysław Tytoń, golkiper holenderskiej jedenastki.
Reprezentant Polski przyznał, że we Wrocławiu wciąż czuć było atmosferę wielkiego futbolu, która w stolicy Dolnego Śląska panuje jeszcze od mistrzostw Europy. – Czułem się świetnie. Kibice na każdym kroku dawali mi odczuć, że pamiętają EURO. Co prawda we Wrocławiu przegraliśmy z Czechami, ale mnie przyjęli tutaj ciepło, co jest bardzo miłe.
W pierwszym meczu turnieju dość nieoczekiwanie Tytoń zasiadł jednak na ławce rezerwowych. Polak nie ukrywa, że był zdziwiony decyzją trenera, ale starał się ją zrozumieć. – Jesteśmy w trakcie przygotowań, to był turniej towarzyski przed sezonem. Każdemu trzeba dać szansę. Ja nie należę do osób, które się obrażają, tylko szanuję decyzję trenera. Dostałem swoją szansę w niedzielę, wygraliśmy, cieszę się.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.