Tytoń wrócił przed siódmą. Barcelona rozbiła Elche
FC Barcelona nie należy
do ulubionych przeciwników Przemysława Tytonia. Polski bramkarz grający w Elche
puścił sześć bramek w meczu 20. kolejki Primera Division.
Leo Messi był nie do zatrzymania dla defensywy Elche
Tytoń, który w
poprzedniej kolejce został bohaterem Elche, broniąc rzut karny w spotkaniu z
Levante (1:0), w sobotę nie miał już żadnych powodów do radości. Do tej pory
wystąpił w dwóch meczach przeciwko Barcelonie: jego drużyna przegrała 0:3 na
otwarcie bieżącego sezonu ligowego oraz 0:5 w Copa del Rey. Sześciu goli jednak
nie puścił jeszcze ani razu podczas swojej przygody z hiszpańskim futbolem.
Zawodnicy Elche
postanowili powstrzymać Barcelonę bezpardonową grą. W całym meczu zobaczyli aż
osiem kartek – siedem żółtych i jedną czerwoną. Już w pierwszej połowie
podopieczni Frana Escriby byli aż pięciokrotnie karani przez arbitra żółtymi kartonikami.
Na niewiele się to zdało, bo Barcelona i tak schodziła na przerwę z
prowadzeniem 1:0. Wynik spotkania w 35. minucie otworzył Gerard Pique, który po
podaniu Xaviego z rzutu wolnego zachował się w polu karnym niczym rasowy napastnik.
Tylko jedna bramka
stracona w pierwszych 45 minutach mogła dawać nadzieję kibicom gospodarzy na
urwanie punktów zespołowi Luisa Enrique. Nic podobnego. Druga połowa była już
prawdziwą rzezią niewiniątek.
Po tym, jak Sergio
Pelegrin sfaulował Neymara w polu karnym, piłkę na jedenastym metrze przed
bramką Tytonia ustawił Leo Messi. Argentyńczyk nie dał Polakowi najmniejszych
szans na udaną interwencję i w 55. minucie podwyższył prowadzenie swojego
zespołu. 120 sekund później za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał pomocnik Elche,
Faycal Fajr.
Grający w osłabieniu
gospodarze kompletnie się pogubili. W 69. minucie Messi podał do Neymara, który
stanął oko w oko z Przemysławem Tytoniem i zrobiło się 0:3. Dwie minuty później
ten sam duet zapewnił gościom czwartego gola.
Końcówka spotkania
przyniosła dwie kolejne bramki dla Barcy. W 88. minucie Messi z dziecinną
łatwością po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Tuż przed ostatnim
gwizdkiem sędziego argentyński gwiazdor świetnie podał do Pedro, któremu
pozostało tylko wpakować piłkę do pustej bramki.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.