Trzy mecze bez zwycięstwa i basta. Atletico Madryt w końcu wygrało mecz i powróciło na podium La Liga. Czy był to początek końca kryzysu?
Alvaro Morata trafiał w każdym z poprzednich sześciu występów w barwach Atletico. (fot. Reuters)
Napisać, że drużyna z Wanda Metropolitano nie ma ostatnio szczególnie dobrego czasu, to jak stwierdzić, że Mount Everest jest całkiem pokaźnym pagórkiem. Niedopuszczalne niedopowiedzenie. Los Colchoneros nie wygrali żadnego z poprzednich trzech spotkań – 1:1 z Alaves, 1:1 z Sevillą, 1:2 z Bayerem Leverkusen – i tylko dzięki niemal bezbłędnemu początkowi sezonu ligowego nie odstają znacząco od czołówki. Dzisiejszy mecz z Espanyolem był dla podopiecznych Diego Simeone niczym kolejna stacja drogi krzyżowej. I to mimo finalnego happy endu.
Choć Oblak i spółka całkiem przyzwoicie weszli w spotkanie i stworzyli sobie kilka niezłych okazji w ofensywnie, jako pierwsi do konkretów przeszli goście. Wynik w 38 minucie otworzył Sergi Darder, który fenomenalnie przycelował w lewy górny róg bramki.
I choć na trafienie Hiszpana prędko odpowiedział Angel Correa – zamieszany w cztery z poprzednich pięciu goli ligowych Atletico – na upragnioną, dającą prowadzenie bramkę przyszło ekipie ze stolicy poczekać do 58 minuty. Wtedy to na listę strzelców wpisał się Alvaro Morata. Był to szósty skalp w szóstym kolejnym występie byłego napastnika Chelsea. Zarówno wcześniej, jak i później, gospodarze nie potrafili wykorzystać tworzonych sytuacji podbramkowych, przez co do doliczonego czasu gry nie mogli być pewni trzech punktów. Spokój zapewnił dopiero ustalający rezultat starcia gol Koke.
Mimo przełamania niekorzystnej passy, trudno określić dzisiejsze zwycięstwo madrytczyków jako definitywne zażegnanie kryzysu. Może i byli oni stroną przeważającą, ale należy pamiętać, iż ich rywalem był jedynie przedostatni w tabeli Espanyol. Wygrana była więcej niż konieczna.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.