Urban: Powiedziałem Jędrzejczykowi, że jeszcze może strzelić bramkę
Na konferencji po meczu Legia Warszawa – Piast Gliwice trener gospodarzy Jan Urban nie krył zadowolenia, ale potrafił także spojrzeć krytycznie na grę swojego zespołu, który do przerwy przegrywał z beniaminkiem. Po bramkach Artura Jędrzejczyka w 82. i Danijela Ljuboji w 83. minucie stołeczna drużyna ostatecznie wygrała ostatni niedzielny mecz 9 kolejki T-Mobile Ekstraklasy 3:2.
– Nie trzeba mówić chyba, że nie weszliśmy dobrze w ten mecz – mówił Urban. – Przede wszystkim, kryliśmy na radar, a z taką drużyną, jaką jest Piast, nie powinno to mieć miejsca. Oni pokazują od początku sezonu, że grają piłką, nie ma żadnej „wybijanki” i są wierni swojemu stylowi. Nasi rywale zaprezentowali, że potrafią grać w piłkę wtedy, kiedy nie ma agresywnego krycia i pressingu. Całe szczęście, że strzeliliśmy kontaktowego gola przed przerwą. W drugiej połowie byliśmy już zupełnie inną drużyną, walczącą ze wszystkich sił o zwycięstwo. Cieszy nas komplet punktów, bo wiedzieliśmy, że nasi bezpośredni rywale w walce o tytuł stracili punkty. Wiem, że nie pokazaliśmy dziś dobrej piłki, ale za wolę walki, starania i chęć należą się zespołowi słowa uznania. Wiem, że to nie była taka Legia, jaką wy i ja chcielibyśmy oglądać, ale udało się wygrać i to jest najważniejsze. Musieliśmy zaryzykować, drużyna postawiła wszystko na jedną kartę. Z Legią zawsze są emocje – raz dobra gra, raz odrabianie strat. Dziś to nam wyszło i z tego się cieszymy – przyznał trener Legii.
– Wydaje mi się, że w tym sezonie żaden przeciwnik nie był od nas pod względem fizycznym lepszy. To pozwala wierzyć chłopakom, że wygrają każdy mecz przy dużej intensywności – kontynuuje Urban. – Zmusiliśmy Piast do cofnięcia się w końcówce i to pozwoliło nam na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę. W innych spotkaniach już w tym sezonie udowodniliśmy, że nawet jeśli mecz nie układa się dobrze, to można go wygrać. Tak było także dziś. I z teorii, i z praktyki wiem, że o wiele łatwiej gra się drużynom, które mogą, ale nie muszą wygrać. Z takiej pozycji startował dziś Piast. Każdy trener ma swój punkt widzenia na drużynę i w różny sposób stara się wykorzystać jej potencjał. Wielokrotnie podkreślałem, że mamy lepszą kadrę, niż za mojej pierwszej kadencji. Ponadto mamy wielu zawodników, którzy potrafią grać efektowną i widowiskową piłkę, którą chcą oglądać kibice. Myślę, że fani nie będą mieli wielkich pretensji – nawet jeśli nam nie wyjdzie – jeżeli zawodnicy będą dawali z siebie wszystko. Z Januszem Golem pracujemy, aby doszedł do jak najwyższej formy. Dzisiaj walczył i starał się, aby zagrać jak najlepiej. Zmiany Janusza i Michała Żewłakowa były podyktowane tym, abyśmy byli groźniejsi w akcjach ofensywnych. Kuba Kosecki nie gra na żadnych blokadach lub na siłę. Nie pozwoliłbym na to. Mamy wielu innych młodych zawodników, którymi moglibyśmy go zastąpić. Niejednokrotnie mówiłem Kosie, że wszystko goi się na nim doskonale. Czasem schodzi z boiska i wydaje się, że będzie musiał długo pauzować, a później błyskawicznie wraca do siebie. Ma bardzo wysoką odporność na ból. Jędza nie występował od dłuższego czasu i dzisiaj zagrał słabszy mecz. To nie był Artur, którego znamy. Błąd przy drugim golu sprawił, że grał jeszcze bardziej nerwowo. W przerwie powiedziałem mu, że to jeszcze on może trafić do siatki – poskutkowało – zakończył trener Legii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.