23 października urodził się Kazimierz Deyna. Dziś skończyłby 65 lat, ale niestety, ten jeden z najwybitniejszych polskich piłkarzy w historii zginął tragicznie 1 września 1989 roku w wypadku samochodowym w San Diego.
W pierwszej połowie lat 70. XX wieku zaliczany był do czołówki światowej. W 1970 roku z Legią dotarł do półfinału Pucharu Mistrzów, dwa lata później z reprezentacją Polski zdobył złoty medal igrzyskach olimpijskich w Monachium i został królem strzelców tego turnieju.
Na mistrzostwach świata w 1974 roku jako kapitan drużyny poprowadził biało-czerwonych do trzeciego miejsca, a sam został uznany trzecim piłkarzem tej imprezy za Johanem Cruyffem i Franzem Beckenbauerem. Taką samą pozycję zajął wtedy w dorocznym plebiscycie „France Football” o Złotą Piłkę.
Wkrótce po mistrzostwach świata, które w 1978 roku odbyły się w Argentynie wyjechał do Manchesteru City, gdzie nie osiągnął, tyle ile oczekiwano, ale 12 goli w angielskiej ekstraklasie strzelił. Potem, aż do śmierci mieszkał w Stanach Zjednoczonych, gdzie bardzo długo grał w San Diego Sockers.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.