Coraz więcej wskazuje na to, że w przyszłym sezonie Serie A zagra najwyżej tylko jeden zespół z Werony – i raczej będzie to Chievo.
Choć „Latające Osły” również uwikłane są w walce o utrzymanie, to jednak większość kibiców w Weronie traci już nadzieję na oglądanie Serie A w przyszłym sezonie. Większość, bo Hellas ma zdecydowanie więcej kibiców. A beniaminek właśnie przegrał w 34. kolejce z Genoą.
Genoa jest jedną z dwóch drużyn, które nie mają szans na europejskie puchary jednocześnie będący pewnym utrzymania. Pomimo tego wyszła na poniedziałkowe spotkanie właściwie w najsilniejszym składzie i już w siódmej minucie objęła prowadzenie, gdy Iuri Medeiros płaskim strzałem zza pola karnego zmieścił piłkę tuż przy słupku.
Nadzieje wśród gości odżyły w drugiej połowie, gdy sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką Oscara Hiljemarka. Romulo wykorzystał jedenastkę, ale w 78. minucie gola dla Genoi strzelił Daniel Bessa (wypożyczony z Hellasu do Genoi pomocnik być może przesądził o degradacji klubu, do którego prawdopodobnie wróci latem) po dośrodkowaniu DankoLazovicia. W doliczonym czasie gry wynik meczu na 3:1 dla Genoi ustalił Goran Pandew.
Na cztery kolejki przed końcem sezonu Hellas jest przedostatni i ma sześć punktów straty do ostatnich pozycji dających utrzymanie. Genoa zajmuje 11. lokatę.