Nie było niespodzianki we wczesne sobotnie popołudnie na Estadio Mestalla. Valencia po raz kolejny dała pokaz dobrej gry i pewnie pokonała przed własną publicznością Leganes (3:0).
Valencia nie zwalnia tempa
Spotkanie na Estadio Mestalla miało swojego zdecydowanego faworyta i można było przed jego rozpoczęciem postawić tezę, że każdy inny wynik od zwycięstwa gospodarzy będzie sporą niespodzianką. Valencia od startu rozgrywek spisuje się znakomicie i odprawia z kwitkiem kolejnych rywali. Popularne „Nietoperze” nie doznały od startu rozgrywek żadnej porażki, a po raz ostatni nie zdołały pokonać przeciwnika w połowie września (wyjazdowy remis z Levante – red.).
Jak można było się spodziewać, miejscowi od razu przejęli kontrolę nad przebiegiem spotkania i jeszcze przed upływem kwadransa udało się im objąć prowadzenie. W 14. minucie rzut wolny wykonał Daniel Parejo, który przewidział, że rywale ustawieni w murze podskoczą i dlatego uderzył precyzyjnie po ziemi. Bramkarz Leganes nie miał w tej sytuacji żadnych szans na skuteczną interwencję.
Przewaga podopiecznych Marcelino ani przez moment nie podlegała dyskusji i w drugiej połowie udało się im przekuć ją na drugiego gola, który już definitywnie rozstrzygnął losy rywalizacji na Mestalla.
W 71. minucie sporo miejsca na prawym skrzydle otrzymał Andreas Pereira, który miał czas, by dokładnie przymierzyć i wrzucił piłkę idealnie na głowę Rodrigo. Ten zdołał uciec obrońcom i pokonał Ivana Cuellara.
W 82. minucie trzeciego gola dla drużyny z Walencji dołożył Santi Mina, który pewni wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Diego Rico.
Wynik już do końca nie uległ zmianie i po końcowym gwizdku ze zwycięstwa mogli się cieszyć piłkarze Valencii. „Nietoperze” nie zamierzają zwalniać tempa w La Lidze, a wygrana nad Leganes była już ich siódmą z rzędu, a ósmą w całym sezonie. Lepszym bilansem w całej lidze może się pochwalić jedynie Barcelona.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.