Valencia słaba na Mestalla. Albo dobrze bronią, albo dobrze atakują
W przypadku Valencii Alberta Celadesa tak zwany atut własnego boiska nie jest żadnym atutem, co najwyżej dla rywali.
Leszek Orłowski
Wczoraj przeciwko Ajaksowi Che rozegrali trzeci mecz na Estadio Mestalla za kadencji tego szkoleniowca i trzeci raz nie udało im się wygrać. O ile jednak w Primera Division remisowali z Leganes (1:1) i z Getafe (3:3), o tyle w Champions League doznali porażki aż 0:3 z półfinalistą poprzedniej edycji rozgrywek. Dla odmiany na wyjeździe wiedzie im się dobrze: pokonali 1:0 Chelsea i 1:0 Athletic Bilbao.
Czy można mówić o jakiejś prawidłowości i jakimś, w związku z tym, problemie zespołu Celadesa, czy też wszystko jest tylko dziełem przypadku? Po wczorajszym meczu możnaby bronić tego drugiego poglądu, bo w pierwszej części meczu Che grali naprawdę bardzo dobrze, jednak Dani Parejo zmarnował rzut karny, a rywale wykazali się znakomitą skutecznością. Jednak Francis Coquelin widzi rzecz inaczej: – W meczach domowych bronimy o wiele słabiej niż na wyjeździe. Na Mestalla staramy się więcej kreować, grać piłką i to sprawia, że się rozszczelniamy – powiedział. Oznacza to, że Valencia jest na razie jednym z tych zespołów, które albo dobrze bronią, albo dobrze atakują, natomiast nigdy razem.
Tak zdaniem francuskiego pomocnika, jak i w opinii kibiców, sobotni ligowy mecz w domu z Alaves koniecznie trzeba wygrać, żeby odpędzić rozmaite demony, które po raz kolejny nadlatują nad Estadio Mestalla.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.