Właściciel Valencii, Peter Lim, nieustannie
rozmyśla nad przyczynami niepowodzeń swego klubu. I co kilka miesięcy zmienia
tezę. Najpierw uważał, że wszystko da się załatwić kupowaniem za olbrzymie
pieniądze piłkarzy. Potem, gdy co zawodzili, doszedł do wniosku, że brak rezultatów
jest winą trenera. Dokonał kilku zmian na tym stanowisku, lecz z każdą kolejną
było coraz gorzej. Obecnie wkroczył na jeszcze inną ścieżkę myślenia: ocenił,
iż problemem klubu jest brak odpowiedniej klasy fachowca na stanowisku dyrektora
sportowego.
W związku z tym zwolnił dotychczas
pełniącego tę rolę Suso Pitarcha. Jednak nie zatrudnił jeszcze nikogo w jego
miejsce. Obecnie pełniącym obowiązki jest Alexanco, ale trwają poszukiwania
nowego szefa pionu. Jest on zresztą bardzo nieliczny, bo składa się z dwóch
osób. Dla porównania, w Sevilli Monchi ma pod sobą piętnastu pracowników.
Peter Lim obecnie wyznaje teorię,
że Valencii brakuje właśnie kogoś o kompetencjach Monchiego. Być może postawi
na jednego z byłych zawodników Che, Rubena Baraję bądź Davida Albeldę, ale
zastanawia się także nad ściągnięciem człowieka z zewnątrz. Celem nowego
dyrektora będzie przebudowanie zespołu tak, by zajmował on wkrótce miejsce w hiszpańskiej
czołówce, a przy okazji kosztował znacznie mniej.
Valencia znajduje się w bardzo
trudnym położeniu, gdyż zajmuje siedemnaste miejsce w ligowej tabeli. Przed nią
trudny derbowy mecz z Villarreal. Jeśli drużyna nadal będzie wędrowała po
manowcach, może zdarzyć się wszystko, włącznie ze spadkiem z Primera Division.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.