Angaż
Michała Probierza w
Bełchatowie był dla wielu kibiców i piłkarskich ekspertów
niespodzianką. Skoro bowiem wiadomo, że w Bełchatowie nie płacą
regularnie i kilku czołowych piłkarzy zamierza się stamtąd
ewakuować po rozwiązaniu kontraktów z winy klubu, a zespół jest
w tabeli czerwoną latarnią, to po co trener z tak dobrym nazwiskiem
podejmuje ryzyko wiązania się z kandydatem do spadku, które jest
bardzo wysokie?
Okazuje
się, że Probierz jest nie tylko dobrym trenerem, bo – jak się
wydaje – bardzo szybko opanował kryzys w drużynie Bełchatowa,
ale i nie gorszym negocjatorem. 'PN” udało się dowiedzieć, że
zanim podpisał kontrakt, miał usłyszeć od szefów GKS
zapewnienie, że sponsorujący zespół koncern PGE jeszcze raz
postara się podać piłkarzom pomocną dłoń i nie tylko wyrówna
długi wobec zawodników, ale i przeznaczy zimą znaczącą kwotę na
transfery.
To
oznacza, że walka o utrzymanie jeszcze wcale nie została
rozstrzygnięta, do bezpiecznej strefy zespołowi GKS brakuje 9
punktów. Tymczasem warto pamiętać, że Probierz już raz – z
Jagiellonią – zaczynał sezon z minus 10 punktami, a mimo to
białostoczanie nie mieli kłopotów z pozostaniem w elicie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.