W ŁKS-ie pożałowali piłkarzom czapek i proszku do prania
Łódzki Klub Sportowy powoli rozpada się na kawałki. Przed kilkoma dniami działacze klubowi poinformowali o nawiązaniu współpracy z SMS-em. Jak się okazuje, nowa rzeczywistość kilku zawodnikom nie przyniosła niczego dobrego. Przykład? Bogusław Wyprało.
O sprawie pisze piątkowy Fakt. SMS miał uzupełnić kadrę pierwszoligowca swoimi zawodnikami, udostępnił także obiekty do treningów. Już jednak pierwsze zajęcia przy ul. Milionowej i sparing z GKS Bełchatów pokazały, że proporcje są zachwiane. Uczestniczą w nich przede wszystkim piłkarze SMS, a tylko garstka z ŁKS. Kibiców najbardziej zastanawia absencja Wyparły – czytamy w Fakcie.
Okazuje się, że klub zaproponował w nowych realiach doświadczonym zawodnikom rozwiązanie umów. W tej właśnie grupie znalazła się ikona klubu – Bogusław Wyprało. Rzecz jasna miało się to odbyć bez wypłacenia zaległości. Piłkarze nie wyrazili na to zgody i teraz muszą trenować w fatalnych warunkach.
Wyparło, którego kibice wybrali postacią ubiegłego roku łódzkiego klubu, ćwiczy wraz z innymi odstrzelonymi na obiektach przy al. Unii. Przede wszystkim w hali, bo pożałowano im czapek, nawet piłki muszą przynosić własne.
Od momentu rozpoczęcia współpracy z SMS w ŁKS są takie oszczędności, że trenującym indywidualnie nie przysługuje już proszek do prania. O stan stroju sportowego muszą dbać sami. Nie mogą liczyć także na obiady, jakie otrzymują zawodnicy I drużyny.
Niebywałe są natomiast słowa przedstawiciela ŁKS. – Chcemy, aby Wyparło został z nami do końca sezonu, ale jeżeli będzie chciał odejść, nie będziemy przeszkadzać – powiedział Krzysztof Orzepiński z biura prasowego klubu. Jakie to typowe…
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.