To był mecz, którego scenariusz został nakreślony jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Bayernu Monachium – zgodnie z niemal wszystkimi prognozami – pokonał Borussię Dortmund (2:1) i awansował do ćwierćfinału Pucharu Niemiec. BVB miała momenty w tym spotkaniu, ale to zdecydowanie za mało, by nawiązać skuteczną walkę z bawarskim gigantem.
Jedną z bramek dla Bayernu strzelił Thomas Mueller (fot. Łukasz Skwiot)
Zdecydowanym faworytem do awansu byli oczywiście gospodarze, ale nie mogło być inaczej. Bayern od wielu tygodni spisuje się bez większych zarzutów i odprawia z kwitkiem niemal wszystkich rywali. Jeśli zaś chodzi o Borussię, to ta dopiero co wyszła z niezwykle poważnego kryzysu, którego kulminacyjnym punktem było zwolnienie trenera Petera Bosza.
Pod wodzą Petera Stogera BVB zaczęło się wieść dużo lepiej, ale i tak niewielu komentatorów dawało jej szanse w starciu z rozpędzonymi Bawarczykami. Te zmalały jeszcze bardziej, kiedy okazało się, że nawet na ławce rezerwowych gości zabraknie Pierre’a-Emericka Aubameyanga, który poleciał co prawda z drużyną do Monachium, ale poczynania swoich kolegów oglądał z wysokości trybun.
Na boisku nie oglądaliśmy również Łukasza Piszczka, który wrócił już do prawda do treningów z pełnym obciążeniem, jednak w klubie nie chciano podejmować zbędnego ryzyka i dlatego reprezentant Polski do gry wróci dopiero w styczniu.
Od początku – zgodnie z prognozami – inicjatywę przejęli gospodarze, którzy raz za razem zapędzali się w pole karne Borussii. Bayern stworzył sobie kilka groźnych okazji, jednak brakowało mu skuteczności i szczęścia (BVB ratowała poprzeczka). Mur obronny gości wytrzymał jedynie dwanaście minut i w końcu został skruszony. Po kolejnym uderzeniu w poprzeczkę, do piłki dopadł Jerome Boateng, który strzałem głową skierował futbolówkę do siatki.
Podopieczni Juppa Heynckesa nie mieli zbyt wielu problemów z rywalem i jeszcze przed przerwą udało się im podwyższyć wynik na 2:0. W jednej z głównych ról wystąpił Robert Lewandowski, który co prawda nie wpisał się na listę strzelców, ale zaliczył świetną asystę przy trafieniu Thomasa Muellera, który efektownym lobem posłał piłkę na bramkarzem.
W drugiej połowie Bayern nie zwalniał tempa i miał apetyt na kolejne gole. Te pewnikiem by padły, gdyby nie fenomenalne parady Romana Burkiego, który uwijał się jak w ukropie i w przynajmniej kilku sytuacjach ratował swój zespół przed blamażem.
Zadowolony z pewnego prowadzenia Bayern zaczął oddawać inicjatywę rywalowi, a rozpędzająca się z każdą minutą Borussia coraz częściej gościła przed bramką Svena Ulreicha. W 77. minucie bierna postawa gospodarzy srogo się na nich zemściła, ponieważ kontaktowego gola strzelił Andrij Jarmołenko, który po dobrym dośrodkowaniu Shinjiego Kagawy głową skierował piłkę do siatki.
Kilkadziesiąt sekund po stracie gola przez Bayern, emocje puściły Lewandowskiemu, który w najpierw faulował Juliana Weigla, a następnie bardzo głośno protestował, za co sędzia pokazał mu żółtą kartkę.
Wynik zmianie już nie uległ i to Bayern zameldował się w ćwierćfinale. Wspomniany Robert Lewandowski spędził na boisku pełne 90 minut.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.