W piątek pogrzeb Polonii? A może Król wyskrobie pieniądze ze skarbonki?
Ireneusz Król bierze chyba przykład z angielskiej Premier League i trzyma zawodników Polonii oraz klubowych kibiców w gigantycznej niepewności do ostatniej minuty. O co chodzi? Czy Polonię zasili jakiś dobrze znany i szanowany piłkarz? Nic z tych rzeczy! W Polonii jak zawsze chodzi o zaległości finansowe.
Jak donosi Przegląd Sportowy, w piątek Ireneuszowi Królowi kończy się czas wyznaczony mu (wyznaczył go sobie zresztą sam) na uiszczenie wszystkich co do grosza zaległości względem zawodników. Jeśli piłkarze do godziny 24 nie otrzymają całości zaległych pieniędzy, zaczną ubiegać się w PZPN o rozwiązanie umów z winy klubu. Jednym słowem – ziści się scenariusz, jaki Piłka Nożna przewidywała około pół miesiąca temu.
– Pan Król ma czas do godziny 24, bo liczy się data wysłania przelewu – uspokaja na łamach PS mecenas Agata Wantuch, reprezentująca zawodników. – Jeśli również dziś nie otrzymają swoich wynagrodzeń, zaczniemy występować o rozwiązanie kontraktów z winy klubu i nakaz egzekucji weksla – mówi prawniczka.
Sprawa jest niezwykle poważna i nieprzyjemna, bo w grę wchodzi przyszłość zarówno klubu samego w sobie, jak i poszczególnych piłkarzy. Na liście wierzycieli znaleźli się Adam Kokoszka, Sebastian Przyrowski, Łukasz Piątek, Wladimer Dwaliszwili, Dorde Cotra, Aleksandar Todorovski, Jakub Tosik i Marcin Baszczyński. Ostatni ma chociaż jeden problem z głowy – wkomponował się już w nową, chorzowską rzeczywistość i ma jasną przyszłość w Ruchu. A pozostali? Od czasu do czasu przebąkuje się coś o możliwości transferów, ale kluby nie szastają kasą i niezbyt chętnie wykładają pieniądze na nowe transakcje. Za frytki w Polonii nikt jednak zamiaru nie ma występować i jeśli piłkarzy się do tego zmusi, zapomną o sportowym aspekcie, szansach na podium i europejskie puchary – spakują mandżur i odejdą w siną dal.
Dla Ireneusza Króla też nie jest to łatwa sytuacja, bo jeśli nie zapłaci, a kontrakty zostaną rozwiązane z winy klubu, straci kilku piłkarzy, na których w przyszłości mógłby jeszcze całkiem dobrze zarobić. A zaległości i tak będzie musiał uregulować. Jeśli właściciel klubu nie wyśle zawodnikom wszystkich pieniędzy, to otrzymają je oni na podstawie weksla wystawionego przez jego austriacką firmę.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.