Wisła Płock remisuje na własnym obiekcie z Rakowem Częstochowa. Obie drużyny stworzyły całkiem ciekawe widowisko, główne role w obu drużynach odgrywali przede wszystkim bramkarze.
Niedzielne spotkanie rozgrywane niemalże w samo południe nie miało jednoznacznego faworyta. Większe szanse dawano ekipie z Częstochowy, jednak Raków świeżo po eliminacjach w europejskich pucharach potrzebował nieco świeżości i ich dyspozycja była jednak niewiadomą.
Wicemistrzowie Polscy bardzo odważnie weszli w ten mecz i mieli wyraźną przewagę, zwiększony pressing poskutkował w 19. minucie objęciem prowadzeniem. Marcin Cebula świetnie przyjął piłkę klatką piersiową w polu karnym przeciwnika i oddał precyzyjne uderzenie, po którym bramkarz Wisły nie miał nic do powiedzenia. Pod kątem całego spotkania Cebula był wiodącą postacią Rakowa. Piłkarz był aktywny w ofensywie, pomagał zespołowi pod własną bramką.
Jeszcze w pierwszej połowie „Nafciarze” zdołali wyrównać, Mateusz Szwoch precyzyjnie dośrodkował w pole karne i do piłki wyskoczył Damian Warchoł, piłkarz Wisły umieścił głową piłkę do siatki i zdobył swojego 3. gola w tym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasa.
W drugiej połowie widowisko przygasło. Raków miał optyczną przewagę, konstruował dobre okazje, ale bramkarze obu drużyn pewnie wykonywali swoje obowiązki. Wisła Płock
Obie drużyny zapisują na swoje konto po jednym punkcie i mają na swoich kontach po 7 punktów. Warto jednak zaznaczyć, ze Raków ma dwa spotkania do rozegrania.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.