W pogoni za Bayernem. Wolfsburg przed startem nowego sezonu
Kto
kończy sezon na drugim miejscu w tabeli, w kolejnym z zasady musi
podjąć próbę
szturmu na szczyt. Działacze VfL Wolfsburg sprawę stawiają jednak
jasno: dajcie
nam spokój, z mistrzostwem nie chcemy mieć nic wspólnego!
To
dość oryginalna wypowiedź Klausa Allofsa wobec wydarzeń ostatnich
tygodni. Kto nie zna sposobu działania aktualnego szefa pionu
sportowego Wilków, mógłby dać wiarę jego słowom. Oczywistością
jest jednak, że najmądrzejszą rzeczą, jaką twórca aktualnych
sukcesów klubu mógł zrobić dla zespołu na niedługo przed
startem nowego sezonu, było ściągnięcie z niego presji
gigantycznych oczekiwań.
Na
trening rowerem
Po
korytarzu hotelu Grand Resort roznosi się smakowity zapach. Szef
kuchni hotelowej restauracji Aebtestube Roland Schmid kończy właśnie
przygotowywać swoje popisowe danie: cielęcy antrykot ze
szwajcarskiej wołowiny pod kurkową pierzynką normalnie kosztuje
tutaj niespełna 80 franków (ponad 300 złotych). Deser z
tutejszych, ekologicznych malin to z kolei koszt prawie 100 złotych,
kierownictwo hotelu chce jednak godnie przywitać gości z
Wolfsburga, którzy właśnie przybyli do Bad Ragaz na swój pierwszy
letni obóz przygotowawczy. Wilki trzecie lato z rzędu pokonały
drogę Wolfsburg – lotnisko St. Gallen – wakacyjny region
Heidiland, aby w komfortowych warunkach wykuć formę na nowy sezon.
– Zapewniane
są nam tutaj warunki idealne, lepiej już mieć po prostu nie można.
Mamy do dyspozycji treningowe boiska i wszystkie inne rzeczy
niezbędne do dobrego przygotowania zawodników do sezonu, od siłowni
po najwyższej klasy odnowę biologiczną – mówił tuż po
przyjeździe do Szwajcarii Allofs. On doskonale zdaje sobie sprawę,
że drużynę już niedługo czekają bardzo ciężkie miesiące. –
Gramy na trzech frontach, szykujemy się nie tylko do rozgrywek
ligowych, ale przecież także do Pucharu Niemiec i fazy grupowej
Ligi Mistrzów. Formę na ten czas musimy zrobić tutaj, później
będzie za późno. Dlatego zrobiliśmy wiele, żeby piłkarze mieli
wszystko, czego im potrzeba – dodał. Niedługo po przyjeździe
zawodnicy stawili się na zbiórkę, boisko treningowe oddalone jest
od hotelu o trzy kilometry, miasteczko piłkarze muszą więc
przecinać na rowerach. Każda taka przejażdżka obserwowana jest
przez miejscowych, niektórzy nawet w jej trakcie starają się
prosić zawodników o autografy. Nic dziwnego, senną miejscowość
odwiedziły przecież gwiazdy!
Wilk
syty i… Manchester
City?
Zresztą
z tego samego powodu po zakończeniu poprzedniego sezonu jak grzyby
po deszczu pojawiać się zaczęły doniesienia o zainteresowaniu
zawodnikami Wolfsburga najróżniejszych klubów z całej Europy.
Basa Dosta chciało pół Premier League, po Ivana Perisicia zgłosiło
się pół Serie A, Kevin De Bruyne to jeden z najbardziej
rozchwytywanych piłkarzy na rynku. Największym wzmocnieniem przed
kolejnym sezonem jest więc nie sprowadzony z Borussii
Moenchengladbach za 12 milionów euro Max Kruse, a zatrzymanie w
klubie wszystkich zawodników, którzy o sile Wolfsburga stanowili w
poprzednich miesiącach. Oczywiście, do zakończenia transferowego
okna pozostało jeszcze sporo czasu, ale wydaje się mało
prawdopodobne, żeby z ekipy wicemistrza Niemiec postanowił uciec
jakikolwiek piłkarz pierwszego wyboru. Tym bardziej, że jasno
powiedział to sam Allofs. – Kevin De Bruyne, Ivan Perisić i Bas
Dost zostają u nas na kolejny sezon – zadeklarował szef pionu
sportowego Wilków.
Pytanie
jednak, czy Allofs tak kategorycznie będzie podchodził do tematu,
jeśli prawdą okażą się rewelacje wyspiarskiej gazety „Telegraph”
oraz belgijskiej „Het Laatste Nieuws”. Według dziennikarzy z
dwóch krajów Manchester City miał złożyć ofertę kupna De
Bruyne’a opiewającą na, bagatela, 84 miliony euro! Kwota to
kosmiczna, nawet jak na fakt, że belgijski pomocnik zaliczył
fenomenalny poprzedni sezon. – Nic mi o tej ofercie nie wiadomo,
więc nie chcę się nawet na ten temat wypowiadać – powiedział
Allofs. Z zespołu odszedł jak na razie jedynie Patrick Ochs, który
w poprzednim sezonie nie odgrywał w Wolfsburgu nawet trzecioplanowej
roli.
Od
pewnego czasu w Niemczech pojawiają się więc opinie, że drużyna
z Wolfsburga już w najbliższym sezonie będzie chciała rzucić
rękawicę Bayernowi Monachium. Przez specyficzne jak na niemieckie
realia zarządzanie klubem i finansowanie jego działań (Wilki jako
jeden z nielicznych klubów w całości są w posiadaniu jednego
podmiotu, w tym przypadku Volkswagena i wyłamują się z zasady
„Regel 50+1”), przez klub płynąć może wartki strumień
pieniędzy z samochodowego koncernu. To pozwoliło na
zakontraktowanie za wiele milionów euro Luiza Gustavo, De Bruyne’a
czy Andre Schuerrle, a w konsekwencji do zdobycia wicemistrzostwa.
Najwyżsi przedstawiciele klubu z Allofsem i Heckingiem jako twarzami
tego projektu na czele zarzekają się teraz, że na Bayern nawet nie
zerkają, a co dopiero mówić o próbie detronizacji. Zresztą
panowie nie mają także planów podbicia europejskich pucharów. –
To świetnie, że będziemy mieli szansę zaprezentować się w Lidze
Mistrzów, ale dla nas priorytetem pozostanie Bundesliga – mówi
Hecking. I właśnie ten brak jakichkolwiek ambitnych celów w
wypowiedziach dyrektora sportowego i szkoleniowca nakazuje się
poważnie zastanowić, czy aby ojcowie sukcesu klubu z Wolfsburga nie
kryją swoich prawdziwych zamiarów za zasłoną dymną i przed
startem sezonu nie wypuszczają wszystkich w maliny. I to nie te z
nasłonecznionych stoków w szwajcarskim Bad Ragaz.
Paweł
Kapusta
Artykuł można znaleźć również w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.