Czwarty mecz reprezentacji Polski podczas wielkiego turnieju piłkarskiego? Najmłodsi zapewne nie pamiętają, ale miało to miejsce dość dawno, bo w 1986 roku. Biało-czerwoni awansowali wtedy do 1/8 finału mistrzostw świata w Meksyku, gdzie zostali rozbici przez piłkarzy z Brazylii. Od tego czasu graliśmy jeszcze na dwóch mundialach i dwóch mistrzostwa Europy, jednak musieliśmy czekać aż 30 lat, by Polska ponownie zdołała wywalczyć promocję do fazy pucharowej. W sobotnie popołudnie podopieczni Adama Nawałki powalczą o ćwierćfinał Euro ze Szwajcarami i chociaż wielu właśnie w naszych piłkarzach upatruje faworytów, to jedno jest pewne – łatwo nie będzie.
Euforia jaka zapanowała w naszym kraju jest ogromna, ale nie może być inaczej, skoro w końcu narodziła się nam drużyna, której nie musimy się wstydzić, którą możemy śmiało zaprezentować światu i która jest na tyle nieobliczalna, że może rywalizować z najlepszymi zespołami świata. Dowód? Wystarczy jedynie wspomnieć, że w trzech ostatnich starciach z Niemcami raz przegraliśmy, raz wygraliśmy i raz podzieliśmy się punktami, a naprawdę niewiele brakowało (lepiej ustawionego celownika Arkadiusza Milika), by szala przechyliła się na naszą stronę. Wszystko to w meczach ze złotymi medalistami mundialu z 2014 roku, więc chyba jednak mamy dowód na, to że ta nasza reprezentacja jednak dysponuje jakimś potencjałem.
Podczas trwającego Euro gramy bardzo konsekwentny i zdyscyplinowany futbol. W fazie grupowej nie straciliśmy ani jednego gola, mimo tego, że przed startem turnieju to właśnie obrona wydawała się naszą najsłabszą stroną. Szwankuje jeszcze skuteczność, ale za to mamy sporo szczęścia, które uśmiecha się do nas w najważniejszych momentach. W meczu z Ukrainą wcale nie byliśmy przecież drużyną lepszą, jednak trzy punkty trafiły na nasze konto, co jedynie przekonuje o tym, że potrafimy przetrwać nawet te trudniejsze momenty. Takich podczas sobotniego starcia ze Szwajcarami będzie na pewno sporo. Podopieczni Nawałki muszą być gotowi na cierpienie na boisku i to, że rywal na pewno tani skóry nie sprzeda.
Helweci, podobnie jak Polacy, zajęli w swojej grupie drugie miejsce. Promocję dały im skromna wygrana nad Albańczykami i remisy z Francuzami oraz Rumunami. Jak więc widać, piłkarze Vladimira Petkovicia także przebrnęli pierwszą rundę bez porażki, a stracili zaledwie jednego gola. Podobnie jak nasza drużyna, także Szwajcaria jest znakomicie poukładana w środku pola, gdzie rytm gry nadają Valon Behrami i znakomity w trakcie tego Euro Granit Xhaka, na którego transfer do Arsenalu podziałał chyba niezwykle motywująco i praktycznie w każdym z trzech dotychczas rozegranych spotkań spisywał się on znakomicie. Jeśli chodzi o procent celnych podań, to w trakcie fazy grupowej jedynie Toni Kroos z Niemiec był od niego lepszy.
196 – Only Toni Kroos (202) has made more successful passes at Euro 2016 than Granit Xhaka. Flow.
O ile druga linia naszych rywali wygląda więcej niż dobrze, to już w obronie i ataku mają oni swoje wielkie problemy. Pierwszy z nich nazywa się Johan Djourou, który jest zdecydowanie najsłabszym ogniwem w układance Petkovicia. W każdym meczu popełniał błędy, w każdym meczu grał nerwowo i nieporadnie. Jeśli się go odpowiednio naciśnie, pogubi się na pewno, a przecież podczas starcia z Polską będzie musiał radzić sobie z takimi tuzami jak Robert Lewandowski czy Arkadiusz Milik. Drugim problemem Szwajcarów jest Haris Seferović, który razi nieskutecznością i potrzebuje dziesięciu okazji, by w końcu strzelić upragnionego gola. Z jego nieudolności pod bramką przeciwników możemy się cieszyć, ale zarazem musimy być bardzo czujni, ponieważ napastnik Helwetów do dobrych sytuacji mimo wszystko dochodzi, a lepiej nie dawać mu okazji do poprawienia procentu skuteczności.
Tyle o Szwajcarach. Warto skupić się teraz na polskim zespole, który osiągnął już cel minimum podczas tej imprezy, zagra w czwartym meczu i powalczy o piąty. Wiadomo, że apetyty rosną w miarę jedzenia, jednak z naszej kadry bije ogromny spokój. Nikt nie traci głowy, nikt nie rozprawia o ewentualnym ćwierćfinale czy półfinale, u piłkarzy i trenerów panuje pełne skupienie na najbliższym rywalu. Adam Nawałka nigdy by zresztą, by takie bujanie w obłokach nie pozwolił.
– Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że w kolejnym meczu zagra zwycięzca pary Szwajcaria – Polska. Zawodnicy są tego świadomi, że jest duża szansa, aby osiągnąć doskonały wynik. Jestem spokojny o to, w jakiej dyspozycji zawodnicy wyjdą na boisko. Jesteśmy ponad miesiąc razem, od 17 maja zaczęliśmy zgrupowanie, a to dużo czasu – powiedział Nawałka.
– Ten turniej pokazał, że od strony taktycznej mecze stoją na wysokim poziomie. W tej fazie mistrzostw z pewnością będzie jeszcze wyższy, więc jeśli chodzi o ten aspekt, spodziewamy się trudnego spotkania. Przeciwnik ma świetnie zbalansowaną drużynę, doskonale radzi sobie w ataku i obronie. Ale jak wcześniej powiedziałem – dużo pracowaliśmy w ostatnim okresie nad taktyką i jestem zadowolony, jeśli chodzi o ten element gry. Pod względem fizycznym wyglądamy bardzo dobrze. Z dużą wiarą i optymizmem podchodzimy do tego meczu – dodał.
Historia starć polsko-szwajcarskich: 12.03.1938: Szwajcaria – Polska (3:3) mecz towarzyski
04.06.1939: Polska – Szwajcaria (1:1) mecz towarzyski
05.05.1971: Szwajcaria – Polska (2:4) mecz towarzyski
10.05.1972: Polska – Szwajcaria (0:0) mecz towarzyski
11.05.1976: Szwajcaria – Polska (2:1) mecz towarzyski
15.11.1978: Polska – Szwajcaria (2:0) el. ME
12.09.1979: Szwajcaria – Polska (0:2) el. ME
27.03.1984: Szwajcaria – Polska (1:1) mecz towarzyski
28.02.2001: Szwajcaria – Polska (0:4) mecz towarzyski
18.11.2014: Polska – Szwajcaria (2:2) mecz towarzyski
Z wagi spotkania zdają sobie sprawę także sami piłkarze, którzy wiedzą jaka otwiera się przed nimi szansa. – Tego typu mecze jak ze Szwajcarią bardzo nas motywują, wyzwalają energię. Jesteśmy jednym z szesnastu zespołów, które pozostały w turnieju, więc stawka jest jeszcze szeroka. Musimy się bić z całych sił, aby awansować dalej – powiedział Grzegorz Krychowiak. Polscy piłkarze świadomi celu i szansy – KLIKNIJ!
Jeśli chodzi o wyjściowy skład naszego zespołu, to nie należy się spodziewać żadnych większych roszad. Polscy zagrają w swoim żelaznym ustawieniu, a do wyjściowej jedenastce powrócą m.in. Krzysztof Mączyński, Łukasz Piszczek czy Kamil Grosicki. Od początku zagra także Jakub Błaszczykowski, który przeciwko Ukrainie zdobył gola na wagę awansu.
Grzegorz Garbacik
*** 25 czerwca (Saint-Etienne) POLSKA – SZWAJCARIA (15:00)
Przypuszczalne składy: Polska: Łukasz Fabiański – Artur Jędrzejczyk, Michał Pazdan, Kamil Glik, Łukasz Piszczek – Grzegorz Krychowiak, Krzysztof Mączyński – Kamil Grosicki, Arkadiusz Milik, Jakub Błaszczykowski – Robert Lewandowski
Szwajcaria: Yann Sommer – Ricardo Rodriguez, Johan Djourou, Fabian Schar, Stephan Lichtsteiner – Valon Behrami, Granit Xhaka – Admir Mehmedi, Blerim Dzamaili, Xherdan Shaquiri – Haris Seferović
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.