GKS Tychy awansował w środku tygodnia do 1/8 finału Pucharu Polski, ale to wcale nie oznacza, że sytuacja w klubie wróciła do normy. Nic bardziej mylnego. Tyszanie w sobotę tylko bezbramkowo zremisowali w Wigrami Suwałki i wciąż plasują się w dolnej części ligowej tabeli.
Mimo coraz mniej pewnej pozycji, Przemysław Cecherz był zadowolony z jednego punktu. Opiekun GKS-u nie szczędził jednak gorzkich słów pod adresem arbitra sobotniego spotkania.
– Obserwując nasze mecze, ale też i Wigier trzeba chyba już zawodnika „zastrzelić” w polu karnym, żeby sędzia dał „jedenastkę”. W sytuacji Maćka Kowalczyka wszyscy widzieli, włącznie z zawodnikami gospodarzy, że rzut karny był ewidentny. Oczywiście oprócz arbitra – powiedział Cecherz.
– Nie mam pojęcia, dlaczego mają miejsce tak krzywdzące nas decyzje. Kolejna sytuacja, gdy Lauryn łokciem odpycha Szczęsnego, również w „szesnastce”. Zaczyna to być co najmniej niesmaczne i jest mi z tego powodu przykro, bo może ja nie jestem za grzeczny w stosunku do sędziów, o czym świadczą regularne kary, ale GKS Tychy nic im nie zrobił – kontynuował.
Punkt zdobyty w Suwałkach pozwolił tyszanom przesunąć się – przynajmniej na jakiś czas – na 15. miejsce w tabeli. – Uważam, że walką i determinacją, chęcią zwycięstwa, które było bardzo trudne do osiągnięcia, zasłużyliśmy na ten punkt – zakończył trener.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.