W Widzewie grać będzie więcej Polaków? „Będziemy nad tym pracować”
Widzew Łódź jest jednym z największych rozczarowań rundy jesiennej w Ekstraklasie. O planach transferowych czterokrotnego mistrza Polski wypowiedział się pełnomocnik zarządu ds. sportowych, Dariusz Adamczuk.
Widzew od początku sezonu wymienia trenerów i członków pionu sportowego jak rękawiczki. Igor Jovićević jest trzecim szkoleniowcem, który prowadzi w tym sezonie łodzian. Co więcej, z posadą dyrektora sportowego RTS-u pożegnał się ostatnio Mindaugas Nikolicius. Za sprawy sportowe w Widzewie odpowiadają od niedawna Dariusz Adamczuk i Piotr Burlikowski. Ten pierwszy w rozmowie z serwisem „Interia.pl” uchylił rąbka tajemnicy, jeśli chodzi o priorytety transferowe łodzian.
– Na pewno brakuje nam Polaków w drużynie, a to ciężkie tematy. Wiemy z Piotrkiem Burlikowskim z poprzednich klubów, że ściągnąć Polaka to duże koszty, ale będziemy nad tym pracować. Trzeba też patrzeć w kierunku akademii i wychowywania swoich zawodników. Aby baza dobrze się rozwinęła, potrzeba trochę czasu – powiedział pełnomocnik zarządu ds. sportowych Widzewa Łódź, Dariusz Adamczuk.
– Żeby zbudować drużynę, która ma grać o mistrzostwo Polski i co roku grać o europejskie puchary, to tak – zawodnicy ocierający się o reprezentację Polski lub którzy mają duże doświadczenie w ligach zagranicznych muszą być brani pod uwagę – twierdzi działacz.
W ostatnim czasie portal „Meczyki.pl” informował, że Widzew sprawdzał opcję sprowadzenia Kacpra Kozłowskiego. Niewykluczone, że łodzianie zimą spróbują zagiąć parol m.in. właśnie na siedmiokrotnego reprezentanta Polski. (FT)
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.