Waleczne Serca w odwrocie, czyli utracony blask szkockiej ekstraklasy
Jeszcze kilka lat temu kibice piłkarscy nad Wisłą i Odrą emocjonowali się występami Artura Boruca i Macieja Żurawskiego na szkockich boiskach. Dzisiaj, po tamtej modzie na Scottish Premier League nie ma już nawet śladu. Liga wstrząsana problemami finansowy i skandalami podupadła na sile i nie jest już żadnym magnesem dla piłkarzy.
Nie ma co ukrywać, czasy, w których w kadrach Celtiku i Rangsersów grali tak znamienici piłkarze jak Kenny Dalglish, Henrik Larsson, Claudio Caniggia, Brian Laudrup czy Paul Gascoigne minęły już bezpowrotnie. Dzisiaj w składach tych dwóch zespołów ciężko szukać klasowych zawodników, a kadry co roku są łatane wychowankami lub wyróżniającymi się piłkarzami z innych szkockich klubów. Ci zaś którzy błysnęli w danym sezonie nieco lepszą formą bardzo szybko uciekają nawet na zaplecze Premier League, gdzie poziom piłkarski, jak i zarobki są zdecydowanie wyższe. O jakichś spektakularnych transferach do ligi nie ma co wspominać, bo nawet ci najwięksi oglądają każdego funta cztery razy zanim podejmą decyzję o jego wydaniu.
Co więc takiego się stało? Dlaczego jeszcze kilka lat temu Rangersi grali w finale Pucharu UEFA, Celtic walczył jak równy z równym z Lidze Mistrzów z Milanem i Barceloną, a dzisiaj samo wspomnienie o lidze szkockiej budzi uśmiech politowania? To proste. The Gers i The Bhoys niemal każdego lata zaliczali wpadki w eliminacjach do Champions League, co bardzo poważnie uderzało w stan ich kont. Brak odpowiednich funduszy doprowadził z kolei do tego, że kluby nie mogły sprowadzać lepszych zawodników i proponować im godziwych pensji. To to kolei oznaczało niemożność rywalizacji z innymi europejskimi zespołami i kolejne kompromitacje w europejskich pucharach i koło się zamykało.
Czarę goryczy przelał ostatni skandal z Rangersami w roli głównej, a konkretnie z właścicielem klubu Davidem Murray’em. Człowiek ten chciał tanim kosztem sprowadzić na Ibrox Park dobrych piłkarzy i dlatego podpisywał z nimi zaniżone kontrakty. Resztę należności wypłacał im pod stołem, co oczywiście wcześniej czy później musiało zostać wykryte przez fiskusa. Ten bardzo szybko wziął klub w obroty i jak się okazało, zaległości The Gers wobec urzędu skarbowe wyniosły aż 49 milionów funtów. Całą sprawę rozkładaliśmy już przed kilkoma miesiącami na czynniki pierwsze, więc powtarzać się nie będziemy. Nadmienić jednak trzeba, że efektem finalnym tej afery była degradacja klubu do czwartej ligi.
No właśnie, czy tak srogie ukaranie Rangersów nie było błędem? Warto bowiem przypomnieć, że o losach klubu z Ibrox decydowały pozostałe szkockie firmy, które w specjalnym głosowaniu uznały, że degradacja będzie zasłużoną karą i przyniesie reszcie więcej zysków niż strat. Po zaledwie kilku miesiącach od tej decyzji, można już śmiało powiedzieć, że był to błąd. Rywalizacja Rangers z Celtikiem, nawet w latach marazmu i posuchy napędzała rozgrywki Scottish Premier League, a Old Firm Derby emocjonowały kibiców, nie tylko w Glasgow. Co więcej, to właśnie derby były jednym z głównych powodów, dla których telewizje chciałby pokazywać ligę szkocką, a sponsorzy łożyć na nią pieniądze. Skoro Rangersów nie będzie w najwyższej klasie rozgrywek przez co najmniej cztery najbliższe lata, to można chyba śmiało postawić tezę, że będzie to okres, w którym liga będzie walczyć o przetrwanie.
W Szkocji jest więc źle i zapewne sytuacja na niezbyt szybko się poprawi, jednak polska Ekstraklasa i tak nie ma się co równać ze SPL. Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że wyznacznikiem siły ligi są europejskie puchary, a to właśnie Waleczne Serca mają swój zespół w Lidze Mistrzów, podczas gdy my pożegnaliśmy się z Europą zanim poważna walka na serio się rozkręciła. Jeśli więc komuś przyjdzie się śmiać z ligi szkockiej, to niech najpierw spojrzy na nasze podwórko.
Sukces Ewy Pajor! Wygrana w El Clasico i kolejne trofeum do kolekcji
Barcelona Femeni sięgnęła po szósty tytuł Superpucharu Hiszpanii, odprawiając w sobotnim spotkaniu Real Madryt z kwitkiem. W podstawowym składzie Blaugrany wyszła napastniczka reprezentacji Polski, Ewa Pajor.
Michał Nalepa znalazł nowy klub! Opowiedział o życiu w Turcji
Był bez klubu od września, kiedy to rozwiązano z nim kontrakt ze względu na limit obcokrajowców, a po kilku miesiącach czekania wiemy, gdzie będzie kontynuował swoją karierę. Opowiedział nam o tym, jak żyje się w Kraju Półksiężyca.