Warta Poznań bez większego kłopotu pokonuje Górnika Łęczna aż 4:0. Bohaterem spotkania został Milan Corryn, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i zanotował asystę.
Mateusz Kuzimski pojawił się na boisku w drugiej połowie (fot. 400mm.pl)
Mecz Górnika Łęczna z Wartą Poznań był inauguracją trzeciej kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasa. W dwóch, poprzednich meczach żadna z drużyn nie zaznała smaku zwycięstwa i obie drużyny były zdeterminowane do zdobycia pierwszego, kompletu punktów w świeżo rozpoczętym sezonie.
Już w 17. minucie spotkania Warta wyszła na prowadzenie, po bardzo dobrej kontrze Adam Zrel’ak otrzymał piłkę po prostopadłym podaniu od Corryna, słowacki piłkarz skutecznym uderzeniem po ziemi skierował piłkę do siatki i przyjezdni prowadzili 1:0.
Warta utrzymała prowadzenie do przerwy, jednak przebieg pierwszej połowy był całkiem wyrównany z optyczną przewagą Górnika. Gospodarze mieli swoje okazje, jednak nie potrafili zamienić ich na gole.
Tuż po przerwie piłkarze Kieresia przycisnęli i szukali bramkę na wagę wyrównania. Kilka minut po wznowieniu gry świetnie uderzył Mateusz Czyżycki, jednak efektowną robinsonadą popisał się Gostomski i bramkarz Warty uratował swój zespół przed utratą gola.
W 52. minucie Milan Corryn podwyższył prowadzenie, piłkarz poznańskiej drużyny skutecznie wykorzystał sytuację sam na sam. Niecałe dziesięć minut później Belg miał już na koncie dublet. Po składnej akcji zespołu w polu karnym Górnika piłkarz pewnie skierował futbolówkę do siatki.
Pod koniec meczu dobrą okazję miał Mateusz Kuzimski, jednak piłka po jego uderzeniu nieznacznie minęła się z obramowaniem bramki. W doliczonym czasie gry Jan Grzesik przypieczętował wynik spotkania na 4:0.
Warta Poznań wygrała swój pierwszy mecz w tym sezonie i to od razu efektownym wynikiem. Piłkarze Tworka po trzech meczach mają 5 punktów i są tymczasowymi liderami tabeli. Górnik Łęczna z jednym punktem plasuje się na 16. miejscu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.