W dzisiejszym spotkaniu Ekstraklasy Warta Poznań podejmowała Raków Częstochowa. Było to starcie dwóch zespołów, które walczą w tym sezonie nieoczekiwanie o wysokie cele.
Raków po dotychczasowych spotkaniach zajmował wysokie trzecie miejsce w ligowej stawce. Z kolei Warta, która przez wielu skazywana była na spadek, plasowała się na szóstej pozycji.
Spotkanie mogło rozpocząć się fenomenalnie dla Warty, która już w 10. minucie mogła wyjść na prowadzenie. Mateusz Kupczak trafił z rzutu karnego piłką w poprzeczkę.
Na pierwsze trafienie w tym spotkaniu musieliśmy zaczekać do 42. minuty. Vladislavs Gutkovskis znalazł się w sytuacji sam na sam, której nie zmarnował.
Pod koniec pierwszej części gry Warta miała nieoczekiwanie kolejną jedenastkę. I tym razem Kuzimski przegrał pojedynek strzelecki z bramkarzem Rakowa.
Gospodarze po 45 minutach gry powinni prowadzić, ale nie da się wygrać marnując dwa rzuty karne!
W 70. minucie spotkania sytuacja Warty skomplikowała się jeszcze bardziej. Jakub Kiełb zdobył wówczas bramkę samobójczą i Raków wygrywał już 2:0.
Ostatecznie Raków zainkasował komplet punktów pomimo tego, że to Warta miała dwa rzuty karne.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.