Mało kto wierzył, że Jakub Wawrzyniak po nieprzyjemnej historii w Atenach zdoła powrócić do reprezentacji. Zawodnik ma jednak za sobą o wiele więcej ciężkich chwil w karierze…
Boczny obrońca leczył już w swojej karierze kontuzję podobną do tej, z jaką swego czasu walczył Marcin Wasilewski. – Wasylowi udało się wrócić na boisko po ośmiu miesiącach, mnie po czternastu – mówi w poniedziałkowym Przeglądzie Sportowym piłkarz Legii.
– Na turnieju halowym blokowałem strzał piłkarza Warty Poznań. Zamiast w piłkę, trafił w moją nogę. Padłem jak rażony piorunem, na podłodze szybko powstała kałuża krwi. Spojrzałem na nogę, miała kształt litery L – wspomina.
Piłkarz zalicza ostatnimi czasy bardzo dobre mecze z warszawską Legią, jednak jak sam zaznacza, stara się „nie odlecieć”. – W ekstraklasie rozegrałem prawie 90 meczów. Kolega, z którym mieszkam teraz na zgrupowaniach Legii, ma 102 mecze w reprezentacji i ponad 60 w europejskich pucharach. Jak się z nim porównuję, to dopiero sobie uzmysławiam, jaki ze mnie chłopek – mówi wprost.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.