Arsenal zdołała przełamać ostatnią niemoc i w końcu wygrał mecz w Premier League. Londyńczycy pokonali przed własną publicznością Bournemouth (3:1) i dali jasny sygnał, że chcą w tym sezonie walczyć o mistrzostwo Anglii.
Theo Walcott uczcił narodziny dziecka zdobyciem gola w ligowym meczu
Kanonierzy przystąpili do niedzielnego meczu po serii kilku kolejnych gier bez zwycięstwa. Podopieczni Arsene’a Wengera remisowali ostatnio w Premier League z Tottenhamem i Manchesterem United, a jakby tego było mało, w rozgrywkach Champions League podzieli się punktami z Paris Saint-Germain. Spotkanie z Bournemouth miało być więc idealną okazją do przełamania.
W podstawowym składzie gości po raz kolejny zabrakło Artura Boruca, a jego zmiennik Adam Federici już w 12. minucie był zmuszony do wyciągania piłki z siatki. Bramkarz Bournemouth podał do swojego obrońcy, a ten przy próbie oddania mu futbolówki popełni okropny błąd i dograł ją do Alexisa Sancheza. Chilijczyk będąc w dogodnej pozycji po prostu nie mógł się pomylić.
Jak się jednak okazało, dobre otwarcie Arsenalu wcale nie sprawiło, że Kanonierzy złapali wiatr w żagle. Nic bardziej mylnego. Goście prezentowali się zdecydowanie lepiej i raz za razem zapuszczali się pod bramkę Arsenalu, by dopiąć swego w 24. minucie. Po tym jak Nacho Monreal faulował we własnym polu karnym, sędzia wskazał na „wapno”, a pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Callum Wilson.
O ile gra Arsenalu w pierwszej połowie była bardzo słaba, to już po zmianie stron sympatycy gospodarzy mieli zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia. Wenger musiał przeprowadzić ze swoimi piłkarzami męską rozmowę wychowawczą, która przyniosła efekt i została przekuta na drugiego gola.
W 53. minucie Monreal świetnie dograł piłkę na głowę Theo Walcotta, a ten uderzeniem z najbliższej odległości posłał ją do siatki. Reprezentant Anglii mógł po zdobytej bramce zaprezentować tzw. kołyskę, co nawiązywało do urodzenia się jego dziecka.
Arsenal już do końca nie wypuścił prowadzenia z rąk, a jakby tego było mało, w doliczonym czasie gry podwyższył rezultat. W pole karne Bournemouth wpadł Olivier Giroud, który wystawił piłkę do Sancheza, a ten znajdując się dwa metry od bramki, dopełnił formalności.
Londyńczycy dopisali na swoje konto bardzo ważne trzy punkty. Ważne, ponieważ pozwalają one na utrzymanie kontaktu wzrokowego z Manchesterem City, Liverpoolem i Chelsea.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.