Na zakończenie piłkarskiej soboty w Ekstraklasie Legia Warszawa podejmowała Lechię Gdańsk. Stołeczny zespół chciał za wszelką cenę wygrać, aby wskoczyć na fotel lidera.
Taki scenariusz był możliwy dzięki temu, że we wcześniejszym meczu Ekstraklasy Raków Częstochowa przegrał ze Śląskiem Wrocław.
Dzięki temu wystarczyło, aby Legia wygrała z Lechią, aby wskoczyć na fotel lidera Ekstraklasy.
Od początku spotkania Legia miała przewagę optyczną. Szczególnie na starcie Lechia miała problemy z wydostaniem się z własnej połowy boiska.
Jednak z każdą kolejną minutą pierwszej części gry to spotkanie nam się wyrównywało. To cały czas Legia miała przewagę, ale Lechia spokojnie czekała na swoją szansę z szybkiego ataku. Ostatecznie piłkarze obydwu drużyn schodzili do szatni na przerwę przy bezbramkowym remisie.
Na pierwsze trafienie w tym spotkaniu musieliśmy zaczekać aż do 61. minuty. Tomas Pekhart otrzymał świetne dośrodkowanie od Luquinhasa i celnym uderzeniem głową pokonał Dusana Kuciaka.
Zaledwie dziesięć minut później Legia mogła podwyższyć swoje prowadzenie. Świetną okazję na zdobycie bramki miał Bartosz Kapustka, ale tym razem Kuciak popisał się świetną interwencją.
Ostatecznie Legia dowiozła prowadzenie do ostatniego gwizdka arbitra. Co więcej, gospodarze w doliczonym czasie gry zdobyli jeszcze jedną bramkę wygrywając 2:0.
Dzięki temu stołeczny zespół zwyciężył i wskoczył na fotel lidera Ekstraklasy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.