– Zmiany były dzisiaj bardzo trafione. Rezerwowi wnieśli do naszej gry dużo ożywienia – przyznawał na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała Robert Kasperczyk.
– Bardzo wnikliwie analizowaliśmy grę Śląska. W poprzednim meczu mistrzów Polski w końcowych minutach wyraźnie zaznaczała się przewaga Ruchu. Chcieliśmy zastosować podobną taktykę, by zaatakować w końcówce., dlatego nie graliśmy tak odważnie jak w poprzednich meczach. Jednak dzisiaj nie zaczęło się dla nas dobrze, zamiast gry skrzydłami i z kontry musieliśmy przejść na atak pozycyjny, było mało ruchu i mało dokładnych piłek – stwierdził Kasperczyk.
– Wydaje mi się, że dzisiaj bardzo dużo dały nam zmiany. Wejścia Adamka nie ma co komentować – pierwszy jego kontakt z piłką przyniósł nam gola. Pozostali rezerwowi także dużo wnieśli do gry. Jestem dumny z moich zawodników, którzy stawili czoła rywalom, mimo iż w końcówce grali w dziewięciu. Bardzo szanujemy ten punkcik, zbieramy kolejne, bo one mogą nam dać utrzymanie. Wiemy, że ten sezon będzie bardzo ciężki – dodał opiekun Podbeskidzia.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.