Wenger dysponuje wielką kasą, ale czy to wykorzysta?
Arsenal Londyn w tym sezonie przerwał dziewięcioletnią posuchę i sięgnął po pierwsze trofeum od 2005 roku. Triumf w Pucharze Anglii spowodował, że apetyty kibiców Kanonierów wzrastają na kolejne sukcesy. Pomóc ma w tym pokaźna suma, jaką działacze przeznaczą na letnie transfery.
Wenger zeszłego lata wprawił w euforię kibiców, sprowadzając na Emirates Stadium Mesuta Oezila
Angielskie media podają, że Arsene Wenger będzie miał do wydania bagatela 100 milionów funtów, czyli najwięcej w historii londyńskiego klubu. To świetna okazja, żeby przebić zeszłoroczny rekord transferowy – Mesut Oezil kosztował Arsenal ok. 42 miliony funtów.
Problemem może być jednak – nazwijmy to – dziwna taktyka, jaką Wenger stosuje podczas każdego okna transferowego. Francuski menedżer przyzwyczaił już fanów, że robi zakupy na ostatnią chwilę. Dowód pierwszy z brzegu – wspomniany transfer Oezila.
Wszystko wskazuje na to, że tym razem szkoleniowiec The Gunners również nie będzie się spieszył. – W tym roku jest mundial, dlatego będziemy cierpliwi i poczekamy z zakupami do zakończenia turnieju w Brazylii. Myślę, że transferowa karuzela na dobre rozrusza się w drugiej połowie lipca – wyjawił Wenger.
Jest jeszcze jedna wypowiedź, która nie napawa optymizmem sympatyków Arsenalu: – Przede wszystkim zależy nam na tym, by utrzymać obecny skład, bo złapaliśmy odpowiednią formę. Chcemy oczywiście podnieść nasz poziom, ale nie należy spodziewać się wielu nowych twarzy – dodał Francuz. Wielki snajper i kreatywny walczakposzukiwani
To, że Arsenal nie potrzebuje wielu wzmocnień jest akurat prawdą, ale sprowadzenie dwóch-trzech zawodników pokroju Oezila (Oezilia w dobrej formie – dodajmy) jest niezbędne. Pierwsze co się rzuca w oczy, to brak napastnika wielkiego formatu. Z całym szacunkiem i ukłonami dla Oliviera Giroud, nie jest on snajperem dla drużyny, która może walczyć o mistrzostwo Anglii. Wprawdzie statystyki Francuza w tym sezonie są całkiem niezłe, bo za takie trzeba uznać 16 goli i 9 asyst, ale gdy już spojrzymy na mecze z czołówką – Manchesterem City, Liverpoolem, Chelsea, Evertonem (można dodać jeszcze Manchester United) – to wychodzi nam okrągłe 0! Jak na dłoni widać, że mecze o największą stawkę przerażają Giroud, jak i cały Arsenal.
Wiadomo, że na wylocie z Bayernu Monachium jest Mario Mandzukić i Kanonierzy mają zamiar z tego skorzystać. Chorwat to lepsza wersja Giroud i może okazać się jedną z części, która pozwoli drużynie z Londynu na poważnie włączyć się do walki o mistrzostwo.
W drugiej kolejności trzeba wzmocnić obsadę na pozycji defensywnego pomocnika. Mikel Arteta to przyzwoity piłkarz, lecz nie pomoże w wygraniu Premier League. Hiszpan jest najsłabszym ogniwem środka pola, o czym mówił Pep Guardiola po meczach z Arsenalem w Lidze Mistrzów. – Naszym celem było odciąć od gry kreatywnych zawodników i pozwolić rozgrywać Artecie – zdradził szkoleniowiec Bayernu. Te słowa nie wymagają większego komentarza.
Angielska prasa przewiduje powrót do Londynu Cesca Fabregasa, ale to może być gra nie warta świeczki. Po pierwsze za zawodnika Barcelony trzeba wyłożyć aż 55 milionów euro, po drugie Cesc to zawodnik na wskroś ofensywny, a takich Wenger ma pod dostatkiem (Oezil, Wilshere, Ramsey, Rosicky, Cazorla). Przydałby się ktoś taki jak Thiago Alcantara czy Xabi Alonso.
W dalszej kolejności należałoby poszukać wzmocnień na bokach obrony. Z klubem żegna się Bacary Sagna, więc sprowadzenie prawego defensora będzie nieuniknione. Na ulicach Londynu głośno mówi się też o powrocie do Kanonierów Ashleya Cole’a, który byłby sporą konkurencją dla Kierana Gibbsa i Nacho Monreala.
Rzekoma lista życzeń Wengera jaka pojawiła się w mediach jest oczywiście o wiele dłuższa, ale na razie trzeba ją traktować z przymrużeniem oka. Niemniej Arsenal, aby pójść za ciosem i drugi rok z rzędu zdobyć trofeum, musi dokonać przynajmniej dwóch wielkich transferów.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.