Marcin Kaczmarek w burzliwych okolicznościach przechodził z ŁKS do Widzewa Łódź. Kibice mieli mu za złe, że ucieka z tonącego okrętu, on zaś logicznie argumentował, że musi myśleć o rodzinie i przyszłości.
W meczu derbowym strzelił byłemu klubowi gola, teraz zaś spokojny o ligowy byt Widzew sposobi się do meczu z Lechią, czyli rywalem, który wciąż ostro rywalizuje z ełkaesiakami o miejsce w ekstraklasie w przyszłym sezonie. Czy to oznacza, że sobotni mecz widzewiacy potraktują ulgowo?
– Trzy razy nie! Nie myślę o Lechii ani o nikim innym – zapewnia Marcin Kaczmarek w rozmowie z „PN”. – Gram dla siebie i dla aktualnej drużyny, czyli Widzewa. Proponuje odłożyć na bok moje sprawy z ŁKS, bo one nie mają żadnego wpływu na zaangażowanie w meczu z Lechią. Niech zresztą Lechia, ŁKS i Cracovia martwią się same, nikt im na pewno nie będzie przeszkadzał ani pomagał. Gramy sportowo do samego końca.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.