W ostatnim meczu 5. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Widzew Łódź zremisował na własnym boisku z Górnikiem Zabrze. Łodzianie stracili pierwsze punkty w tym sezonie, a wydarzeniem spotkania było bez wątpienie trafienie młodziutkiego, bo zaledwie 17-letniego Mariusza Stępińskiego.
Mariusz Stępiński zdobył swojego pierwszego gola w najwyższej klasie rozgrywek
Kibice, którzy w to późne poniedziałkowe popołudnie
zdecydowali się wybrać na stadion przy al. Piłsudskiego z całą
pewnością nie żałują poświęconego czasu i wydanych pieniędzy. Widzew,
który wygrał wszystkie dotychczasowe mecze, od pierwszych minut ruszył
do ataków i chociaż klarownych okazji strzeleckich brakowało, to gra
gospodarzy mogła się podobać.
Górnik być może nie imponował, ale w 35. minucie, to właśnie drużyna z Zabrza wyszła na prowadzenie. Oleksandr Szeweluchin
wykorzystał dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego i klatką piersiową lub
nawet barkiem skierował piłkę do bramki strzeżonej przez Macieja Mielcarza. Warto dodać, że nie popisał się w tej sytuacji Hachem Abbes, bo to właśnie po jego nieodpowiedzialnym zachowaniu Górnik dostał rzut rożny.
Widzew jeszcze przed przerwą mógł odrobić straty, ale Thomas Phibel
nie potrafił wykorzystać dobrego dogrania od kolegi i posłać głową
piłkę do bramki. Udało się dopiero w drugiej części spotkania, kiedy to
na boisku pojawił się jeden z największych talentów polskiego futbolu – Mariusz Stępiński.
W 63. minucie to właśnie Stępiński wykorzystał dobre dośrodkowanie z narożnika boiska i pewnym strzałem pokonał Łukasza Skorupskiego. Było to premierowe trefienie młodego zawodnika na boiskach T-Mobile Ekstraklasy.
Remis nie zadowalał żadnej ze stron, o czym najlepiej świadczyły ofensywne zmiany Radosława Mroczkowskiego i Adama Nawałki. Bliżej zdobycia zwycięskiego gola był Widzew, jednak ostatecznie rezultat meczu nie uległ już zmianie. Łodzianie stracili pierwsze punkty w tym sezonie, ale po pięciu kolejkach to właśnie oni zasiadają w fotelu lidera tabeli.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.