Widzew Łódź – Ruch Chorzów to drugi niedzielny mecz PKO BP Ekstraklasy. Czy gospodarze przedłużą fatalną passę gości?
Widzew jest w dużo lepszej dyspozycji niż Ruch. (fot. 400mm.pl)
Chodzi o serię spotkań bez zwycięstwa. Beniaminek nie wygrał od dziesięciu występów, w tym dziewięciu ligowych. Od 28 lipca, a więc niemal trzech miesięcy. W tym okresie cztery razy zremisował, a sześć razy przegrał. W efekcie znalazł się na przedostatnim miejscu w tabeli i odpadł z Fortuna Pucharu Polski.
Widzew radzi sobie o wiele lepiej. Przed przerwą reprezentacyjną przegrał tylko jedno z pięciu starć, trzykrotnie wygrywając.
– Ruch jest w średnim momencie, nie ma dużego komfortu punktowego. Możemy być pewni, że zrobi tutaj wszystko, żeby zapunktować. W ostatnich latach pracowałem w tej samej lidze i Ruch trenera Skrobacza był drużyną zawsze walczącą o zwycięstwa, która nieprzypadkowo awansowała do Ekstraklasy. Na pewno nie staną i nie będą na nas czekać. Musimy być czujni zwłaszcza przy stałych fragmentach gry – przestrzega przed lekceważeniem przeciwnika Daniel Myśliwiec.
Łodzianie wystąpią jednak w roli faworyta. Jak się z niej wywiążą?
To okaże się po południu. Pierwszy gwizdek sędziego zaplanowano na godzinę 15:00.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.