Wielka niedziela w Anglii. Derby Merseyside i klasyk w Londynie
Nie opadł jeszcze kurz po sobotnich spotkaniach Premier League, a przed nami kolejne, kto wie czy nie większe emocje. W niedzielne popołudnie wzrok kibiców będzie skierowany na Liverpool i Londyn, gdzie zostaną rozegrane dwa wielkie klasyki ligi angielskiej.
Van Gaal czy Wenger? Kto wyjdzie obronną ręką z tego starcia?
Na pierwszy ogień pójdą derby Merseyside. Starcia Everton i Liverpoolu od lat elektryzują fanów, nie tylko w Mieście Beatlesów i nie inaczej będzie tym razem. Obie drużyny prezentują w obecnym sezonie porównywalnie i po siedmiu spotkaniach plasują się w środku stawki. Punkt więcej na swoim koncie mają co prawda zawodnicy Roberto Martineza, jednak w obliczu 225. derbów nie będzie to miało absolutnie żadnego znaczenia.
Więcej do stracenia na Goodison Park będzie miał bez wątpienia Liverpool, a dokładnie Brendan Rodgers. Menedżer The Reds praktycznie od początku rozgrywek znajduje się na cenzurowanym i coraz głośniej mówi się o tym, że pożegna się on ze swoją posadą. Ewentualna porażka w derbach mogłaby skłonić włodarzy klubu do przyspieszenia tej decyzji, tym bardziej, że w kolejce do zastąpienia Rodgersa wymienia się takich fachowców jak Juergen Klopp czy Frank De Boer. W niedzielne popołudnie gra będzie się więc toczyła nie tylko o prestiż, ale także o przyszłość opiekuna Liverpoolu.
– Czy obawiam się ewentualnych konsekwencji po derbach? Nie. Nie zawracam sobie tym głowy. Naszym celem na ten mecz jest pokazanie dobrego futbolu i zwycięstwo – powiedział Rodgers. – Nie zamierzam się przejmować spekulacjami, jednak nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że jestem arogancki, czy otrzymałem od szefów jakiejś gwarancje bezpieczeństwa. Po prostu, myślę tylko o wygranej – zakończył.
Jak wygląda sytuacja kadrowa obu zespołów przed derbami? TakRoberto Martinez, jak i Brendan Rodgers nie będą mieli do dyspozycji wszystkich zawodników. W Evertonie na pewno zabraknie takich piłkarzy jak Tom Cleverley, Leighton Baines, Kevin Mirallas czy Steven Piennar. Po drugiej stronie barykady zabraknie z kolei Jordana Hendersona, Dejana Lovrena, Roberto Firmino, Christiana Benteke i Jona Flanagana.
4 października (Goodison Park) EVERTON FC – LIVERPOOL FC (14:30)
Po zakończeniu spotkania na Goodison Park, lotem błyskawicy przeniesiemy się do północnego Londynu, gdzie Arsenal zmierzy się z Manchesterem United. Mecz ten będzie miał szczególne znaczenie dla Arsene’a Wengera, który nie ma zbyt dobrej prasy po „popisach” Kanonierów w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Arsenal przegrał jak do tej pory z Dinamem Zagrzeb i Olympiakosem Pireus, a co za tym idzie, ma coraz mniejsze szanse na awans do fazy pucharowej. Znakomitą okazją do zmazania plamy i odzyskania zaufania fanów będzie więc mecz z Manchesterem.
O wygraną nie będzie jednak łatwo, na Emirates Stadium przyjedzie przecież drużyna, która rozpoczynała kolejkę w fotelu lidera Premier League. Czerwone Diabły spisują się ostatnio bardzo dobrze, czego najlepszym dowodem są trzy kolejne wygrane ligowe + jedna w rozgrywkach Champions League. Louis van Gaal zdołał ustabilizować formę drużyny, a jedyne czego nie zdołał dokonać, to przywrócenie do „świata żywych” Wayne’a Rooneya, który nadal jest cieniem samego siebie, a który wciąż ma w Manchesterze pozycje piłkarza nietykalnego.
Tradycyjnie już, Arsenal ma spore problemy kadrowe. Wiadomo już, że przeciwko United nie będą mogli zagrać Mikel Arteta, Danny Welbeck, Jack Wilshere i Tomas Rosicky. Kibice Kanonierów drżą także o stan zdrowia Petra Cecha, który w tygodniu nie zagrał przeciwko Olympiakosowi, a jego zmiennik – David Ospina rozegrał katastrofalne zawody.
Czy to oznacza, że gospodarze stoją na straconej pozycji? Nic z tych rzeczy. Przekonywał o tym sam Wenger. – Nie bardzo rozumiem, dlaczego skazuje się nas na porażkę. Niby dlaczego mielibyśmy załamywać ręce? W ostatnim czasie zanotowaliśmy na swoim koncie kilka udanych rezultatów. Oczywiście, występami w Lidze Mistrzów jesteśmy mocno rozczarowani, ale to dla nas znakomity materiał do analizy – powiedział Francuz.
Jak wygląda sytuacja w szatni Czerwonych Diabłów? Van Gaal do stolicy nie zabrał jedynie Luke’a Shawa i Marcosa Rojo, jednak luki te można godnie załatać. 4 października (Emirates Stadium) ARSENAL FC – MANCHESTER UNITED (17:00)
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.