Wielka szansa i wielkie oczekiwania. Czy Bielik sobie z tym poradzi?
– Krystian Bielik to chłopak, który dysponuje ogromnym talentem – właśnie tak o swoim nowym piłkarzu mówił niedawno Arsene Wenger. Czy francuski szkoleniowiec ma rację? Czy młody Polak to faktycznie ktoś, kto ma papiery na podbicie boisk Premier League? Cóż, kto jak kto, ale akurat Wenger zna się na utalentowanych młodziakach jak mało który fachowiec w obecnym futbolu i warto mu w tej sprawie zaufać.
Krystian Bielik przeniósł się do północnego Londynu z Legii Warszawa. Obie strony bardzo długo negocjowały transfer, aż w końcu stanęło na tym, że Arsenal będzie musiał wyłożyć na stół 2 miliony euro. Dużo to czy mało? Czas pokaże, ponieważ dzisiaj nie można o młodym Polaku napisać niczego konkretnego. Ok, ma talent, ale w poważnym futbolu – nawet tym w wydaniu krajowym – jeszcze nie zaistniał. Skoro więc nie miał okazji, by sprawdzić się na boiskach ekstraklasy w jakimś pełniejszym wymiarze, to jego przyszłość w Anglii tym bardziej pozostaje zagadką.
In Wenger we trust
A jednak Wenger i jego ludzie byli zdeterminowani. Obserwowali Bielika, zaprosili go wraz z rodzicami do siebie, roztoczyli wizję ogromnego sportowego awansu i na końcu dobili targu z Legią. Umówmy się, dla Arsenalu te 2 miliony euro to naprawdę drobne, pieniądze które zagubią się w tabelach księgowych pomiędzy kwotami, które zostały wydane na Alexisa Sancheza czy Mesuta Oezila. Tylko, że tak naprawdę nie jest to żadnym wyznacznikiem sportowej klasy Bielika. Po pierwszej, to jedynie piłkarz z ligi polskiej. Wiadomo nie brzmi to zbyt dobrze, ale takie są fakty. Ekstraklasa w kontekście całego europejskiego futbolu wiele nie znaczy, a jeśli ktoś nadal się oburza, to warto, by sprawdził, kiedy nasz mistrz zagrał po raz ostatni w Champions League.
Po drugie, Wenger nie zwykł przepłacać, nawet za tych piłkarzy, których bardzo chciał w swojej drużynie. Nie wydał wielkich sum na Theo Walcotta czy Alexa Oxlade’a-Chamberlaine’a, mimo że to wielkie talenty angielskiej piłki (a wiadomo ile na Wyspach płaci się za takich graczy), to nie rozbijał banku także na Bielika. Lata zaciskania pasa i oszczędności na Emirates Stadium już minęły, jednak Francuz cały czas dba o stan klubowego konta. Wydawał dwa miliony, mając zapewne w tyle głowy myśl, że kiedyś sprzeda Polaka ze znaczną przebitką, ewentualnie, że będzie on przez lata stanowił o sile Kanonierów. A jeśli się nie uda? No cóż, wtedy strata będzie niewielka.
Inny świat
Zostawmy jednak już świat funtów i złotówek. Prawdziwą wartością będzie to, ile tak naprawdę sam Bielik będzie mógł zyskać w północnym Londynie i ile tym samym da Arsenalowi, a w szerszej perspektywie reprezentacji Polski. Inne metody szkoleniowe, inne przygotowanie fizyczne – to wszystko zaprocentuje, a najbliższe miesiące będą jedynie bazą pod to, co Bielika czeka w lecie i kolejnym sezonie.
Na razie nasz pomocnik ma zaległości kondycyjne, ale to wina długiej zimy w Polsce, podczas której piłkarze najpierw zwalniają, a następnie potrzebują kilku tygodni, by ponownie podkręcić swoje organizmy do odpowiedniej temperatury. O tym w Londynie bardzo dobrze wiedzieli. – Musimy odbudować go pod względem fizycznym. Przerwa zimowa w Polsce jest dość długa i to się musiał odbić na formie Krystiana – powiedział Wenger, który równocześnie zapowiedział, że Bielik będzie potrzebował nawet miesiąca, by nadrobić wszystkie zaległości.
W tym miejscu warto odnieść się do informacji niektórych polskich mediów, które tak mocno przejęły się relacjonowaniem pobytu Bielika w Anglii, że zaczęły błędnie tłumaczyć wypowiedzi menedżera Arsenalu. Pisałem o tym przed kilkoma dniami.
Wenger powiedział o Bieliku „He is not fit”, co niektóre media tłumaczą „KOMPLETNIE nieprzygotowany”. Tak, całkowicie bez formy… wrak.
Pomyłka? Być może. Niezrozumiałość realiów w jakich zaczął funkcjonować Bielik? Bardzo prawdopodobne. To z kolei bardzo szybko prowadzi do dość niebezpiecznego zjawiska zwanego „pompowaniem balonika”. Jeśli ktoś bowiem poczuł się zawiedziony tym, że młody Polak nie wskoczył z marszu do pierwszego składu Kanonierów, ten naprawdę dał się ponieść fantazji, lub jest kompletnym piłkarskim laikiem.
Jego czas dopiero nadejdzie
Nie ma się co łudzić, nawet jeśli Bielik szybko nadrobi zaległości, to w tym sezonie za wiele – o ile w ogóle – nie pogra. Najbliższe pół roku będzie on musiał przeznaczyć na aklimatyzację, zapoznanie się z funkcjonowaniem tak ogromnego klubu jak Arsenal, naukę języka i nabranie fizycznej tężyzny. Jeśli bowiem Polak ma grać w środku pola, a właśnie tam widzi go Wenger, to musi bardzo szybko przeistoczyć się z 17-letniego chłopaka w mężczyznę. Premier League jest bezlitosna i słabe jednostki eliminuje błyskawicznie. Te wspomniane pół roku to jest właśnie dla Bielika czas, który powinien sumiennie przepracować, by w lecie, podczas przygotowań nie okazało się, że mocno odstaje od reszty kolegów. Jeśli z tego zadania się wywiąże, to reszta powinna przyjść zdecydowanie łatwiej.
W angielskich mediach już zaczynają porównywać byłego zawodnika Legii do słynnego Patricka Vieiry. Są to oczywiście analogie zdecydowanie na wyrost, ale na pewno działają na wyobraźnie. Skoro bowiem talent Bielika dostrzega nie tylko Wenger, ale i grono świetnych brytyjskich fachowców, to coś musi być na rzeczy. Bardziej sceptyczni są kibice, którzy na forach i blogach tematycznych zadają sobie pytanie: Bielik? Nowy Vieira, czy nowy Bischoff?
Kim był Vieira – wiedzą wszyscy. Kim jednak był Amaury Bischoff? To „wielki talent” rodem z Portugalii, który miał rozwiązać problemy Arsenalu z drugą linią. Także wróżono mu świetlaną przyszłość, ale dzisiaj jest on graczem SC Preussen Munster, a więc występuje na peryferiach poważnego futbolu. Wątpliwości sympatyków Kanonierów są więc zasadne, a niektórzy uważają, że te wszystkie nawiązania do Vieiry są więcej niż przedwczesne.
„Bielik to nowy Vieira? Już? Czy to aby nie za szybkie porównanie?” – czytamy na AFCBlogs. W podobnym tonie wypowiadają się kolejni. „Mam obawy, czy przypięcie Krystianowi łatki nowego Viery nie będzie dla niego zbyt dużym obciążeniem” – napisał na Twitterze @MrBullyArsenal. Niektórzy jednak spoglądają na świat przez zdecydowanie różowe okulary: „Pogba? Kto? My mamy białego Vieirę” – dodał @TusharG00ner niedługo po ogłoszeniu transferu młodego Polaka.
Takich stwierdzeń można przytaczać więcej, ale obawy kibiców są jak najbardziej zasadne. To bowiem właśnie od czasów Patricka Viery, Arsenal nie miał klasowego środkowego pomocnika. Francuz był piłkarzem absolutnie unikalnym, potrafiącym rozbijać szarże rywali i kreować ataki swojej drużyny. Podczas tłustych lat Arsenalu, nie było praktycznie akcji, podczas której Vieira nie postawiłby swoją podeszwą stempla na piłce. Gdyby mnie zaczęto porównywać do kogoś takiego, to przyznam szczerze, zawróciłoby mi się w głowie. Skoro jednak skala talentu Bielika pozwala na takie analogie (chociaż nadal uważam, że są one przedwczesne), to wypada się jedynie cieszyć, nawet jeśli zbliży się on do poziomu słynnego kapitana Arsenalu w 60-70 procentach.
A oto mała próbka tego, co potrafi młody Polak.
No więc jak to będzie z tym Bielikiem? Da sobie radę, czy przepadnie w otchłani angielskiego futbolu, która pożera wszystkich, którzy okażą oznaki słabości? Warto wierzyć, że jednak mu się uda. Warto przyglądać się jego karierze i trzymać kciuki. Wenger myli się rzadko, a jeśli i w sprawie Bielika miał rację, to już za rok, może półtora o naszym pomocniku może być naprawdę głośno.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.